SŁUGI BOŻE

Scenariusz: Mariusz Gawryś, Maciej Strzembosz

Reżyseria: Mariusz Gawryś

Dobra ekspozycja! Komisarz Warski to nie jest komisarz, który się certoli, tylko jak widzi pedofila, to go od razu zastrzeliwuje. Bardzo mi się to podoba. Od razu pochwalę też jego późniejszą umiejętność przekonywania do siebir postronnych ludzi, gdy na pytanie „Co?” odpowiada „Chujów sto”, albo gdy jego rozmówca zbyt dług się waha, to komisarz dyscyplinuje go uderzając z tak zwanego plaskacza. To jest bohater! Widząc takiego Warskiego, wiem, że rozwiąże każdą zagadkę świata i będę mieć wiele satysfakcji z oglądania go, jak te zagadki rozwiązuje.

Jego partnerka Anna nie jest już taka super jak on, ale też widzę, że jest ogarnięta, ma jakiś sekret, a skoro Warski ją akceptuje jako swoją partnerkę, to ja też ją akceptuję jako osobę, która ma swój wątek i swoje sceny.

Więc mamy fajnych bohaterów, tajemnicze samobójstwa w kościele i tortury nagich kobiet. No i spoko, wystarczy ukręcić z tego intrygę, która ma minimalne zaskoczenia i na tyle małe braki logiczne, by przykryła je charyzma strzelającego Warskiego. Ale niestety jesteśmy w Polsce, gdzie słowo „logika” jest największym wrogiem każdego filmowca-artysty i dostajemy intrygę tak absurdalną, że jak to za chwilę napiszę, to nie uwierzycie.

Uwaga, piszę:

Kościół w Polsce ma jakieś grunty, które bank watykański jakoś tam sprzedaje za setki milionów. I jest we Wrocławiu jedna parafia, gdzie proboszcz z organistą krzywo patrzą na tę sprzedaż, bo coś tam za tanio, czy że pieniądze lecą nie tam gdzie trzeba, no nie wiem, w każdym razie mają ci Polacy problem z tym. Więc Watykan wysyła swojego człowieka, byłego agenta Stasi, żeby uspokoił proboszcza z organistą. Ten doświadczony w wyciszaniu afer międzynarodowy szpieg brata się z polskim ubekiem i genialną psycholożką. Razem porywają kobiety z chóru gregoriańskiego z tej parafii, rozbierają je do naga, zakładają im na czy Oculusa i robią im wirtualny spacer po Wrocławiu. Psycholożka uczy je, gdzie mają iść, a jak źle skręcą, to ich nagie piersi są rażone prądem. Po jednej nocy takiej tresury idą wyuczoną drogą na dach swojej parafii i skaczą. Wygląda to na samobójstwo, a watykański mistrz intrygi jest przekonany, że to skutecznie zniechęci proboszcza i organistę do jątrzenia sprawy gruntów. Nie pomyślał tylko, że chórzystkami skaczącymi z wieży kościelnej zainteresuje się polska policja, która ostatecznie udaremnia plan zniechęcenia proboszcza i organisty.

Ja nawet jak to napisałem, to nie wierzę. To jest taki kosmos! Jak to się okazało wszystko, to myślałem że komisarzowi Warskiemu eksploduje mózg. Zmierzmy się z tym:

Jakim zagrożeniem dla watykańskich mocodawców jest proboszcz i organista? Wiem, że proboszcz zawezwał Annę do odkrycia afery gruntowej, ale jaka naprawdę jest stawka dla watykańskiego Stasi? Czy proboszcz ma szansę zniweczyć sprzedaż jednej działki, zbankrutować cały polski kościół, czy obalić papieża? I dlaczego nie jest posłusznym proboszczem na usługach papieża, tylko krzywo patrzy na coś, co i tak nie jest jego?

Jak pomysł na mordowanie dziewczyn z chóru miał okazać się skuteczny, skoro to wyglądało na samobójstwa? Dlaczego połączone sztaby UB i Stasi nie zostawiły proboszczowi notki, żeby odpuścił, bo kolejny będzie organista? Dlaczego mogli zabić dwie kobiety, a nie mogli zabić dwóch facetów, właśnie proboszcza i organisty? Czy był chociaż jakiś horyzont czasowy, że na przykład muszą odciągnąć proboszcza na dwa tygodnie, bo wtedy idzie wielka działka za miliard euro?

Dlaczego Anna się włącza w śledztwo dotyczące samobójstw? Przecież przyjechała tam rozpracować proboszczowi aferę gruntową. Czy nagle ma za dużo czasu? Czy chce się zabawić po nudnej robocie przed komputerem? Czy jej praca nad aferą gruntową zyska w jakiś sposób, jeśli ona rozpracuje aferę samobójczych śpiewaczek gregoriańskich?

Po co jest ten organista w tej opowieści? Ani nie jest wspólnikiem proboszcza, ani nie przeszkadza w niczym Warskiemu, ani mu nie pomaga. Niby jest podejrzanym o morderstwo, ale wszystko, co czyni go podejrzanym, to że się nie certoli z policjantami, dyskryminuje kobiety i ateistów.

Jeśli genialna psycholożka dostała misję uwiedzenia Warskiego, to czy szef Warskiego, który go do niej przydzielił, jest wspólnikiem Stasi? Czy psycholożka wytresowała również jego i raziła jego męską pierś prądem za każdym razem, gdy chciał wybrać Warskiemu inną psycholożkę?

Psycholożka w restauracji idzie do toalety, przechodzi mrocznym korytarzem na zapleczu i tam jakiś typ zaciąga ją do jakiegoś pomieszczenia i próbuje zgwałcić. Już trudno, niech próbuje. Ale dlaczego Warski go od razu nie zabija? Przecież wiemy, że się nie certoli. A tutaj jeszcze puszcza go wolno, żeby dalej krył się w mroku tego korytarza i gwałcił. Nawet jeśli ten gwałt jest ustawiony przez psycholożkę, to co to jest za pomysł, żeby go zaciągać do łóżka wcielając się w ofiarę gwałtu? Dlaczego on nie ma problemu z tym, że ona jest jedyną kobietą na świecie, która po gwałcie ma ochotę na ostry seks?

Dlaczego genialna psycholożka manipuluje Warskim przy pomocy swojej waginy, skoro przy pomocy swojej maszyny mogłaby mu zafundować dreszcze innej natury i sprawić, że będzie odwiedzać tylko te miejsca Wrocławia, które ona mu pokaże w Oculusie?

Co to jest Stasi? Jeśli ja tego nie wiem, to jak to mają wiedzieć nastolatkowie, którzy mają kupić pół miliona biletów na ten film? Oczywiście znam to słowo, ale z tego filmu nie wynika, czy to ci dobrzy, czy ci źli. Ledwo zapamiętałem, czym się różni FBI od CIA, a potrzebowałem do tego 20 lat i tysiąca amerykańskich filmów. I jakie to ma znaczenie, że ten zły gość pracował w jakichś służbach niemieckich? Czy przez to jest groźniejszy? Czy Watykan to potomkowie Hitlera? Po co to jest?

Warski w środku nocy rusza do mieszkania zabitej dwa dni wcześniej dziewczyny. Tak się składa, że dokładnie w tej samej minucie jest tam ktoś inny, kto akurat kradnie to, co znalazł Warski. Dlaczego złodziej nie przyszedł tam wcześniej? A może jest tam od dwóch dni, ale nie mógł znaleźć tego, czego szukał? Dlaczego Warski w tym przypadku miał przeczucie i nocny sen, a nigdy potem już go nie miał?

Połowa filmu i przerwa w akcji. Nikt już nie porywa dziewczyn, antagoniści nie realizują już żadnego planu, wszystko stanęło. Oczywiście dalej jest pytanie filmu „czy wszyscy wszystko odkryją i uratują”, ale akurat w tym momencie nikt nie stara się nic zrobić. Ten przestój obnaża słabość zagrożenia, które jest pozbawione stawki w postaci horyzontu czasowego. Warski nie musi się spieszyć, może wyjechać na wakacje, wrócić i dalej rozwiązywać tę zagadkę. Robi to, bo chce, a nie bo musi.

Wreszcie wychodzi na jaw, że genialna psycholożka jest na jakichś sado-maso usługach swojego pana z UB. Co to za relacja? Dlaczego on ma nad nią władzę? Czy ona go kocha? Czy on ją wytresował Oculusem?

Porwali Annę, przyłożyli elektrodę do jej sutka i Anna idzie się zabić. Na szczęście komisarz Warski lubi nocami oglądać obraz z kościelnego monitoringu i gdy Anna jest już w połowie drogi na wieżę, on sobie tylko znanym sposobem dobiega do niej, zanim ona zdąży skoczyć. Jak to możliwe? Czy psycholożka kazała tym dziewczynom robić jeden krok na minutę? Jaki plan genialna psycholożka i jej ubecki pan w tym momencie realizują? Jak samobójczy skok niemieckiej policjantki z wieży kościoła, trzeci w tym tygodniu, ma zniechęcić proboszcza do jątrzenia? Albo Warskiego do zastrzelenia wszystkich?

Warski to jest człowiek niezwykłego autorytetu i za to go lubię. Potrafi w pół godziny załatwić ciało z kostnicy i wmówić wszystkim lekarzom, prokuratorom i nawet swojemu szefowi, że to ciało w worku to na pewno Anna i nikt nie musi ani otwierać tego worka, ani oglądać obrazu z monitoringu, co przy poprzednich samobójstwach było standardem. On, Warski, im gwarantuje, że to ona. Jest jak lepszy model psycholożki, bo nie potrzebuje wszystkich rozbierać i razić prądem, żeby im wszystko wmówić.

Warski ukrył Annę, założyli podsłuch w mieszkaniu psycholożki i wysyłają jakiegoś mejla, który doprowadza do rozmowy jej UB pana i Stasi. Nic nie rozumiem, co za mejla im wysłali, ale wierzę Warskiemu, że dobrze to wszystko zaplanował. Tylko skąd wiedział, że zechcą omówić tego mejla właśnie w tym mieszkaniu, a nie w swojej tajnej bazie? I czym te dwa mega mózgi zła się różnią od siebie? Który z nich jest ważniejszy? Dlaczego ze sobą pracują?

Pojmali gościa ze Stasi i jest wielka, emocjonalna scena Anny, że Stasi zabił jej ojca. Rozumiem, że dla niej to jest ważna chwila, ale jej życie prywatne było nieobecne przez większość filmu, więc teraz nic mnie nie obchodzą jej łzy. Gdybym od początku wiedział, że ona przyjechała mścić ojca, to może bym miał teraz jakąś satysfakcję. A tak czekam tylko na cięcie, bo zaraz Warski będzie strzelać!

Warski i Anna jadą gdzieś za miasto do tajnej watykańskiej bazy połączonych sztabów UB i Stasi. Dojeżdżają i Warski mówi: „Zostań tutaj”. Co za buc. Rozumiem, że jest kozakiem i chce sam wszystkich zastrzelić bez pomocy laski, ale po co ją wziął, jeśli nie chce pomocy? Czy ona ma mu samochodu popilnować? To oczywiście pytania retoryczne, bo Warski każe jej zostać po to, żeby scenarzysta mógł przyprowadzić do niej ubeka, który ją zastrzeli.

Co to w ogóle jest za miejsce? Tyle technologii, ochroniarzy, wydanych pieniędzy i co to właściwie jest? Jakaś mega baza do rządzenia światem, której jedyną funkcją jest molestowanie gregoriańskich śpiewaczek wirtualną rzeczywistością. Jak to im się spina budżetowo? Dlaczego ta psycholożka nie mogła tych dziewczyn tresować u siebie w piwnicy w bloku?

Warski rozwala wszystkich, ale nie oglądał nigdy amerykańskiego filmu, bo jakby oglądał, to by wiedział, że jak zostawia dziewczynę przy samochodzie, to napadnie ją szef wszystkich złoczyńców. Na szczęście te szef oglądał amerykańskie filmy, bo wie, że zamiast zabić bohaterkę, musi najpierw powiedzieć monolog. Patrząc jej w oczy tak się wzrusza, że zapomina, że policjanci noszą kamizelki kuloodporne i oczywiście strzela jej w brzuch. Szybko umyka nie czekają na plamę krwi.

W kulminacji Warski po raz kolejny portretuje się jako kozak rodem z Pitbulla. Zamiast zastrzelić genialną psycholożkę, postanawia wtrącić ją do pokoju tresury i samemu zasiąść przed monitorami. Teraz to on będzie smagał prądem jej nagie piersi i prowadził ją wirtualnymi korytarzami swoich fantazji. Najlepsze porno w jego życiu, ale niestety pojawia się właściciel psycholożki, jej pan z UB.

Ubek pozostaje wierny naukom, jakie czerpał ze schematów amerykańskiego kina sensacyjnego i znów mówi, zamiast strzelać. Tego błędu nie popełnia już Anna, która od razu go atakuje. Wywiązuje się szamotanina i strzelania, wreszcie Warski robi z UB to, co robi z pedofilami.

Trwa domykanie wątków. Policja udaje, że wiezie Stasi do Włoch, ale tak naprawdę wsadzają do go samolotu lecącego do Szwecji, gdzie jest ścigany za gwałty. Jak to możliwe, że ten sowicie opłacany przez Watykan szpiegowski arcymistrz nie zauważył, że samolot ma logo Swedish Airlines, albo że po starcie kapitan informuje jaka pogoda w Sztokholmie i o której tam wylądują? Dlaczego nie zdziwiły go dziesiątki osób rozmawiających po szwedzku w trakcie kołowania? Dlaczego nawet będąc w powietrzu, nie krzyknął, że na pokładzie jest bomba? Przecież kapitan musiałby lądować na najbliższym lotnisku, a wtedy Stasi mógłby się wykpić watykańskimi milionami. Dlaczego ja to wiem, a ten genialny szpieg tego nie wie?

Co z tymi gruntami, o które były wszystkie te nagie ciała rażone prądem? Sprzedane, czy nie? Będzie pomnik Jezusa, czy galeria handlowa z kinem?

Ania spojrzała w oczy mordercy ojca, wzruszyła się, ale ponieważ zawiązanie i rozwiązanie prywatnego wątku nastąpiło na przestrzeni jednej sekwencji, to nie wiem, czy jakoś ją to wzruszenie odmieniło. Z Warskim jest jeszcze gorzej, bo on nie miał żadnej nieuświadomionej potrzeby. Ta historia niczego go nie nauczyła i nic w nim nie zmieniła. Jeśli bohaterowie nie wynieśli nic z tej przygody dla siebie, to ja też nie mogę nic wynieść. Nie wiem, o czym to jest film, jaką myśl mieli autorzy do przekazania.

Perspektywy opowiadania: Warski, Anna, proboszcz, Stasi, psycholożka, gregoriańskie chórzystki. Dużo i intencjonalnie. Perspektywa antagonisty, która składa się tylko z małych punktów budujących napięcie lub intrygę, a nie ma swojego przebiegu przez postać, to oszukaństwo. Zamiast opowieści o ludziach dostajemy papkę o figurach.

Trochę szkoda. Jest dobry bohater, są pomysły, akcja, napięcie, tylko to wszystko nie ma sensu. Zabrakło konsultanta scenariuszowego.


Przeczytaj inne analizy

OSTATNIA RODZINA

O czym to jest film? Zaraz wszyscy powiedzą, że o rodzinie. Ale to nic nie znaczy. Nie widzę tu nic, co autor chciałby mi powiedzieć. Nie widzę myśli, która ma wynikać z tego znakomitego portretu.

CZYTAJ

SMOLEŃSK

Panie Jarku, władco Polski, nikt z większą nadzieją niż Pan nie czekał na ten film i wierzę, że nikt bardziej niż Pan nie jest nim zażenowany. Nie można było bardziej skompromitować całego frontu pisowskiej teorii smoleńskiej...

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA