DZIKI
Scenariusz: Rafał Lipski, Maciej Kawulski
Reżyseria: Maciej Kawulski
To być może pierwszy w historii kina przedstawiciel nowego gatunku: zwiastun. Ten film trwa dwie godziny i jest opowiadany technikami, którymi opowiada się dwuminutowe obietnice dwugodzinnych filmów. Na ekranie nie ma ludzi, tylko są archetypy. Nie ma konfliktów, tylko są streszczenia konfliktów. Nie ma relacji, tylko są zadania. Nie ma dialogów, tylko jest budowanie patosu. Muzyki jest tak dużo, że jest męcząca. W efekcie nie ma emocji, tylko są obietnice (zwiastuny) emocji.
Problemem w budowaniu zaangażowania widzów jest też niespójny ton opowieści. Dziki i jego banda są poważni, tajemniczy, gotowi do poświęceń. To obietnica kina przygodowego, może kina zemsty. Ale ich antagonista jest groteskowy, cudaczny, szalony. To obietnica satyry, może komedii absurdu. W drugiej części opowieści szczęśliwie Inkwizytor zaczyna grać według karpackich reguł gatunku, ale jego ekspozycja w pierwszej części jest absurdalna.
Opowieść startuje dwa razy, a to wrażenie wynika z faktu, że prolog trwa aż pół godziny. Czyli przez 30 minut obserwujemy przeszłość bohatera i jego bandy dorosłych i jego bandy dzieci i ich konflikty i dylematy, zanim w teraźniejszości zacznie się jego konflikt z Inkwizytorem.
Dziki przed przyjazdem Inkwizytora ma zero problemów. Zabił ojca Samuela, ale chłopiec zdaje się nie pragnąć zemsty i nie organizuje szlachty przeciwko jego bandzie. Groźny zbój zostaje okradziony z prochu i z niewolników, ale też nie szuka wyrównania rachunku. Również chłopi nie działają przeciwko niemu. Życie Dzikiego jest proste i szczęśliwe. Nawet jak ukochana go szantażuje, że nie może jej dotknąć, dopóki nie odda insygniów papieskich, to i tak w kolejnej scenie ma z nim seks na szczycie góry.
Dlaczego jednooki Polak w Wiedniu potrzebuje najpierw wysłać Inkwizytora, żeby przekonać króla Leopolda do wysłania austriackiego wojska w polskie Karpaty? Czy temu Polakowi zależy na wojnie z Polską? Przecież sam mówi, że dopiero polski król Sobieski uratował Austrię przed Turkami. Dlaczego teraz mają walczyć ze sobą? Inkwizytor jedzie, żeby narobić bałaganu. Jak to ma działać? Czy Leopold ma dostać raport i stwierdzić „W Polsce szlachta kłóci się z chłopami, ale bałagan, to jedziemy na wojnę z Polską!”? Jednooki Polak mówi, że gdy szlak w Karpatach będzie bezpieczny, to wyślą swoje skarbce. Gdzie je wyślą przez polskie góry? Do Moskwy? Po co mają je gdziekolwiek wysyłać? Ile jest tych skarbców? Dlaczego nie można ich wysłać razem z wojskiem Leopolda, żeby wojsko obroniło skarbce przed bandami zbójów? Dlaczego nie można ich wysłać inną trasą, tylko muszą jechać w okolicy domu Macieja?
Inkwizytor ma tak dobry słuch, że jak widzi psa młynarza, to domyśla się, że w ogrodzie kryje się jego największy wróg Dziki. Jak to się łączy? Nie wiadomo. Ale oglądamy dalej. Spotykają się w ogrodzie i bezwzględny Inkwizytor, który zabija wszystkich za nic, postanawia wypuścić swojego największego wroga. Dlaczego robi coś tak głupiego? Potem wzywa go do tej samej posiadłości. Dziki przynosi insygnia, a Inkwizytor je wyrzuca, bo jest łowcą, a nie poszukiwaczem skarbów. Czyli jest tak: Inkwizytor znajduje Dzikiego w domu Macieja, puszcza go i potem wabi go jeszcze raz do domu Macieja. Po co to się dzieje? On coś mówi o legendzie i męczeństwie, ale to nie ma sensu. Co on by chciał, żeby się stało? Czy Dziki sam ma się zabić? Czy ludzie ze wsi mają go zabić? Przecież oni go nienawidzą, bo im zbóje kradną. Dziki nie jest liderem żadnej społeczności. Wszyscy mieszkańcy Karpat ucieszą się, że dobry francuski pan zrobił porządek i zabił to półzwierzę. Dlaczego Inkwizytor tego nie wie? O co mu chodzi, gdy widząc Dzikiego w morderczej furii, mówi, że tą symfonią nakarmi góry? Dlaczego potem nie karmi gór?
Po 100 minutach filmu okazuje się, że są trzy grupy ludzi, które muszą się dogadać, żeby razem walczyć. To chłopi, szlachta i zbóje z gór. Ale w napisach końcowych okazuje się, że są cztery grupy. To chłopi, szlachta, zbóje z gór i nieswobodni z gór. Dla widzów jest oczywiste, że nieswobodni z gór i zbóje z gór to jedna grupa ludzi z gór - wieśniacy mówią o bandzie Dzikiego, że nieswobodni skradli konia panu. Niestety nic nie wiadomo o żadnej z tych grup. Jest jakiś szlachcic, który chętnie przemawia na zebraniu na szczycie góry, ale nie wiadomo, kim on jest i jak jest potężny - czy reprezentuje kilkadziesiąt osób, czy kilka tysięcy osób? Chłopi chyba w ogóle nie dotarli na to zebranie albo ich lider wypadł w montażu. Stary zbój okazuje się ojcem Staska z bandy Dzikiego. Gdzie są nieswobodni? Kto jest ich liderką?
Po 100 minutach filmu okazuje się, że są trzy lub cztery grupy ludzi, które muszą się dogadać, żeby razem walczyć. O co muszą walczyć? Czy to jest odsiecz karpacka przed najazdem Austriaków na Polskę? Czy wojska Leopolda przyjadą wybić mieszkańców Karpat? Dlaczego w ogóle przyjeżdżają, skoro do Wiednia nie wrócił żaden członek misji bałaganiarskiej? Dlaczego śmierć Inkwizytora, który jeszcze nikogo nie zawiódł, nie zmienia planów jednookiego Polaka? Jeśli dla niego nie ma znaczenia, czy misja Inkwizytora uda się lub nie uda, to po co w ogóle ta misja jest w tym filmie? Dlaczego oglądamy walkę z nieistotnym pionkiem, zamiast walki z wojskami Leopolda? Wiadomo, dlaczego: bo ten film to tylko zwiastun, he he.
Około połowa filmu jest montowana równolegle. W efekcie pojawiają się błędy w zarządzaniu czasem: w kulminacyjnej sekwencji banda Dzikiego przychodzi na zebranie szefów grup, widzą pożar, biegną do spalonej chaty, robią pogrzeb Szeptusze, ranny Stasek wspina się kilkaset metrów po pionowej ścianie, a w tym czasie szefowie grup dalej rozmawiają, czy warto współpracować i kto będzie dowodzić. Czyli w świecie bandy mija kilka godzin, ale na szczycie góry mija kilka minut.
Dobrze, że jest narratorka, która może wytłumaczyć absurdalne zachowanie bohatera w kulminacji. Zamiast zabić wroga, postanawia zabić też siebie, bo myśli, że wszyscy, których kochał, już nie żyją. To oczywiście pasuje do archetypu romantycznego wojownika. Ale jeśli będziemy traktować Dzikiego jak człowieka, którego chcemy zrozumieć, i któremu chcemy współczuć, to okazuje się, że nie da się go zrozumieć. Dziki traci Macieja i Szeptuchę, którzy go usynowili. Myśli, że jego siostra-kochanka jest spalona w ziemiance (ale nie wiadomo, dlaczego tak myśli, bo nie ma żadnego śladu, że Antonina się spaliła). To są wielkie tragedie, ale z opowieści wiemy, że najbliższe mu osoby to jego banda. On wiele lat temu zostawił Macieja i mieszkał w górach z przyjaciółmi. „Razem kradniemy, razem umieramy.” Dlaczego Dziki w to nie wierzy? Dlaczego porzuca swoją bandę i umiera już teraz? Wcześniej Inkwizytor mówi, że legenda zabije się sama, żeby chronić tajemnicę, że Antonina jest jego siostrą. Dlaczego według Inkwizytora trzeba się zabić, żeby ten sekret nie stał się publiczny? Wystarczy nic nie mówić, a to Dziki dobrze umie.
Ten film jest zachwycający wizualnie i widać, że kosztował bardzo bardzo dużo. Dokładnie tę samą opowieść dałoby się wiarygodnie opowiedzieć, gdyby ograniczyć liczbę scen, walk i postaci. Można było zrobić to o wiele prościej i wtedy byłoby to porządne karpackie kino zemsty.
Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł:

Zapraszam do obserwowania:
Zapraszam też do przeczytania innych analiz:
WIELKA WARSZAWSKA
Gatunek filmu zmienia się w połowie z opowieści sportowej na kryminalny film o skoku. Intryga bohatera jest niespójna, a zakończenie absurdalne. Bohater się nie zmienia, przez cały film jest taki sam. Nie wiadomo, na czym polega ten sport. A postacie kobiece są stereotypowym tłem dla sprawczych mężczyzn.
MINISTRANCI
Ta opowieść jest zbudowana na dwóch znakomitych pomysłach: 1 - Ministranci podglądają spowiedzi i zaprowadzają porządek w parafii. 2 - Dzieci rozwiązują problemy dorosłych, których oni nie potrafią rozwiązać. Ale jakie są procesy i czy te procesy są spójne? Czy końcowa sekwencja jest fantazją aniołka w niebie?
POWRÓT DO LISTY ANALIZ
WIELKA WARSZAWSKA
Gatunek filmu zmienia się w połowie z opowieści sportowej na kryminalny film o skoku. Intryga bohatera jest niespójna, a zakończenie absurdalne. Bohater się nie zmienia, przez cały film jest taki sam. Nie wiadomo, na czym polega ten sport. A postacie kobiece są stereotypowym tłem dla sprawczych mężczyzn.
MINISTRANCI
Ta opowieść jest zbudowana na dwóch znakomitych pomysłach: 1 - Ministranci podglądają spowiedzi i zaprowadzają porządek w parafii. 2 - Dzieci rozwiązują problemy dorosłych, których oni nie potrafią rozwiązać. Ale jakie są procesy i czy te procesy są spójne? Czy końcowa sekwencja jest fantazją aniołka w niebie?
O MNIE

Artur Wyrzykowski - scenarzysta, reżyser i analityk opowieści. W 2025 roku miał premierę mój pełnometrażowy debiut "To się nie dzieje". Prowadzę prace scenariuszowe filmów i seriali: od streszczenia ustawiającego konstrukcję opowieści do tekstu gotowego do produkcji. Analizuję scenariusze, gdy producenci nie wiedzą, co dalej, albo gdy trzeba skrócić scenariusz i dopasować go do budżetu. Konsultuję wersje montażowe. Zapraszam: artur@nieskonczone.pl
Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:
DOUCZKI



ANALIZY ZAGRANICZNYCH FILMÓW




