KARBALA

Scenariusz: Krzysztof Łukaszewicz

Reżyseria: Krzysztof Łukaszewicz

Był dobry temat, dobry budżet, dobrzy aktorzy, a wyszedł zły chaos i zła nuda. Zabrakło tego, czego brakuje zawsze (zaczyna się na „s”).

Jest sześć perspektyw opowiadania. Na tyle dużo, że nawet nie wiadomo, jak się nazywają te postacie, więc będę nazywał je nazwiskami aktorów. Topa, Schuchardt, Królikowski, Żurawski, Lichota, Wieczorek. Można by powiedzieć, że to bohater zbiorowy, że na przykładzie wielu osób pokazujemy, czym jest wojna i jaka to straszna sprawa. Jednak nie można tak powiedzieć, bo żeby cokolwiek pokazać na przykładzie grupy osób, trzeba to pokazać na przykładzie każdego członka tej grupy. Można to zrobić w różny sposób, nawet jest lepiej, kiedy historie są różne, ale w zestawieniu budują jeden przekaz. Tutaj nie ma postaci, ci żołnierze nie przechodzą żadnej drogi, niczego nie odkrywają, nic nowego nie rozumieją. Nie wiem, co myślą, co czują, dlaczego robią to, co robią. Te perspektywy są wykorzystywane intencjonalnie, żeby budować obraz sytuacji. Skaczemy po nich nie dlatego, żeby zobaczyć „co akurat się dzieje u tego bohatera”, tylko żeby zobaczyć „co akurat się dzieje w tym wątku”.

Pierwsza walka. Zabili Głowackiego, Królikowski się przestraszył, koniec walki. Jak to się skończyło? Kto wygrał? Jakim sposobem się stamtąd wydostali? Czy już nikt później nie musiał podejmować trudnych decyzji? To by dopiero była ekspozycja tych ludzi, gdybyśmy widzieli, jak się wyplątali z takiej sytuacji.

Topa nie chce donieść na Królikowskiego, ale potem się okazuje, że jednak doniósł i Królikowski będzie sądzony. Okazuje się to przypadkiem, przy okazji innej sytuacji. Ale dlaczego Topa jednak oskarżył Królikowskiego? Czy uznał, że jednak procedury są najważniejsze? Czy przekonał go argument Schuchardta, że za plecami muszą być tylko pewni ludzie? Czy to chodziło także o niego? Czy ta decyzja coś go kosztowała? Przestał wierzyć w ludzi? A może popełnił błąd, który w dalszej części opowieści będzie naprawiał? Co go nauczyła ta przygoda i po co budować taki wątek, jeśli jego rozwiązanie jest dla widza niedostępne?

Jadą bronić City Hall i są atakowani. Nic nie rozumiem. Co to jest City Hall, kim oni są, przed kim mają go bronić, po co, dlaczego ktoś atakuje? Czy oni bronią tego budynku, czy tam są jacyś ludzie, których bronią? Czy w tym budynku coś się teraz dzieje, że źli atakują? Kim są ci źli, czy to terroryści, czy mieszkańcy miasta, którym nie podobają się Polacy? Po co im to miejsce i po co Polakom to miejsce? Jaka jest stawka tej walki? Co się stanie, jeśli Polacy go stracą? Czy ten budynek to jest forteca, iracki biurowiec, czy urząd? Czy oni są atakowani tylko z jednej strony? Jak wygląda topografia tej sytuacji? Do kiedy oni walczą? Czy ta bitwa ma jakiś horyzont czasowy? Co się musi wydarzyć, żeby się skończyła? Czy oni sami to wiedzą? Czy muszą zabić wszystkich mieszkańców Karbali, czy tylko złego szefa? Jeśli chociaż połowa z tych pytań jest zasadna, to ten film nie ma sensu. A w amerykańskim filmie to wszystko bym wiedział zanim by tam jeszcze dojechali.

Jakiś generał, którego nawet po nazwisku aktora nie kojarzę, mówi że jak będzie źle, to oddadzą City Hall. Co za oszustwo, to po co oni tam oddają życia i po co ja to oglądam? Przecież ten generał powinien mówić: „Nigdy za żadną cenę nie oddamy City Hall! Choćby całe pokolenie polskich najemników miało w nim zginąć, to obronimy!"

Jeśli połowa obrońców City Hall to Bułgarzy, to dlaczego nikt tam nie krzyczy po bułgarsku? Gdzie ci Bułgarzy się schowali? Co jakiś czas pojawia się bułgarski szef, a gdzie reszta? Poszli bronić zaplecza, którego nikt nie atakuje?

Kim jest ten iracki policjant, co ratuje Królikowskiego? Czy on pracuje z Polakami? Czy zdradził ich i dlatego jest gdzieś tam przewożony? Dlaczego Królikowski mu ufa, skoro zdradził? Dlaczego źli Irakijczycy mu ufają, skoro wiedzą, że był policjantem u Polaków?

Dlaczego iracki policjant nagle jest kolejną perspektywą opowiadania?! Wiezie Królikowskiego w bagażniku i to on jest bohaterem sekwencji. Dlaczego to nie jest z perspektyw Królikowskiego, który siedzi w bagażniku i przez jakąś dziurę po kuli ogląda świat i widzi Żurawskiego w niewoli?

No właśnie, gdzie Żurawski? Jak się wyżywał na bracie, to byliśmy przy nim z kamerą, ale jak Irakijczycy się wyżywali na nim, to kamera uciekła. Dlaczego on nagle przestał być jednym z siedmiu bohaterów?

Druga noc walki. Strzały, dramaty i nagle koniec. Jak Polacy odparli ten atak? Dlaczego źli odeszli? Jak ja mam przeżywać ich walkę, jeśli nic z niej nie rozumiem? Nie wiem jaki przebieg ma ta walka i co od czego zależy.

Topa niby jest głównym bohaterem, ale czy on ma w tym filmie jakiś problem do rozwiązania? Atak Irakijczyków nie jest tym problemem, ponieważ ja nie widzę jego decyzji, które przybliżałyby go do pokonania wroga. Czy ona ma jakąś strategię działania? Czy coś od niego zależy? Bułgarski szef co jakiś czas mówi, że jego ludzie zrobią to, co Topa każe. Tylko on nic im nie każe. Jaki on ma konflikt, czy coś go hamuje w tej sytuacji, czy ma jakiś dylemat? Czy ta postać to w ogóle jest bohater?

Skąd tam się bierze Simlat? Czy on jest ukryty w jakiejś komnacie od początku? Czy to jego tak bronią? A może tam po prostu można tak sobie wchodzić i wychodzić zapleczem, którego Irakijczycy nie atakują? Dlaczego Wieczorek nie mógł tu przyjechać, a Simlat mógł? Jeśli teraz już można, to dlaczego nie przyjechał z Wieczorkiem?

Gdzie jest Wieczorek? Nie dojechał i koniec wątku. A co się z nim dzieje, czy on siedzi w bazie i przeżywa trudy kolegów? Czy pojechał już na inną misję? Czy się pluska wesoło w basenie i nic go nie obchodzi?

Najlepszy pomysł na rozwiązanie konfliktu, wokół którego zbudowana jest opowieść, ma drugoplanowa, bułgarska postać. Czy nikomu nie przeszkadza, że wielkim architektem zwycięstwa Polaków jest Bułgar? Dlaczego to Topa nie mówi, że mają tam iść i ich rozwalić?

Bułgar jest architektem sukcesu, ale czy Polacy są chociaż jego wykonawcami? Czy oni idą na tę ostatnią bitwę? Przecież podobno nie mają doświadczenia takiego jak Bułgarzy. Więc komu ten pomnik filmowy i za co? Polacy dzielnie się bronili, ale to bułgarscy superkomandosi przyszli, zdiagnozowali sytuację, rozwalili wroga i wygrali.

Szef złych Irakijczyków zginął. Kto to był? Ważny lider Al-kaidy, czy miejscowy rzezimieszek? Czy to była poważna postać, której zabicie skutkuje czymś w skali wojny, czy tylko rozwiązuje karbalskie zamieszki? Jeśli nie wiem, kim jest główny antagonista, to nie wiem czy trudno go pokonać, nie wiem jaką stawkę ma działanie Polaków, nie czuję żadnych emocji związanych z walką z nim.

Postać Królikowskiego znów okazuje się być nielubiana przez autorów. Wielka przemiana tchórza w odważnego mężczyznę, poświęcenie, ból, dramat, a my nic z tego nie widzimy. Królikowski idzie w ogień ratować dziecko, a my oglądamy płonące ściany z perspektywy wszystkich innych. Co oni mnie obchodzą teraz! Chcę widzieć Królikowskiego, jego emocje, wahania, odwagę! A widzę tylko jak wchodzi w ogień, ściany płoną, wychodzi z dzieckiem. Wielkie emocje, których widz nie doświadcza.

Żurawski był kilka dni w niewoli u złych Irakijczyków. To jest poważna sprawa, a zupełnie pominięta. Obserwowaliśmy nudne przygody Królikowskiego w domu irackiego policjanta, a mogliśmy zamiast tego obserwować emocjonującą niewolę Żurawskiego. Uwolnili go i jest. Czy były jakieś problemy z tą wymianą? Czy była to stresująca, pełna napięcia sytuacja? Czy coś poszło nie tak? Czy on po tej niewoli jest jakoś odmieniony? Potem jak go widzimy z młodym Żurawskim, to się zachowuje, jakby nie było problemu. Czy coś to go kosztowało? Co z nim robili?

Młody Żurawski ożył. Szkoda, bo jak wszedł bez sensu pod ciężarówkę, to pomyślałem: "O, to jest lekcja, że wojna nie jest dla głupich". Ale nie ma lekcji, młody Żurawski żyje, co prawda nie ma nóg, ale wciąż jest spoko. Jak to możliwe, że my przez cały ten czas o tym nie wiedzieliśmy? Dlaczego ta informacja została zatajona? Gdzie on był przez cały ten czas, jeśli oni byli oblężeni? Leżał bez nóg na podjeździe? Dlaczego nie było sceny, jak oni go gdzieś przenoszą, wyprowadzają przez nieatakowane zaplecze?

Bułgarzy wygrali Polską bitwę, a Amerykanie każą to utajnić. Znów nic nie rozumiem. Coś jakiś generał mówi Topie, ale wciąż nie wiem dlaczego to ma być tajne. Komu ta tajność potrzebna, co amerykańscy okupanci na tym zyskują? Kiedy to przestało być tajne, tak że można było robić o tym filmy i dlaczego?

Koniec bitwy, wygraliśmy. Być może to z powodu mojego totalnego niezrozumienia, ale nie mam poczucia, że to była jakaś wielka bitwa. Raczej moje wyobrażenie wojny zbudowane na Faktach TVN i amerykańskich filmach każe mi sądzić, że w tamtym czasie w Iraku codziennie gdzieś była taka bitwa. Nie widzę w tej konkretnej akcji rozmachu, wyjątkowości, ważności. Taki standardowy atak tubylców na posterunek.

Co cała ta bitwa o City Hall oznacza dla naszego bohatera Topy? Czy on na koniec filmu rozumie coś więcej? Czy czegoś się nauczył? Czy jakoś go to odmieniło? Co widz ma z tego zrozumieć, jakie przesłanie ma ten film?

Ostatni obrazek filmu to dwóch młodych chłopaków, którzy wracają do kraju. Jeden to były tchórz, który zmężniał, drugi to były głupek, który stracił nogi. Co ich łączy? Wracają, reszta została. Co to znaczy? Dla nich, dla widza, dla tej opowieści? Jak ten ostatni obraz puentuje to niby polskie zwycięstwo? Nic nie rozumiem.


Przeczytaj inne analizy

ANATOMIA ZŁA

Podziwiam poczucie humoru i dystans autora, który zatytułował swój film w taki sposób, w jaki wszyscy krytycy zatytułują jego recenzje.

CZYTAJ

MUR

Początek jest dobry. Wszystko rozumiem. Mariusz chce zacząć nowe życie na poziomie. Chce być lepszy. Taki bohater zasługuje na moją uwagę i sympatię. Ale potem nie dzieje się nic i nic nie rozumiem.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA