PITBULL. NOWE PORZĄDKI

Scenariusz: Patryk Vega

Reżyseria: Patryk Vega

Ten film jest dla kina gangsterskiego tym, czym „Córki dancingu” dla kina o czasach PRL - super stylizacją, zachwycającym portretem nieistniejącego świata. Bajką o gangusach. Wspaniale mi się ogląda tę bajkę, cenię wyrazistość tego tego świata, szczególnie urzekają mnie dialogi. Jednak po kilkunastu minutach seansu przypominam sobie, że przecież trzymam w ręku scenariuszową ekierkę i im dłużej ją trzymam, tym więcej nie rozumiem.

Babcia:

Cztery lata wcześniej jechał z synem na mecz, zostali pobici, syn jest kaleką. Czy już wtedy był gangsterem? Czy został nim wtedy po tym pobiciu? Czy zostaje nim teraz, gdy przejmuje Mokotów? Co robił przez ten czas, jeśli nie był w grupie mokotowskiej? Czy był w innej grupie? Czy uczciwą pracą zbierał na rehabilitację syna i stwierdził, że nie da się żyć?

Dlaczego decyduje się zostać szefem akurat grupy mokotowskiej? Bo tam mieszka i chce mieć blisko do pracy? Czy wcześniej próbował przejąć inne grupy i mu się nie udało? Gdy go poznajemy, jedzie autem z jakimś typem. Kim jest ten typ? Czy potem jeszcze się pojawia? Czy Babcia ma jakąś swoją ekipę, gangsterskie zaplecze? Skąd bierze broń, kontakty? Kim jest Babcia, kiedy pojawia się na siłowni? Skąd wie, że cały zarząd grupy mokotowskiej ćwiczy akurat w tej podziemnej siłowni? Jak to możliwe, że on to wie, a tropiący ich Gebels tego nie wie?

Ile warta jest ta grupa mokotowska, jeśli jakiś koleś może sobie wejść z karabinem do siłowni i odstrzelić szefa? Czy ten szef nie ma żadnej ochrony? Czy nie ma zastępców, którzy by od razu odstrzelili Babcię? Mówi, że Mokotów jest jego i już ustalone, że jest jego? Nikt nie mówi „hola, hola”?

Czy spotkanie nad jeziorem z Majami jest przypadkowe? Wygląda, jakby Babcia po coś tam na niego czekał. Pomaga mu zacumować i koniec sceny. Czy o czymś rozmawiali, czy coś ustalili? Czy Babcia groził Majamiemu, czy Majami groził Babci? Ta scena buduje fałszywe napięcie. Po co ona jest? Dlaczego Babcia najpierw wskakuje do wody, a potem zdejmuje mokre ubranie? Gdyby najpierw zdjął ubranie, a potem wskoczył, to po wyjściu miałby się w co ubrać.

Kim jest ten Czeczen, że rości sobie prawo do Mokotowa? Nagle się pojawia, a wcześniej nie było o nim mowy, nie wiedzieliśmy że ktoś czycha na teren Babci. Czy Babcia o nim wiedział? Czy on miał swoją grupę, czy był związany z Zupą i Strachem? Nie wiem jak umiejscowić tego Czeczena w hierarchii gangusów, jak poważna to jest postać.

Babcia idzie z synem do uzdrowicielki, a ona odmawia, bo jest gangusem. Dlaczego Babcia nie pośle tam żony? Przecież żona nie jest ganguską i uzdrowicielka pomogłaby synowi.

Szuka faceta, który zrobił z jego syna kalekę. Bardzo spoko, ale czy to pierwszy taki wypad na kibiców Lecha, czy robił to co weekend przez cztery lata? Czy jak nie miał grupy mokotowskiej, to jeździł sam, czy jeździł z kimś innym, czy może czekał, aż oni przyjadą na Legię i ich pojedynczo wybijał? Jeśli tak wytrwale torturuje kibiców Lecha, to jak to możliwe, że przez cztery lata nie dowiedział się, kto skrzywdził jego syna? Dlaczego strzela ludziom w plecy, oszukuje żony, morduje nastolatki, a wobec grupy, która prawie zabiła jego syna, jest honorowy? Przecież powinien zabijać każdego, kto przez sekundę nie da mu właściwego nazwiska.

Dostał nazwisko człowieka, który prawie zabił mu syna i nic z tym nie robi. Dlaczego? Czy nie o tym jest jego prywatny wątek? O zemście za rodzinną krzywdę? Czy nie to go boli najbardziej, nie o tym marzy przed snem? Cały Mokotów powinien jechać do Poznania i rozwalić pół miasta.

Wchodzi do jakiegoś sklepu, gdzie Majami ma podsłuch. Wita się czule ze sprzedawcą. Kim oni dla siebie są, że tak się witają? Mają jakąś wspólną przeszłość? Czy ten sprzedawca mu coś zawdzięcza? Po co Babcia tam przychodzi? Gdy sprzedawca mówi, żeby Babcia pozdrowił żonę, to Babcia się odwraca i chce kasę. O co mu chodzi? Czemu to go podrażniło? Co było między tym sprzedawcą, a żoną? Dlaczego potem, gdy Babcia wesoło wymyka z więzienia, nie idzie zabić tego sprzedawcy?

Na koniec wszystko dziwnie przyspiesza, a Babcia popada w szaleństwo. Nie zależy mu na synu, na żonie, na wolności. Idzie do więzienia, zakochuje się w Czeczence i bierze z nią ślub, nielegalnie wychodzi i rozwala jakichś ludzi. Czego on chce? Dlaczego na koniec filmu chce innych rzeczy niż te, o które walczył cały film? Ile czasu właściwie minęło od jego przejęcia Mokotowa do pójścia do więzienia, a ile od pójścia do więzienia do śmierci? Nie rozumiem, jaką drogę przeszła ta postać, czego się nauczyła i co z tego wynika dla widza.

Majami:

Poznajemy go, jak rozprawia się z włamywaczami. Zamiast jednak oczyścić ulicę z tych rzezimieszków, proponuje im układ, którego realizacja pewnie pchnie ich do kolejnych przestępstw. Więc jest to ekspozycja bezwzględnego człowieka, któremu nie zależy na prawie. On jest sędzią, gra tak, jak mu wygodnie. Tylko potem wcale taki nie jest, potem jest oddanym służbie idealistą, który walczy w imię prawa. Kiedy to się zmienia i dlaczego? Czy po ugodzeniu nożem przewartościował swoje życie i postanowił zostać dobrym gliną? Jeśli tak, to dlaczego to nie jest opowiedziane?

Nie rozumiem, na czym polega jego super pomysł z podsłuchami. Skąd wiedział kogo podsłuchiwać? Jak to możliwe że tak łatwo zdobywa te wszystkie informacje, dlaczego gangsterzy tak swobodnie mówią o wszystkim przez telefon? Dlaczego Gebels, który też ich rozpracowuje, nie wie, kogo podsłuchiwać?

Chodzi po mieście, rozdaje wizytówki, jest zaangażowany i kreatywny. Obiecuje dziewczynie z kebaba, że przymknie złoczyńców. Gdy zasadzka się nie udaje, dziewczyna z kebaba i jej mąż są smutni, bo wiedzą, że będzie rzeź. Ale w żaden sposób przed tym nie uciekają, a Majami nie stara się ich chronić. Po prostu gangsterzy przychodzą i ich rozwalają. Czy oni nie mają wyobraźni? Czego się spodziewali? W tym wątku jest ogromny niewykorzystany potencjał. Oni powinni się gdzieś ukrywać, Babcia powinien mieć trudności z ich zlikwidowaniem, Majami powinien nimi grać jak przynętą, to wszystko powinno być dla wszystkich trudne i rodzić wiele konfliktów. A jest łatwe i nie rodzi nic. Majami raz coś tam mówi, że nie chce powtórzyć tej akcji, ale nie przeżywa tego, że rodzina z małym dzieckiem zginęła przez jego nieudaną akcję. Przecież to jego wina, wiedział jakie jest ryzyko, namówił ich, nie dopilnował i nic z tego dla niego nie wynika.

Majami odkrywa, że Babcia wymyka się z więzienia i zamiast dopaść go z grupą komandosów, tak jak Zupę czy Stracha, to jedzie po niego sam z dziewczyną. Czy on oszalał? Dlaczego to się stało prywatnym pojedynkiem?

Zabija Babcię. Słusznie, ale co z tego wynika? Co on musiał w sobie zmienić, żeby go zabić? Czy coś odkrył w trakcie tej przygody? Czy cała ta operacja rozbicia grupy mokotowieskiej coś go kosztowała? Potem zostaje wydalony do Ursusa za postawienie się przełożonym. Na czym polegało to postawienie się? Czy miało związek z Babcią? Może on powinien zabić Babcię wbrew przełożonym? Może jako stróż prawa powinien stanąć ponad prawem, bo wie, że tylko tak pozbędzie się zła z mokotowskich ulic? Może to powinien być film o tym, że gangusów trzeba wybijać, bo inaczej wrócą i wybiją nas? Nie ma miękkiej gry. Tylko do takiego przesłania potrzebna jest taka przemiana bohatera.

Gebels:

Nie wiem, czy on jest dziadem, któremu już nic się nie chce, czy pierdołą, która nic nie potrafi. Ma fajne teksty i gra poważnego glinę, ale tak naprawdę nie robi nic ważnego, nie pomaga Majamiemu, nie utrudnia mu zadania, jego wpływ na cokolwiek w tym filmie jest prawie żaden.

Olka:

Zakochana, bezczelna, fajna. Niby jest jakiś przebieg w jej związku z Majami, że musi walczyć o miłość, ale jak to wpływa na wątek gangsterski? Może ona powinna nie chcieć takiego życia i odciągać Majamiego od służby? Może Babcia powinien kiedyś zobaczyć, że Majami zjada kanapkę z ogórkiem i wiedzieć, że ta dziewczyna, to jego słaby punkt? Może Babcia powinien ją porwać, albo Zupa pobić i zgwałcić? Cokolwiek, co by utrudniało lub ułatwiało Majamiemu potyczkę z Babcią.

Zupa:

To jest najlepsza postać, najciekawsza ze wszystkich. Ma kasę, niczego nie się boi, jest gangusem z powołania. Coś tam mówi, że dla sławy, ale nie ma żadnej sławy, nie ma nawet dążenia do tego, żeby ludzie ze strachem powtarzali jego nazwisko. Więc kłamie, nie dla sławy, tylko z powołania. Maniak, ale spójny. Przerażający. Mam nadzieję, że w części trzeciej będzie głównym przeciwnikiem jakiegoś młodego, przystojnego policjanta.

Strach:

Śmieszna postać, ale nie wierzę, że taki głąb byłby tolerowany w poważnej grupie mokotowskiej. Przecież on jest tak głupi, że ciężko się z nim komunikować, a co dopiero polegać na nim w sytuacjach kryzysowych. Babcia powinien go od razu odstrzelić.

Po co on ma swoją perspektywę opowiadania? Po co mamy widzieć, jak kupuje psy? Jak mu się śnią koszmary z czasów bokserskiej kariery? To mnie nic nie obchodzi, nic nie buduje, tylko rozmywa opowiadanie.

Kura:

To jest najgorsza postać. Chora psychicznie. Jako tło dla Zupy jest spoko, ale po co ona ma swoją perspektywę opowiadania? Ten motyw, że zmusza brata Zupy do zabicia kolegi jest absurdalny. Cały ten wątek brata Zupy to jest jakiś brud scenariuszowy. Nie ma wpływu na główne wątki, tylko jest dosłowną ilustracją tezy, że zło rodzi zło, czy coś takiego. W ogóle mnie to nie interesuje, chcę oglądać pojedynek Majami i Babci!

Podsumowując:

Bardzo barwne postacie, o których bardzo mało wiem. Nie znam ich motywacji, nie wiem czemu się zmieniają, czego chcą, dlaczego robią to, co robią i dlaczego nie robią tego, co jest oczywiste. Przez to jestem do nich zdystansowany i troszkę znudzony.

Za dużo perspektyw opowiadania, za dużo wątków, za bardzo rozmyta opowieść. Przez to jestem jeszcze bardziej zdystansowany do bohaterów i jeszcze bardziej znudzony.

Tak naprawdę wcale nie jestem znudzony, bo podoba mi się ten świat i sposób, w jaki ci ludzie do siebie mówią. Tylko nie widzę w tym logiki i przesłania. Nie wiem, o czym to jest film, co z tego pojedynku wynika dla głównych bohaterów, jak się zmieniają, czego się uczą, czego miliony widzów mają się nauczyć oglądając ich przygody. Zatem podobnie jak w „Córkach dancingu”: zachwycająca forma, ale w środku pusto.

Na koniec moje największe rozczarowanie:

Dlaczego grupa mokotowska ogranicza się tylko do bazarów i ani razu nie idą do Mordoru na Domaniewską? Marzy mi się taka scena w korporacji, jak w burdelu, gdzie gangusy wchodzą na open space, gwałcą kobiety z marketingu, zabijają złych managerów, torturują prezesa. Przez telekonferencję negocjują haracz z dyrektorem z centrali w Londynie, ustalają 60 dniowy termin płatności. Strachu musi wystawić fakturę, ale myli nip z numerem telefonu. Porywają brand managera, ale muszą to zgłaszać do działu HR i podać numer porwanego użytkownika w intranecie. Potem nie chcą go wypuścić, bo go wykorzystują do stworzenia strategii marki grupy mokotowskiej. Wychodząc z biurowca spotykają pana kanapkę i Zupa go rozwala, bo jest na mokotowskim terenie, nie zapłacił za ochronę i nie może tu sprzedawać kanapek. To jest moje marzenie na część trzecią. Zupa wychodzi z więzienia i jako chłopak z dobrego domu idzie do pracy w korporacji. „Pitbull. Nowy open space”


Przeczytaj inne analizy

PLANETA SINGLI

Zawsze zabieram ze sobą do kina wykrywacz logiki. Na polskich filmach jednak odzywa się rzadko. Na „Planecie singli” myślałem nawet, że się zepsuł. Był taki cichutki. Taki nieobecny.

CZYTAJ

EXCENTRYCY, CZYLI PO SŁONECZNEJ STRONIE ULICY

Ten film ma super świat, super postacie i gdyby tylko działo się tu cokolwiek, to mógłby być filmem wielkim i magicznym. Ale ponieważ nie dzieje się nic, nie ma żadnego konfliktu, żadnego napięcia, żadnego celu, to jest nudno i pusto.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA