OBCE NIEBO

Scenariusz: Dariusz Gajewski, Michał Godzic

Reżyseria: Dariusz Gajewski

Ta opowieść jest przewidywalną i intencjonalną ilustracją procesu, pozbawioną zaskoczeń rekonstrukcją zdarzeń. Nie wierzę w tych ludzi, ich motywacje i decyzje.

Marek kupił łódkę zamiast wynająć dom. Czy oni będąc w Szwecji pojechali na wakacje nad szwedzkie jezioro i kupili łódkę zamiast wynajmować dom na wakacje? Czy zamiast kupować dom na stałe? Basia jakoś dziwnie lekko to przyjmuje: „Mieliśmy kupić dom, ale mąż za nasze wspólne pieniądze kupił sobie łódkę. No trudno, takie życie Polaków w Szwecji.” Po co ta sytuacja z łódką jest potrzebna w tej opowieści? Gdyby on chociaż musiał ją potem sprzedać, żeby zapłacić za prawnika. Mógł być z tego konflikt, ona mówi: "Sprzedaj, trzeba ratować dziecko!", a on nie chce, bo woli łódkę, niż dom dla rodziny i niż dziecko.

Basia i Marek najpierw się nienawidzą, a po chwili się super bawią. Na początku miałem wrażenie, że ta zabawa to retrospekcja z czasów, kiedy byli szczęśliwą rodziną. Ale to nie retrospekcja, naprawdę jest im przez chwilę bardzo dobrze, a później Basia znów nienawidzi Marka. Czy ona ma schizofrenię? Wahania jej nastrojów są zbyt duże, jak na normalną rodzinę. Co tak naprawdę jest między nią, a Markiem? Co ich trzyma razem, jakie mają w stosunku do siebie oczekiwania?

W którym roku to się dzieje, że ona pali w domu i bije dziecko? Myślałem, że w latach dziewięćdziesiątych, ale niestety współcześnie. Do tego bije Ulę na oczach pani z opieki społecznej. Czy to jest opowieść o najgłupszej Polce, jaka wyemigrowała do Szwecji? Przecież nawet jeśli w jej domu jest patologia, to nie wierzę, że uderzyłaby dziecko przy kimś z opieki. Gdyby chociaż Basia wyglądała na osobę, która prawie skończyła szkołę zawodową i niewiele rozumie z otaczającego świata, ale tak nie wygląda. Wygląda na inteligentną przedstawicielkę klasy średniej, więc jej zachowanie jest nieuzasadnione. Wydaje mi się to intencjonalnym budowaniem intrygi przez autora.

Ula dzwoni do opieki społecznej, gdy rodzice mają seks. Jaki ma cel? Czy ona chce rozbić małżeństwo rodziców? Dlaczego akurat ten stosunek jej przeszkadza? Czy wcześniej też dzwoniła? Na pewno jest za dużo, żeby myśleć, że mamie dzieje się krzywda. Wtedy zadzwoniłaby na policję.

Marek gwałci Basię. Kosmos. Nie wiem, na ile powszechne są takie gwałty w polskich małżeństwach, wiem jednak na pewno, że jeśli ten mężczyzna gwałci swoją żonę, to powinien być pozbawiony praw rodzicielskich. Już im nie kibicuję. Gwałciciel i idiotka. Dobrze, że zabiorą im dziecko. Teraz oglądam, mając nadzieję, że mądry szwedzki system jednak nie odda Uli złym ludziom.

Dlaczego Marek nie zapłacił czynszu? Czy ma jakieś tajemnicze wydatki? Czy to pierwszy raz, czy regularnie nie płaci? Dlaczego nie powiedział Basi? Czy Basia jest tym zaskoczona, czy to się wcześniej zdarzało? Czy ten problem się potem jakoś rozwiązuje? Czy Basia rozumie, dlaczego Marek nie zapłacił i mu wybacza? Skąd Marek potem bierze pieniądze, żeby jednak zapłacić? Znów mam wrażenie, że autor intencjonalnie traktuje swoich bohaterów.

Kim jest ta polska dziewczyna na boisku? Czy to jest kochanka Marka? Takie jest pierwsze skojarzenie, ale nic nie robią takiego, co by świadczyło, że to kochanka. Może to piłkarka, którą on miał trenować, ale odmówił? Dlaczego się rozstają akurat teraz? Czy Basia o niej wie? Jaki wpływa ma ta postać i ten wątek na cokolwiek? Gdyby chociaż opieka to potem wyciągnęła, że ona miał kochankę i Basia by się dowiedziała o tym od opieki społecznej.

Mija piętnaście minut filmu. Co wiemy o naszych bohaterach:

Ula ma problem z asymilacją. Ale nie wiemy, z czego ten problem wynika. Czy tęskni do babci, czy nie lubi swojego pokoju, czy nie chce się uczyć szwedzkiego? Czy rodzice wiedzą o jej problemach? Najważniejsze: czego ona chce?

Rodzice mają problem ze sobą. Ale nie wiemy, z czego ten problem wynika. Czy kochanka Marka jest powodem rozpadu związku czy objawem? Czy Basia wie o tej kochance? Czy sama kogoś ma? Od kiedy jest między nimi źle? Czy myśleli o powrocie do Polski? Albo o rozwodzie? Najważniejsze: czego oni chcą?

Perspektywa opowiadania opiekunów pokazuje, że ten film to przede wszystkim rekonstrukcja wydarzeń. Najważniejsza dla autora jest intryga, musimy poznać wszystkie mechanizmy i procedury. Nie ma tu miejsca na zaskoczenia, złamania standardowych reakcji. Wszystko, co robi Basia i Marek, zastępcza rodzina i opiekunowie, to standard w tej sytuacji, a cały film jest reportażem, który ma nam pokazać, jak działa Szwecja.

Opieka społeczna zabiera Ulę w połowie filmu. To jest przewidywalne, nie ma tym zaskoczenia, więc powinno być szybciej. Widać tu niezdecydowanie autora, który pół filmu opowiada o rodzinie, która traci dziecko, a drugie pół o rodzinie, która walczy o dziecko. Od początku wiemy, że je stracą, więc pierwsza połowa nas w ogóle nie interesuje. Nie musimy oglądać jak do tego doszło, moglibyśmy to wszystko odkrywać potem. Właściwie moglibyśmy obejrzeć tylko jedną scenę, gdzie widzimy że są szczęśliwą, normalną rodziną, choć z problemami. Bawią się na jakimś pikniku, wracają szczęśliwi do domu, Basia całuje Ulę na dobranoc. Następnego dnia przychodzi po nią do szkoły i się dowiaduje, że zniknęła. Wtedy jest większe napięcie, chcemy się dowiedzieć, co się stało. Odkrywamy tę sytuację razem z rodzicami, lepiej rozumiemy ich emocje, bezradność, złość i strach. Teraz cały czas wszystko wiemy, nie ma zaskoczeń, do tego mamy poczucie, że im się należało, bo są głupi.

Dlaczego nie ma sceny, kiedy Marek dowiaduje się, że zabrali mu dziecko? Dlaczego nie obserwujemy ich pierwszej samotnej nocy w domu? Smutnej kolacji bez córki? Pustki, jaką po sobie zostawiła? Te emocje są najciekawsze, dlaczego zostały pominięte?

Po co oglądamy wesołe życie Uli z psem i rodziną zastępczą? No tak, wiem po co, mamy wiedzieć jak działa Szwecja. Ale tam się nic nie dzieje, nie ma żadnego napięcia, ona nie wykazuje żadnych emocji w związku z rozstaniem. Czy ona wie, że to również przez nią?

Dlaczego Basia nie chce widzieć Marka? Co on jej zrobił? Czy nagle dowiedziała się o tej piłkarce? Czy odkryła, że gwałty, nawet po ślubie, są nielegalne? Co się między nimi wydarzyło, że ona go wyrzuca? I dlaczego nie bierze pod uwagę, że jak się rozstaną, to już na pewno nie odzyskają dziecka? Przecież to dla każdego widza jest oczywiste. Tak samo jak oczywiste jest, że chodzenie do szkoły Uli i robienie awantur tylko pogarsza ich sytuację. Dlaczego Basia jest taka głupia?

Dlaczego Basia i Marek w ogóle nie rozmawiają na temat tego, co się stało i co powinni zrobić? Dlaczego wspólnie nie planują kolejnych działań? Basia tylko histeryzuje i podejmuje nagłe, emocjonalne decyzje. Niby starają się coś zrobić, rozmawiają z prawnikiem, ale ja chcę zobaczyć, jak oni w sowim własnym domu mierzą się z problemem. Jak próbują go opanować, poskładać informacje, stworzyć strategię. Chcę zobaczyć, jak zwykła rodzina dotknięta takim dramatem, stara się pozbierać i rozpocząć walkę o sprawiedliwość.

