OBIETNICA

Scenariusz: Anna Kazejak, Magnus von Horn

Reżyseria: Anna Kazejak

Mam wrażenie niespójności opowiadania, czuję, że są to dwa filmy w jednym. Do połowy jest to historia dziewczyny, ale kiedy ona trafia do aresztu, to przestaje być o niej. Jej historia się spuentowała, znamy procedury i wiemy jak to się skończy. Ona sama nie ma możliwości nic zrobić, może tylko czekać. Jako bohaterka przestaje funkcjonować. Zaczyna się film o jej ojcu, wszystko dalej oglądamy z jego perspektywy, to on ma rozterki, to on podejmuje decyzje.

Jest wiele filmów, w których opowiadanie przechodzi z jednego bohatera na drugiego, z ostatniego roku kojarzą mi się „Przeszłość” i „Drugie Oblicze”. Tam jednak wszystkich ludzi spina jeden temat. Tu mam wrażenie, że historia dziewczyny i ojca to zupełnie inne historie. Nie przeżywają tego samego, nie mają tych samych rozterek.

Mając te dwie historie dużo bardziej podoba mi się opowieść ojca (może dlatego, że Chyra bardzo dobrze tu gra). Ona mnie porusza, mam poczucie że tutaj autorka otarła się o coś wielkiego. Człowiek wraca do Polski w przekonaniu, że wszystko jest ok i zastaje kosmos. Córka zleciła zabicie koleżanki i jeszcze uważa, że tamta na to zasłużyła. Ojciec myśli: „Gdzie popełniłem błąd?”. Uświadamia sobie, że powinien być przy niej, że on też jest za to odpowiedzialny. I w końcu ucieka od problemu, zostawia tę zepsutą rodzinę i wraca do Danii. Coś takiego mniej więcej obejrzałem, ale wolałbym żeby to było rozpięte na cały film.

Druga połowa pokazuje, jak ważny dla dziewczyny jest ojciec. Uważam, że powinniśmy to wiedzieć od początku. Brakuje w ekspozycji więcej czekania, rozmów z ojcem, rozglądania się, czy przyszedł na rozdanie świadectw, rozczarowania, że go nie było itd. W trakcie kulminacji w areszcie, jak dziewczyna wyznaje ojcu prawdę, miałem przez chwilę poczcie, że może ona to wszystko zrobiła, żeby wreszcie on przyjechał i się nią zaopiekował, że inaczej by nigdy nie przyjechał. To byłby trochę inny film, nie widzę w niej takiej motywacji, ale podobałoby mi się to, bo budowałoby większy dramat ojca.

Od początku jestem zdystansowany do tej dziewczyny i tego chłopaka. Mówiąc wprost mam wrażenie, że to głupi ludzie. Ona nie odbiera od niego telefonu, ale odbiera na skajpie. Nie chce z nim gadać, ale sama wydzwania i idzie do niego do domu. On wydzwania, ale sam nie odbiera. Nie są razem, ale się onanizują przez internet. Nie rozumiem, o co im chodzi. Czy to po prostu taki portret nastolatków, którzy zachowują się bez sensu? Może, jednak ja nie wchodzę w taką historię.

Jaka jest ta dziewczyna? Nie rozumiem jej kodeksu moralnego: nie przeklina, nie pije, nie bierze narkotyków, nie chce spać z byle kim, ale nie ma problemu z zabijaniem koleżanek. Według mnie te rzeczy się wykluczają. Gdyby ona była normalną dziewczyną, która jak każda nastolatka bawi się trochę za mocno i która pewnego dnia za daleko zaszła, popełniła błąd, to byłoby bardziej wiarygodne. Tutaj, przy tej ekspozycji, mam wrażenie, że jest albo mało inteligentna, albo szalona.

Jaki był ich plan? Nawet jak na młodych ludzi, to oni musieli mieć coś w rodzaju planu. Musieli choć przez chwilę myśleć, co będzie dalej, że ktoś znajdzie ciało, że może trzeba je ukryć, że będą przesłuchania. Ona, jako wielka manipulantka, musiała myśleć, czy jak złapią chłopaka, to jej nie wsypie. Z ekspozycji i późniejszych wydarzeń wynika, że wcale o tym nie myśleli. Wydaje mi się to niewiarygodne.

Chłopak tylko patrzy smutno na dziewczynę, chodzi, krzyczy, płacze, pisze że mu źle, odbiera, nie odbiera. Motywy jego działania są przez niego deklarowane, ale nie są dla mnie zrozumiałe. Nie każdy chłopak w jego wieku zabiłby kogoś dla dziewczyny. Ona w swoim chorym systemie wartości może wierzyć, że to sprawiedliwość, ale czy on w to wierzy? Czy ta miłość jest warta tego, by kogoś zabić? Normalny chłopak przy takiej prośbie od razu by się odkochał, on tego nie robi i ja nie wiem czemu. Żałuję, że go nie poznałem. Mam wrażenie, że nie jest postacią, tylko niewymagającą tłumaczenia figurą, która jest użyteczna w budowaniu intrygi.


Przeczytaj inne analizy

HARDKOR DISKO

Bohater, którego nie rozumiemy, robi coś, nie wiadomo dlaczego, i wynika z tego nie wiadomo co.

CZYTAJ

JACK STRONG

Najpierw jest to thriller polityczny, potem kino akcji. Pierwsza połowa obejmuje 10 lat, druga połowa jedną dobę. I co chwilę zadaję sobie pytanie: dlaczego ci ludzie robią to, co robią?

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA