CZERWONY PAJĄK

Scenariusz: Marcin Koszałka, Łukasz M. Maciejewski

Reżyseria: Marcin Koszałka

Zafascynowany śmiercią Karol zabija widza poprzez zanudzenie go na śmierć.

Karol, młody człowiek, sportowy talent. Mimo że oddaje najlepsze skoki do wody, mimo że gazety chcą o nim pisać, on nie jest szczęśliwy. Wszystko zmienia się, gdy Karol odkrywa zamordowane dziecko. Nie przeraża go to, nikomu o tym nie mówi. Postanawia sam śledzić mordercę. Bohater podejmuje jakieś działanie, ale nie wiemy, o co mu chodzi. Czy chce schwytać mordercę? Czy nie jest pewien, że to morderca i chce się upewnić? Czy chce się czegoś od niego dowiedzieć? Nie wiemy, ale ciekawi nas to, żeby się dowiedzieć. Potem rozumiemy, że chodziło mu o coś jeszcze innego. Młody Karol znalazł swoją pasję. I tutaj pojawiają się pierwszy problem: Czym jest ta jego pasja? Ogólnie: śmierć. Ale co to znaczy dla niego, co to znaczy dla tej opowieści? Martwe dziecko to zdarzenie inicjujące, a co jest punktem zwrotnym w jego życiu? Jaka jest jego decyzja? Czy on teraz będzie chciał poznać całą historię mordercy? Czy będzie chciał zdobyć dowody przeciwko niemu? Czy będzie chciał sam mordować? Czego chce ten młody, niezadowolony z życia sportowiec? Niestety nie dowiadujemy się tego ani na początku, ani nigdy.

I to jest właśnie suma wszystkich problemów. Nie wiadomo, o czym to jest film. Czy to jest opowieść o gościu, który chce poznać historię największego mordercy Krakowa? Czy o gościu, który chce zostać uczniem największego mordercy Krakowa? Czy o gościu, który chce zostać największym mordercą Krakowa? Czy o gościu, który chce zniszczyć największego mordercę Krakowa? Nie wiadomo, na co mam czekać, na co mieć nadzieję, o co się obawiać. Nudzę się.

Nie wiemy, o co walczy Karol, ale w jakiś sposób igra z mordercą. Wchodzi z nim w tajemniczą relację. Przez chwilę wydaje się, że Karol będzie dla mordercy synem, którego morderca nie ma. Że Karol zyska wyrozumiałego ojca, który będzie go uczył fachu zabijania. Niestety nic takiego się nie dzieje i właściwie nie wiadomo, jaka to relacja. Czego chce Karol od mordercy? Czego morderca chce od niego? Nawet jak morderca odwiedza Karola w domu, to nie wiem, co jest celem tej wizyty i czy cel ten został osiągnięty.

Karol igrając z mordercą nie ma żadnego wahania, żadnych wątpliwości. Nie rozmyśla o dobru i złu, o Bogu, o martwych dzieciach, o ich zrozpaczonych rodzicach, o swoim bezpieczeństwie. Wchodząc w świat zła od razu jest wypruty z moralności i strachu. Nic go to wejście nie kosztuje, on niczym nie ryzykuje. Czyli nie jest to w ogóle ciekawe. Nie ma konfliktu - nie ma opowieści.

Karol zbiera wycinki z gazet opisujące morderstwa. Od kiedy to robi i po co? Czy on od miesięcy lub lat fascynuje się morderstwami? Czy morderca to jego idol i właśnie spełnia się jego wieloletnie marzenie? Co wynika z tego zbieractwa? Czy dzięki temu łatwiej mu wejść w relację z mordercą, czy Karol zaskakuje go swoją wiedzą i przygotowaniem?

Nagle w życiu Karola pojawia się Danka. Kolejna niezrozumiała relacja. Czy on się w niej zakochał? Czy od początku miał plan, żeby ją zabić? Czy to misja, jaką zlecił mu morderca? Czy ona się w nim zakochała, czy traktuje to jako przelotny romans? Jeśli nie wiem, co jest między nimi, to nie wiem, jak trudne jest dla niego zniszczenie tego.

Dlaczego Danka bagatelizuje słowa Karola o zabijaniu? Przecież każdy człowiek by się wystraszył, albo chociaż zdziwił. Szczególnie człowiek w Krakowie lat sześćdziesiątych, gdzie grasuje morderca. Przecież ona go w sumie nie zna. Co takiego ona o nim wie, że się nie boi?

Karol nie zabija Danki. Dlaczego zmienia zdanie? Bo ją kocha? Bo jest słaby? Bo rozumie, że nie jest mordercą? Czy to niezabicie jakoś go zmienia? Hamuje go w jego dążeniu do celu, którego nie znamy? A może on wcale nie chciał jej zabić? Może chciał stanąć na granicy, tylko zobaczyć, jak to jest być panem czyjegoś życia?

Morderca zabija Dankę. Dlaczego? Czy robi to dla siebie, ponieważ to jego kolejna ofiara? Czy robi to dla Karola, żeby mu pokazać, jak to się robi? Czy robi to przeciwko Karolowi, żeby go ukarać za nieposłuszeństwo? Czy zabija ukochaną Karola, czy przypadkową dziewczynę, której śmierć Karol od początku planował?

Nagle, po godzinie nudy i pytań bez odpowiedzi, Karol zgłasza się na policję i wyznaje, że to on jest mordercą. Kosmos. Ilość pytań i wątpliwości, jakie ma widz, jest tak duża, że wymaga podziału na kategorie:

1. Jaki on ma cel w takim działaniu? Czy chce być sławny? Przecież był sławny jako skoczek do wody. Zresztą po co mu sława, jak nie będzie żył? Czy chce ukarać mordercę za to że zabił mu ukochaną? Przecież to nie była jego ukochana. Czy nie potrafiąc zabić innego człowieka, chce poczuć śmierć na sobie? Przecież może poprosić mordercę albo skoczyć pod pociąg.

2. Kiedy on postanowił coś takiego zrobić? Czy to spontaniczna decyzja w reakcji na śmierć Danki? Czy planował to od samego początku i to było jego nieobjawionym celem w tej opowieści, żeby poznać mordercę jak najlepiej i przypisać sobie wszystkie jego zbrodnie? Czy może wydarzyło się coś innego, co ich poróżniło i to działanie jest przejawem buntu Karola wobec mordercy?

3. Dlaczego on nie chce żyć? Czy dlatego, że Danka, którą ledwo poznał, była jego całym światem i nie może żyć bez niej? Czy dlatego, że chciał być mordercą i myśli, że jeśli nie umie odbierać życia, to jego życie nie ma sensu? Jeśli mści się za coś na mordercy, to jaki sens ma ta zemsta, jeśli on zginie i nie będzie się nią cieszyć?

4. Jak on przekonał wszystkich, że to on zabijał? Czy morderca wyznał mu kiedyś wszystko ze szczegółami, a Karol to wszystko zanotował? Czy on był na kilku rekonstrukcjach i na wszystkich wypadł tak dobrze, jak na tej, którą widzieliśmy? Czy to szczęśliwy przypadek, że spośród wszyskich morderstw do zrekonstruowania wybrali tylko to, które akurat widział?

5. Czy morderca cokolwiek na tym traci? Karol odbiera mu sławę, ale przecież nie wiedzieliśmy nigdy, że morderca robi to dla sławy. Gdyby zależało mu na sławie, to po morderstwach sam by dzwonił na policę albo do dziennikarzy, a potem stałby wśród tłumu gapiów i się ekscytował. Nawet jeśli Karol odbiera mu sławę, to przecież wystarczy, żeby morderca potem zabił jeszcze kilka osób i wszyscy zrozumieją, że wsadzili nie tego gościa. Na pewno odkryłby to nieustępliwy porucznik, który pojawia się w pod koniec filmu i staje się drugim bohaterem z własną perspektywą opowiadania.

Oglądam i cały czas mam nadzieję, że coś jeszcze z tego wyniknie, że będzie jakieś zaskoczenie, które to wszystko wytłumaczy, że to się jakoś spuentuje. Ale nie ma, Karol umiera, koniec. Tak więc ten film to portret szaleńca zafascynowanego śmiercią, który chciał zostać mordercą, ale nie umiał, więc został nim na niby i go zabili. Nie widzę sensu w tej opowieści, właściwie nie widzę tu żadnej opowieści. Są w tym filmie tropy, tematy, kadry, klimat, ale nie ma historii. To jest pusta wypowiedź pozbawiona konstrukcji i przekazu.

Żeby jeszcze bardziej pogrążyć mnie w rozpaczy i niezrozumieniu, autorzy dają mi bonusową scenę kilkanaście lat później. Morderca widzi w galerii obraz Karola. Czai się tu jakiś pomysł, ale nie czai się jego wykonanie. Jak czuje się morderca widząc ten obraz? Czy jest smutny, zły, pokonany? Czy kiedykolwiek toczył z Karolem pojedynek? Czy od śmierci Karola przestał zabijać? Dlaczego, przecież przez kilkanaście lat mógł zabić tyle ludzi, że namalowano by mu dużo większy obraz. Nawet teraz, wychodząc z galerii, mógłby rozpocząć swoją krucjatę śmierci i zyskać sławę najczerwieńszego pająka Krakowa. Co ta emocja mordercy, której nie dane nam poznać, oznacza dla historii Karola i historii mordercy? Że Karol wygrał sławę jego kosztem? Że jest jakoś lepszy od mordercy? Albo gorszy, mimo że nikogo nie zabił? A może zabijając siebie zabił mordercę? Albo nawet gorzej? Może Karol od początku potępiał mordercę, ale uznał że zamiast zgłaszać go na policję, pozna wszystkie jego sekrety, a potem sam siebie zabije okrywając się sławą mordercy, a jego zostawi przy życiu, by cierpiał do końca swych dni? Może to opowieść o sprawiedliwości i ogromnym poświęceniu? A może o zemście i ogromnej głupocie? A może o fascynacji złem i ogromnym niczym?


Przeczytaj inne analizy

CÓRKI DANCINGU

Mnóstwo jest w tym filmie pomysłów i scen zachwycających. Wspaniały jest świat, lekkość i forma jego opisywania. Tylko ta opowieść nie ma sensu.

CZYTAJ

LISTY DO M. 2

Twórcy tego filmu mieli trzy lata i dowolną ilość milionów na stworzenie tego scenariusza. Mogli zrobić najlepszy polski film, ale pomyśleli sobie tak: „Po co mamy robić dobry film i się męczyć, jak możemy zrobić pseudofabularną papkę, a i tak zobaczą to 3 miliony ludzi?”

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA