DEMON

Scenariusz: Marcin Wrona, Paweł Maślona

Reżyseria: Marcin Wrona

To najlepsza polska komedia tego roku i nienajlepszy thriller (a właściwie horror, bo duchy).

Piotrek to nasz bohater. Przyjeżdża, planuje, ale nagle znajduje kości. Podejmuje decyzję, że rozwiąże tę sprawę później, ale sprawa nie chce być rozwiązana później. Piotrek próbuje walczyć z duchem, ale znika. Tak, niestety nasz bohater, którym od początku się emocjonujemy, znika w połowie filmu i już do nas nie wraca. Także nie mamy się już czym emocjonować. Jest w nas trochę złości na autorów, ale też trochę ciekawości, chcemy się dowiedzieć, jak rozwiąże się zagadka.

Zagadka się nie rozwiązuje. Zniknął, poszukali go, nie znaleźli, koniec filmu. Więc na końcu zostaje w nas już tylko złość na autorów. Ale zaraz sobie przypominamy, jak było śmiesznie i złość mija. Wychodzimy z kina z poczuciem, że historia taka sobie i w sumie to jej nie rozumiemy, ale chociaż śmieszna.

Oczywiście ta odważna decyzja, żeby w połowie filmu zabrać nam bohatera, mogłaby być dobrą decyzją, gdyby autorzy naszą uwagę i emocje przenieśli na kogoś innego, najlepiej od początku blisko związanego z bohaterem. Żaneta, żona Piotrka, największa ofiara tego dramatu. Może nawet ostatnie ujęcie, gdy Żaneta wyjeżdża, sugeruje, że taki był pomysł. Ale jednak nie można powiedzieć, że ona jest bohaterką drugiej połowy, że to jej decyzje napędzają akcję, że jej przygodę śledzimy. Wcześniej oglądaliśmy historię z perspektywy Piotrka, ale stopniowo im go mniej, tym więcej perspektyw innych ludzi: Żaneta, brat, ojciec, kolega brata, lekarz. Bohater znika, a my śledzimy historię z pięciu perspektyw. Ciężko mówić w takiej sytuacji o jakimś zaangażowaniu emocjonalnym widza, zostaje tylko śledzenie intrygi i czekanie na rozwiazanie zagadki, które nie następuje.

Co to znaczy, że bohater znika w połowie, żeby była jasność. To nie znaczy, że on sobie gdzieś poszedł i nie mogą go znaleźć. On znika wcześniej, gdy przestaje być Piotrkiem i staje się żydowską dziewczyną wyglądającą jak Piotrek. Wtedy zadajemy sobie pytanie: „No dobra, ale o kim jest ten film?”

Piotrek znalazł kości. Chciał powiedzieć Żanecie, ale zobaczył, jak wesoło się bawi na wieczorze panieńskim i zaniechał. Dlaczego nie zadzwonił do ojca albo do swojego serdecznego przyjaciela, brata Żanety? Dlaczego tylko jej mógł o tym powiedzieć?

Jak działa duch? Czy duch potrafi zakopać dół? Czy duch opętał Piotrka i kazał mu zakopać dół w nocy? Czy opętał go jeszcze zanim on odkopał kości i całe to odkopywanie to już było opętanie? Co jest tutaj rzeczywiste dla Piotrka i innych ludzi, a co dzieje się tylko w głowie Piotrka. Nie widzę w tym konsekwencji.

Na ślubie jest kilkadziesiąt osób, ale cały ten tłum jest anonimowy. Piotrek jest obcy, ma jednego przyjaciela, to rozumiem. Ale dlaczego Żaneta, miejscowa dziewczyna, nie ma dziesięciu koleżanek, które cały chcą się z nią bawić, to nie rozumiem. Czy ona nie ma żadnych przyjaciół, którzy się nią interesują? Widzą, że coś niedobrego dzieje się z mężem i chcą jej tak zwyczajnie pomóc? Wygląda na to, że wszyscy goście weselni to znajomi tatusia. Nawet nie bliscy znajomi, bo on też nie ma z nikim żadnej bliskiej relacji. Po prostu anonimowa zbieranina ludzi, którą trzeba zadowolić.

Piotrek zniknął, nie znaleźli go. Na koniec koparka burzy straszny dom, a tam zdjęcie Piotrka sprzed kilkudziesięciu lat. Toż to sratafora, czyli niby jakieś coś, ale jednak nic. Czy to znaczy, że on był przybyszem z przeszłości? Czy może ta żydowska dziewczyna wyglądała tak, jak on? Czy może go wciągnęła do przeszłości i dlatego nie mogli go znaleźć? I czy wysłała to zdjęcie z przeszłości współczesnym, żeby wiedzieli i już go nie szukali? Gdzie to zdjęcie było przed zburzeniem domu? Czy wisiało przy kominku i Żaneta je oglądała przed wyjazdem?

Gatunek. Wszędzie piszą, że thriller, no tak piszą, bo może się lepiej sprzedaje, niż horror. Thriller to jest sytuacja ciągłego zagrożenia dla bohatera. Tutaj mamy ducha, bohaterowi nic nie grozi, bo go od razu opętuje, więc jest to horror. Mógłby to być kryminał, ale oni słabo rozwiązują tę zagadką, właściwie od razu jasne jest, kto go opętał i co się stało, więc kryminału tu jest malutko. Dużo jest za to komedii najwyższej próby, która mnie wielce cieszy. Więc jest to horror komediowy.

Czy takie połączenie gatunków jest dobre? Połączenie, a może niezdecydowanie autorów? Nieumiejętność wyboru, decyzji, ukierunkowania opowieści? Nie, jednak jest to prowadzone konsekwentnie i wiele dobrego z tego połączenia wynika. Jednak razi mnie niepełność połączenia. Horror i komedia są do siebie doklejone, ale się nie przenikają. Wszystko, co straszne, dotyczy Piotrka, Żanety i jej brata, w scenach z ich perspektywy nie ma żadnego żartu. Wszystko, co śmieszne, dotyczy ojca i lekarza, a w scenach z ich perspektywy nie ma nic strasznego.

O czym to jest opowieść? Co zmieniła w tych ludziach (głównie w Żanecie) przygoda ze znikającym mężem? Ona wyjeżdża, porzuca rodzinny świat. A co z ojcem, czy przestał być bucem na pokaz? Czy też uciekł? Czy Żaneta coś zrozumiała, czegoś się nauczyła? Gdyby wcześniej miała jakieś plany, że nigdy stąd nie wyjedzie, bo tu jest jej rodzina i jej przodkowie. Wtedy historia z demonem pokazałaby jej, że jej rodzina to mordercy żydów i kłamcy. Wtedy rozumiałbym, dlaczego ucieka. Byłby to film o tym, że przeszłość naszych przodków może zniszczyć nam życie. Że nasze decyzje, mogę zniszczyć życie naszym wnukom. Film o odpowiedzialności pokoleń. Ale nie wiem o czym jest, bo nie widzę drogi, jaką przeszła Żaneta.

Osobny akapit poświęcam na pochwałę poczucia humoru autorów. Postacie ojca i lekarza i ich żarty są genialne. Dla tych żartów warto ten film obejrzeć.

Oczami wyobraźni niekrępowanej doświadczeniem filmowca widzę genialny film, do którego „Demonowi” było bardzo blisko. Komedię z perspektywy ojca Żanety. Człowiek lokalnego sukcesu, który wszystko robi na pokaz i wszystko musi mieć pod kontrolą. Skryty antysemita, katolik od święta. To on zorganizował ślub, on zaprosił gości, wszystko musi być tak, jak on chce. Jego córka ma przejąć po nim firmę, może narzeczonego też on jej znalazł. Zaplanował dla niej całe życie. I nagle ma taki problem, że jego zięcia opętał demon. Jego plan się sypie, desperacko walczy by zachować twarz i jakoś to opanować. Organizuje lekarzy, egzorcystów, chce przekupić żydówkę, żeby opętała doktora, ale w ogóle nie dostrzega w tym wszystkim pragnień córki. A córka kocha męża, nawet jak jest opętany. Mówi, że kiedyś go ta żydówka opuści, a jak nie, to będzie żyć z nią. Ojciec nic już nie ogarnia, to jest dla niego największa potwarz: córka w lesbijsko-trannseksualnym związku z duchem żydówki. W końcu jednak, po kulminacyjnej rozmowie z duchem, rozumie, że był złym ojcem. Przygoda z demonem uczy go, że musi wypuścić ukochaną córkę z gniazda. Wszyscy goście odjechali zniesmaczeni, wesele okazało się katastrofą, ale oni po raz pierwszy są szczęśliwą i szczerą rodziną. Ojciec dojrzewa do świadomości, że jego córka jest dorosła. Widzowie umierają ze śmiechu, a na końcu się wzruszają.


Przeczytaj inne analizy

11 MINUT

Polski kandydat do Oscara to film pozbawiony bohaterów i treści. Opowieść, z której nic nie wynika. To dzieło skrajnie puste.

CZYTAJ

OBCE NIEBO

Ta opowieść jest przewidywalną i intencjonalną ilustracją procesu, pozbawioną zaskoczeń rekonstrukcją zdarzeń. Nie wierzę w tych ludzi, ich motywacje i decyzje.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Na tym poczytnym blogu z humorem punktuję słabości i niekonsekwencje analizowanych filmów, starając się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych filmów i zachęcam do chodzenia na polskie kino. A jeśli ktoś marzy o takiej analizie swojego tekstu, zapraszam do przeczytania FAQ.

Artur Wyrzykowski

FAQ

· Hej Artur! Co ty właściwie robisz?

Jestem analitykiem. Czytam teksty i analizuję je pod kątem gatunku, konstrukcji opowieści, przebiegu wątków, przebiegu postaci, relacji, konstrukcji scen, przesłania.

· Czyli jesteś konsultantem scenariuszowym?

Nie. Zadaniem konsultanta jest towarzyszenie autorowi w procesie tworzenia. Konsultant nie daje autorowi gotowych rozwiązań, tylko poprzez zadawanie właściwych pytań uświadamia mu słabości w jego tekście i nakierowuje na lepsze rozwiązania. Wierzę, że każdy autor potrzebuje konsultanta i mogę wielu polecić. Ja natomiast nie biorę odpowiedzialności za proces tworzenia. Pracuję z tekstem, nie z autorem. Dekonstruuję tekst i proponuję swoje rozwiązania, które autor może wykorzystać, jeśli chce.

· Ej, to super. Ile to trwa?

Analiza treatmentu zajmuje kilka godzin, analiza scenariusza to kilkanaście godzin. Zależy od objętości i zaawansowania projektu. Najlepiej umówmy się z wyprzedzeniem kilkudniowym.

· Ile kosztuje taka znakomita analiza?

Jeśli Twój film jest już w kinach, to dostaniesz ją za darmo. Jeśli jednak wciąż rozwijasz projekt, to powinieneś mieć budżet na prace literackie. Dla autorów, którzy nie związali się jeszcze z producentami, przygotowałem promocje.

Masz projekt? Napisz: halo@arturwyrzykowski.pl

POLECAM

W kinach od 23 czerwca:

W kinach od 15 września:

W kinach od 22 września:

SZCZEGÓLNIE POLECAM