Piąta perspektywa opowiadania. Żeby w pełni zrozumieć, jak działa Szwecja, poznajemy emocje rodziców zastępczych. Dowiadujemy się kim są, jakie mają plany i obawy. Ta historia w sposobie opowiadania jest bardzo dosłowna. Kolejnym krokiem byłyby już tylko wypowiedzi do kamery i podpisy na belkach.

Ula dostała telefon, knuje ze swoimi rodzicami. Na czym polega plan, ze ona powie rodzinie zastępczej, że ich kocha? Czy to ma uśpić ich czujność? Przecież to tylko sprawi, że trudniej potem będzie im ją oddać. I od kiedy ona tak świetnie umie grać, że oszukuje miłość?

Zastępcza mama znajduje ukryty telefon. Akurat teraz, kiedy prawdziwi rodzice przyjeżdżają. Co za zbieg okoliczności. No ale znalazła, trudno, może miała przeczucie, żeby szukać. I co z tego wynika? Jak ta sytuacja z oddaniem Uli wyglądałaby, gdyby zastępcza matka nie znalazła telefonu? Wyglądałaby tak samo, bo telefon nie ma już znaczenia. Ale jest potrzebny autorowi, żeby intencjonalnie zbudować napięcie, złudne wrażenie, że jak znaleźli telefon, to plan Marka i Basi się nie uda.

Marek przekonał zastępczego ojca, żeby pozwolił mu zabrać córkę. Ula potwierdza, że kocha rodziców i chce jechać z nimi. Dlaczego rodzice zastępczy jej wierzą? Może kłamie, tak jak przed chwilą kłamała mówiąc, że kocha rodziców zastępczych? Może to mały diabełek, który nic nie czuje i bawi się dorosłymi?

Marek i Ula wyznali sobie miłość na oczach rodziców zastępczych, a ci pozwolili zjednoczyć się rodzinie. W końcu! Czy nie można było tak od razu? I dlaczego to jest takie proste, że wystarczy, ze się kochają i mogą odejść? Dlaczego nie było takiej rozmowy wcześniej? Dlaczego nigdy nie było żadnego psychologa, który by z tą córką porozmawiał poważnie już po tym, gdy ona trafiła do rodziny zastępczej?

Skąd Marek i Basia wzięli Ukraińców do pomocy? Przecież żadne z nich nie ma przyjaciół, ani nawet znajomych. Może to ta ukraińska piłkarka z początku filmu, której Marek nie chciał trenować? I czy ci Ukraińcy nie boją się im pomagać? Z punktu widzenia szwedzkiego prawa ci rodzice kradną dziecko, więc Ukraińcy są współwinni tego przestępstwa.

Marek i Basia wrócili z córką do Polski. Ula poznając polskie lasy decyduje się uciec od rodziców. Gdzie ona biegnie? Dlaczego akurat teraz, a nie wcześniej? Co ją motywuje do tej ucieczki? Czy cierpi po tym, jak z niewyjaśnionych powodów prawie zniszczyła swoją rodzinę? Czy tęskni za wesołym bieganiem z psem u szwedzkich bogaczy? Czy chce coś zamanifestować rodzicom? O co chodzi tej dziewczynce?

Na końcu cała rodzina idzie przez łąkę. Gdzie oni idą? Co z autem i wszystkimi rzeczami, które mieli w środku? Co właściwie oznacza ten obrazek?

Co wynika z tej historii? Czy przygoda ze szwedzką opieką społeczną czegoś ich nauczyła? Czy Marek przestanie gwałcić żonę? Czy Basia skończy szkołę zawodową? Czy będą lepszymi rodzicami dla Uli, przestaną przy niej palić i bić ją przy obcych ludziach? Czy ten jeden obrazek ich idących wesoło przez łąkę ma mnie przekonać, że w końcu będą kochającą się rodziną, którą nie byli wcześniej? Czy o tym miał być ten film? O ludziach, którzy w obliczu straty dziecka zrozumieli, co to jest miłość? Nie wiem tego, bo to nie jest opowiedziane. Chciałbym zobaczyć kolejne urodziny Uli, rok po tych, którymi zaczyna się film. Zobaczyć, jak zmieniły się ich relacje, jakie teraz mają plany i jak się traktują. Spacer po łące to z mało.


Przeczytaj inne analizy

DEMON

To najlepsza polska komedia tego roku i nienajlepszy thriller (a właściwie horror, bo duchy).

CZYTAJ

CHEMIA

Moja wrażliwo-romantyczna połowa kilka razy się wzruszyła. Ale moja matematyczno-scenariuszowa połowa często mówiła: hola, hola!

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA