JESTEM MORDERCĄ

Scenariusz: Maciej Pieprzyca

Reżyseria: Maciej Pieprzyca

Na mocy nadanej mi przez poczytność mojego bloga ogłaszam ten film najlepszym spośród wszystkich w tegorocznym konkursie festiwalu w Gdyni. O jego najlepszości świadczy wiele rzeczy, ale ponieważ się na nich nie znam, to skupię się na scenariuszu.

Najlepszość tego scenariusza wynika z rzeczy bardzo prostej, jednak często w polskim kinie lekceważonej, czyli z „podroży bohatera”. Działa to tak: jest sobie bohater, ten bohater jest jakiś, zaczyna coś robić i dzięki temu, że to robi, to na końcu jest inny. Jeśli jesteś polskim filmowcem, może Ci się to wydawać skomplikowane, ale jako widz tysięcy filmów zaświadczam, że taka konstrukcja daje znakomity efekt. Dzięki temu, że bohater coś odkrywa, coś rozumie, jest inny niż na początku, ja jako widz odkrywam i rozumiem to razem z nim. On przeżywa swoje przygody, żebym ja w kinie mógł się czegoś z nich nauczyć. Ta nauka, ten morał, ta myśl wynikająca z opowieści, to największa wartość, jaką twórca może dać odbiorcy swojego dzieła. Dlatego bardzo cenię ten film i wszystkie filmy, które są o czymś.

Mam malutkie uważki:

Film stawia trzy pytania:
1 Czy Janusz znajdzie mordercę?
2 Czy mężczyzna, którego znalazł Janusz, to morderca?
3 Czy Janusz przyzna się, że mężczyzna, którego znalazł, to nie morderca?
Oczywiście najciekawszą opowieść otwiera trzecie pytanie i właśnie ta trzecia część jest sednem filmu. Jednak to pytanie zostaje zadane bardzo późno, gdzieś w połowie filmu. Powinno pojawić się na koniec pierwszego aktu, gdy Janusz czuje, że jest mistrzem świata, może sobie pozwolić na nowy dom, kochankę, że kontroluje wszystko. Najmniej interesujące jest pytanie drugie, ponieważ w procesie odkrywania odpowiedzi nie ma zaskoczeń. Widz od początku ma wątpliwości, czy pojmany Wiesław to prawdziwy morderca. Opowieść działałaby dużo lepiej, gdyby Janusz szybciej go złapał i od razu przekonał się, że popełnił błąd.

Bardzo podoba mi się motyw przyjaźni Janusza z Wiesławem. Tak bardzo, że żałuję, że prawie jej nie ma. Ciężko mi nazwać ich relację przyjaźnią, bo jak oglądają mecz albo jak jedzą wigilijną kolację, to Janusz najpierw gra miłego kumpla, a potem chce od Wiesława czegoś w związku ze sprawą. Jest manipulatorem, co z punktu widzenia jego policyjności jest dobre, ale z punktu widzenia jego wewnętrznej walki byłoby lepsze, gdyby on naprawdę polubił Wiesława. Gdyby było mu szkoda swojego fajnego kumpla, który musi umrzeć, bo on sam nie ma dość odwagi, by powiedzieć wszystkim, że popełnił błąd. Konflikt byłby większy, gdyby Wiesław był jedyną osobą, która rozumie Janusza i może go pocieszyć.

Janusz zbyt łatwo poddaje się presji otoczenia. Rozumiem, że jest człowiekiem, który w godzinie próby okazuje się nie mieć kręgosłupa (jak nasz prezydent), ale łatwość, z jaką poddaje się mocy kolorowego telewizora albo śmiechom kolegów-niedowiarków, czyni jego wewnętrzną walkę niewiarygodną.

Jednak mimo tych uważek cenię ten film i polecam.


Przeczytaj inne analizy

ZA NIEBIESKIMI DRZWIAMI

Jako młody widz dostrzegam wiele wartości w tej opowieści, podoba mi się przygoda i niezwykły świat. Ale widzę też, że zabrakło kilku miesięcy na pieszczoty scenariuszowe.

CZYTAJ

PROSTA HISTORIA O MORDERSTWIE

Jest tu wiele dobrych pomysłów, jednak życie pokazuje, że na świecie jest mnóstwo dobrych pomysłów, a niewiele dobrych scenariuszy.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA