KRÓLOWA

Scenariusz: Arni Olafur Asgeirsson, Kacper Wysocki, Ottó Geir Borg

Reżyseria: Łukasz Kośmicki

Prawie nie ma konfliktów i przekroczeń. Nie wiadomo, co jest główną sprawą do załatwienia. Nie wiadomo, kto i jak się zmienia dzięki załatwianiu tej sprawy. To nie jest serial premium, tylko serial polsatum.


GATUNEK

Serial zaczyna się bardzo atrakcyjnie - jak poważny dramat obyczajowy. Ale gdy tylko Sylwester przyjeżdża do Polski, opowieść zmienia gatunek na komedię satyryczną opartą na schemacie „możny pan u prostaczków”. A potem zaczyna się gubienie wątków i absurdalne zawiązywanie nowych konfliktów i opowieść zmienia gatunek na telenowelę. Uproszczenie telenowelowe jest spoko, jeśli nie oczekujemy poważnego dramatu obyczajowego. Jeśli oczekujemy, a dostajemy telenowelę, to opowieść staje się groteskowa. Strajk, przygotowania do występu, rozkapryszona gwiazda - to wszystko w zderzeniu z ambitnym francuskim początkiem jest tak biedne i słabo opowiedziane, że aż śmieszne.

Niespójność gatunkowa oczywiście jest problemem, bo dystansuje widzów do opowieści. Ale samo założenie telenowelowości serialu o królowej drag jest bardzo dobre. Spodziewam się, że intencją twórców była promocja akceptacji dla osób queer. Wspaniała idea. Telenowelowa, skrajnie uproszczona opowieść, ma szansę trafić ze swoim przekazem do zwykłych ludzi, bo to właśnie te osoby, widzowie telenowel, są najmniej wyedukowane w temacie osób queer. Spodziewam się też, że ta strategia się nie udała, ponieważ ten serial nie przeprowadza procesu akceptacji dla osoby queer, więc widzowie nie mogą emocjonalnie doświadczyć tego procesu i w ten sposób przyjąć idei akceptacji dla takich osób. Czyli ta opowieść ani nie jest jakościowa, ani nie jest edukacyjna. Składa atrakcyjne obietnice, ale w środku jest pusta.

Telenowelowość tego serialu, atrakcyjna dla osób, które oglądają telenowele, jest krzywdząca dla osób queer. Przez takie emocjonalne i obyczajowe uproszczenie nie widzimy naszego bohatera w intymnych, ani nawet czułych sytuacjach. Jest pocałunek jego córki z chłopakiem i jego wnuczki z chłopakiem, ale on nie dostaje szansy na pożegnalny pocałunek z chłopakiem z młodości. Nawet jego obecny kochanek, przywołany z Paryża, w homofobicznej Polsce nie może całować, muskać i miziać swojego Sylwestra. Mieszkają w jednym domu, pewnie śpią na jednym tapczanie i mają miły seks, ale ten serial wysyła komunikat: "Nieheteroseksualna czułość nie jest przeznaczona dla oczu polskich widzów. Nie wszystko na raz! Wystarczy, że typ mówi, że jest gejem."


KONFLIKTY

W tej opowieści prawie nic się nie dzieje, ponieważ konflikty szybko się rozwiązują. Nie ma przeszkód, wszystko jest łatwe.

Sylwester waha się, czy jechać i ratować życie swojej córki. To jest sztuczny konflikt, ponieważ dla wszystkich widzów jest jasne, że bez jego pomocy jego córka umrze, a jego wnuczka będzie mu do końca życia wysyłać kartki z życzeniami śmierci. Stawka tego konfliktu jest żadna, ponieważ Sylwester nie może niczego stracić, ratując życie córki. Może pojechać na kilka dni na operację i łatwo wrócić do obecnego życia.

Sylwester w Paryżu nie ma żadnych nierozwiązanych problemów. Jego życie jest idealnie zamknięte. Nie musi ryzykować reputacji swojego biznesu albo swojej kariery scenicznej. Nikt w Paryżu go nie potrzebuje, gdy wyjeżdża na kilka tygodni.

Sylwester przyjeżdża do Polski i zaczyna się konflikt klasowy. Polacy są nieprofesjonalni, wszystko jest biedne i działa słabo. Ale razem z nerką Sylwester traci swoje klasistowskie uprzedzenia. Już nic mu nie przeszkadza, a mieszkańcy miasteczka zdają się jakoś bardziej rozgarnięci. Konflikt rozwiązuje się sam, nie wiadomo, dlaczego. Nie było żadnego przekroczenia. Nie ma też zapowiadanego konfliktu na tle finansowym. Biedna córka nie potrzebuje pieniędzy ojca. A jeśli ich nie potrzebuje, to nie ma znaczenia, że ona jest biedna, a on jest bogaty. Przez to, że Sylwester jest bogaty, końcowa ekscytacja kwotą 100 000 euro również jest absurdalna. Widzieliśmy paryskie życie Sylwestra i wiemy, że samo wyposażenie jego garderoby jest warte więcej. Sylwester mógłby zawrzeć umowę z francuskim inwestorem i dzięki swojej uznanej marce modowej utrzymywać wszystkich górników w tym miasteczku.

Sylwester przyjeżdża do Polski, żeby uratować życie córki. Ale na końcu pierwszego epizodu okazuje się, że córka nie chce go widzieć. Czyli jest jasne, że trudność misji zwiększa się razy tysiąc, bo żeby uratować życie córki, będzie musiał odbudować relacją z nią i stać się ojcem, którym nigdy nie był. Bardzo angażujący konflikt, ponieważ bardzo trudno mu będzie szybko stać się ojcem, a stawka jest wysoka, bo córka może umrzeć. Ale już na początku kolejnego epizodu ta stawka znika, bo jest operacja i wszystko będzie dobrze. Czyli Sylwester nie musi się już spieszyć. Zamiast problemu ma teraz ułatwienie. Już nie startuje z poziomu „zostawiłeś mnie i matkę”, ale z poziomu „żyję dzięki tobie”. To jest bardzo nieangażujący konflikt. Dla wszystkich widzów jest jasne, że po takim nerkowym podarku na pewno się dogadają.

Wiola nie chce mieć nic wspólnego z ojcem. Jak budzi się po operacji, wpada w furię i nie chce go widzieć. Cięcie, mijają trzy dni i Wiola chce, żeby ojciec z nią zamieszkał. Ich relacja jest chłodna, ale jest już relacją. To jest najważniejszy (bo pierwszy) krok w ich zbliżaniu się i ten proces wcale nie został opowiedziany. Co się działo przez te trzy dni w tej szpitalnej sali? Przecież to jest najciekawsze! Czy ona już nie ma problemu, że typ ją porzucił i przez 40 lat się nią nie interesował?

Wiola i Sylwester mieszkają razem i powoli się do siebie zbliżają. Sylwester ma tajemnicę: lubi przebierać się za kobietę. To jest właśnie przykład konfliktu z serialu typu „Ranczo” albo z filmów Jacka Bromskiego. To jest slapstikowy konflikt, w którym nie ma żadnej stawki. Prawie nic nie wiemy o Wioli. Nie wiemy, czy głosuje na PIS (albo Konfederację, albo PSL, albo Polskę Hołowni za kilkadziesiąt lat, albo PO) i uważa, że LGBTQ+ są gorszym rodzajem człowieka. Nie wiemy, co złego może się wydarzyć, gdy Wiola pozna Lorettę. Czy wytnie sobie jej nerkę? Czy wyrzuci Sylwestra z domu? Czy zakaże mu kontaktów z ukochaną wnuczką? Okazuje się, że zupełnie nic się nie wydarza. Gdy Wiola poznaje prawdę, nie ma do tego żadnego stosunku emocjonalnego i wszystko jest pasuje. Okazuje się, że nie ma obiecanego konfliktu.

Zbliżanie się rodziny przebiega bezproblemowo, a gdy Sylwester i Wiola obserwują noworodka, zdają się już całkiem pogodzeni, więc nie wiadomo, na co jeszcze widzowie mają czekać w kontekście najważniejszego wątku, jakim jest relacja ojca i córki. Potem Wiola razem z ojcem walczy o przyszłość górników i przekonuje / zmusza go do pokazania światu Loretty. Jest tak bardzo po jego stronie, że gdy na końcu serialu po raz pierwszy mówi do niego „tato”, to wcale nie ma wrażenia, że to dla niej przekroczenie.

Wiola ma jakieś swoje życie. Nie wiemy prawie nic o jej relacjach (ani z zakochanym Józkiem, ani z ciężarną Izą), ale przynajmniej wiemy, że ma jakąś pracę i jakąś pasję. Szykuje jakieś przedstawienie i Sylwester chce jej pomóc. Ale z jakiegoś powodu to przedstawienie zostaje odwołane i wątek znika. Czy z powodu choroby? Czy z powodu żałoby po wypadku w kopalni? Żaden z tych powodów nie przeszkadza Wioli w robieniu przedstawienia z górnikami. Dlaczego na koncercie charytatywnym nie mogły wystąpić dzieci i rozczulić miliony widzów swoim spektaklem?

Chociaż postacią centralną jest Sylwester, to przez większość serialu prawie nic nie robi. Rzeczy łatwo mu się przydarzają i on biernie je akceptuje. Dużo robi jego wnuczka Iza. Przez ponad połowę opowieści to ona jest protagonistką. To ona stara się załatwić mamie nerkę, doprowadzić do operacji mimo braku jej zgody, zatrzymać dziadka w mieście, zbudować z dziadkiem relację, pokazując mu zdjęcia i dzieląc się z nim swoją tajemnicą. Sylwester zostawił swoje życie w Paryżu, Wiola prawie nie ma życia, ale o Izie wiemy bardzo dużo. Widzimy ją w pracy, znamy jej relację z przyjaciółką, z chłopakiem i byłym kochankiem. Chociaż na początku Iza jest irytująco młodzieżowa (jest jak wyobrażenie starego paryskiego dziada o młodych kobietach na dzikim wschodzie), to jednak ona jest najciekawszą postacią. Ale to nie jest serial o niej. Gdy zostaje matką, przestaje być protagonistką. W czwartym epizodzie nic nie robi - tylko zgadza się przyjąć miłość dawnego kochanka i uczynić go ojcem swego dziecka.

Iza jest w ciąży, ale nie wie, z kim. Albo ze swoim chłopakiem, albo jego najlepszym przyjacielem, jej byłym kochankiem. Super konflikt. Szkoda, że Iza nie musi go rozwiązywać, bo scenarzyści zabijają jednego z mężczyzn. Więc Iza uznaje, że ten, co został, będzie ojcem dziecka i jej życiowym partnerem. Dawny kochanek też tak uznaje i nie chce sprawdzać, czy to jego dziecko. Sylwester, który wie o wszystkim, też tak uznaje i już w ogóle nie rozmawia o tym z wnuczką. Konflikt zniknął, pogrzebany razem ze zmarłych chłopakiem.

Na końcu mamy klasyczne dla źle napisanych scenariuszy domykanie wątków, których nie było. Czujny i doświadczony w romantycznych spojrzeniach Sylwester dostrzega romantyczne spojrzenie trzecioplanowego Józka i daje mu złotą radę, żeby „po prostu umówił się z Wiolą.” Józek przez wiele lat czekał na tak cenną lekcję podrywu i rzeczywiście ten sposób działa. Jeszcze tego samego dnia Wiola rzuca się na niego, by go tarmosić i całować. Co tu się odtelenowelowało?

Sylwester wyjechał z Polski 40 lat temu, ponieważ był zakochany w swoim przyjacielu. Na początku opowieści zdobywa jego adres i obserwuje go z daleka, ale boi się podejść. Jest jasne, że dla niego to nie jest zamknięty temat. To jest najciekawszy wątek Sylwestra, ponieważ wiemy, że córka przeżyje i się dogadają, a tutaj jest miłość niemożliwa. Ale tego wątku wcale nie ma w tej opowieści. Sylwester nie szuka bliskości przyjaciela i dopiero jego córka sprawia, że wreszcie ze sobą rozmawiają. A jak już rozmawiają, to tylko o pracy. Przez tydzień robią razem przedstawienie, ale nie ma żadnych scen dyskusji do nocy w garderobie, śmiania się z beznadziejnego tańca górników i wspominania przeszłości. Dwaj kochankowie zachowują się, jakby nigdy nie byli kochankami. Nawet jeśli dla szefa kopalni to już zamknięta sprawa, to przecież nie jest zamknięta dla Sylwestra. Więc dlaczego zachowuje się tak, jakby była zamknięta? Na końcu w montażówce radości jest czułe pożegnanie. Dyrektor przytula się i odchodzi. Dlaczego oni nic sobie nie mówią? Dlaczego przez chwilę nie są tylko ze sobą? Dlaczego nie widzimy, że po raz ostatni czują swój zapach, bicie swoich serc, dotykają swoich włosów? Dlaczego to jest informacyjne, a nie wzruszające?

Tydzień po pogrzebie kilku górników samozwańcza liderka lokalnej społeczności organizuje w kopalni koncert muzyki pop. Jej inicjatywa wsparcia potrzebujących jest słuszna, ale czy w tej społeczności nie ma żałoby? Czy rodziny i przyjaciele zmarłych górników tak chętnie przychodzą oglądać tańce? Czy homofobiczna społeczność górniczej osady nie ma problemu, że w trakcie żałoby jakiś facet przebiera się za kobietę i śpiewa piosenki Cher? Kilka osób umarło, a wszyscy zachowują się tak, jakby jedynym problemem tej społeczności był brak pieniędzy na odprawy.

Gdy Iza przemienia się z protagonistki w matkę, jej matka przemienia się w protagonistkę. Na półtora epizodu Wiola staje się główną bohaterką i jako opiekunka miasteczka organizuje charytatywny koncert. Sylwester również się angażuje (ostatecznie przekonuje dyrektora, załatwia choreografa, dyscyplinuje i inspiruje grupę tancerzy), ale najważniejsze decyzje podejmuje Wiola. To ona postanawia zrealizować koncert i przekonać do tego dyrektora. To ona sprzeciwia się Elizabeth i przekonuje / zmusza Sylwestra, by na koncercie wystąpiła Loretta. To nie Sylwester ratuje tę społeczność, tylko jego córka.

Kulminacja opowieści, czyli czwarty epizod, jest najśmieszniejszy, ponieważ zawiązywanie i rozwiązywanie konfliktów jest absurdalne. Elizabeth okazuje się najgłupszą i najmniej empatyczną osobą w Polsce - karykaturą gwiazdy muzyki. Zły syn dyrektora kopalni organizuje strajk nie wiadomo, po co. Czy on chce strajkiem zmusić telewidzów do wysyłania pieniędzy na zrzutkę dla rodzin zmaryłych górników? Jeśli walczy o przyszłość kopalni, to dlaczego razem z końcem strajku kończy się walka o kopalnię? Ten wątek jest tak nieistotny, że żadna z głównych postaci się nim nie zajmuje i scenarzyści musieli wysłać drugoplanową postać kochanka Izy, żeby go za kończył. Oczywiście okazało się to bardzo łatwe, kochanek wyzwał wszystkich od tchórzy i od razu wszyscy poszli na lekcję tańca. Tylko po co? Co złego by się stało, jakby w trakcie koncertu kilku górników siedziało pod ziemią? Potem nikt z górników nie pyta, kim jest Loretta. Nikt nie potrzebuje próby z Lorettą, chociaż repertuar muzyczny zmienił się z Elizabeth na Cher. Nikt nie dowiaduje się, że to przebrany gej i nie ma z tym problemu. To opowieść o królowej drag w homofobicznym miasteczku i nie ma żadnego konfliktu w relacji Loretta - społeczność.


PRZEMIANY

Przemiany to procesy składające się z przekroczeń. Dzięki temu, że sytuacje zmuszają postacie do przekroczeń, postacie uczą się czegoś o sobie i zmieniają się. W tej opowieści nie ma takich procesów.

Sylwester na początku chce kończyć karierę i nie czuje się odpowiedzialny za rodzinę. Ale gdy dostaje list, po krótkim wahaniu, decyduje się ratować życie córki. Jedynym przekroczeniem jest list. Potem od razu jest chętny nawiązywać relację z córką i wnuczką, którą uwielbia. Wszystkim gotuje, ze wszystkimi chce rozmawiać, wyznaje córce, kim naprawdę jest i swata ją z jakimś Józkiem. Od momentu przyjazdu do Polski Sylwester jest już przemieniony, więc to nie jest opowieść o mężczyźnie, który po latach wraca do rodzinnego miasta i ten powrót go zmienia. Na końcu Sylwester jednak dalej prowadzi biznes, ale nie wiadomo, dlaczego. Czy rzeczywiście go prowadzi, skoro jego asystent mówi jego tekstami? Czy wrócił tylko do biznesu, czy również dalej jest królową Paryża?

Sylwester nie zmienia też swojego stosunku do świata zewnętrznego. Przedstawienie mieszkańcom miasteczka Loretty nie jest dla niego przekroczeniem, ponieważ miasteczko nie miało żadnego stosunku do Loretty, do osób queer ani nawet do niego. On nie ma nic do stracenia, stając się Lorettą, ponieważ jest tutaj obcy. Nawet nie widzimy jego emocji, gdy szykuje się na ten najważniejszy w życiu występ. Jego córka mówi: „Ludzie pokochają Lorettę, tylko pozwól im ją zobaczyć” - nie ma takiego problemu w tej opowieści. To nie jest serial o osobie drag, która przebiera się w domu, ale dzięki relacji z córką zdobywa się na odwagę, by pokazać światu, kim jest naprawdę.

Nie zmienia się też społeczność górniczego miasteczka. Wiola jest posądzana o homofobię przez klasistowskiego ojca, który myśli, że tylko w Paryżu mieszkają tolerancyjne osoby. Jednak Wiola okazuje się spoko, chociaż żenuje ją stary dziad w kobiecej sukience. Mieszkańcy miasteczka nie mają nic przeciwko pracy z paryskim gejem, tylko jeden z nich nie chce być dotykany. Ale nikt nie mówi, że się przez to zarazi homoseksualizmem - to znów klasistowskie uprzedzenie możnego paryżanina. Ta społeczność nie ma żadnego problemu z LGBTQ+, więc nie ma żadnych przekroczeń.


REKOMENDACJA

W tym serialu są elementy, z których można zbudować spójną i angażującą opowieść. Na przykład taką:

Sylwester jest paryskim mistrzem mody i szykuje wyjątkowy pokaz. Całe życie na to pracował i to ma być zakończenie jego kariery. Ale wtedy dostaje list, z którego dowiaduje się, że jego córka wkrótce umrze (jeszcze nie wie o nerce). Nie chce jechać, bo jest pracoholikiem. Jest też kontrolujący - wszystko ma być tak, jak on chce. Ale przyjaciel przekonuje go, żeby pojechał. Sylwester jedzie na weekend, chce to szybko załatwić i wrócić do pracy.

Na miejscu okazuje się, że jest totalny dramat: Wnuczka chce, żeby dziadek dał mamie nerkę. Do tego jest w ciąży i nie wie, kto jest ojcem. Córka nie chce go widzieć. Kopalnia wybucha i dawny kochanek prosi go o pomoc. Wszystko jest nie tak, jak miało być i Sylwester musi tu zostać o wiele dłużej niż chciał. Zaczynają się atrakcyjne procesy.

Od początku trwają przygotowania do koncertu. To jest główna misja, która wypełnia opowieść. Czyli to jest serial z obietnicą „Czy pysznemu paryżaninowi, królowej drag, uda się przekonać do siebie homofobiczną społeczność polskiego górniczego miasteczka i czy razem zrobią spektakl, który zachwyci świat?” Walcząc o przyszłość górników, Sylwester coraz więcej czasu spędza z córką. Muszą pracować razem, ponieważ ona nie jest przedszkolanką z ambicjami ratowania górników, tylko pracuje w tej kopalni. Im więcej czasu spędzają razem, tym bardziej się do siebie zbliżają.

Szykowanie górniczego przedstawienia nie jest łatwe, bo społeczność naprawdę jest homofobiczna i nie chcą pracować z gejem. A gdy pewnego wieczora Loretta pojawia się w jednym z lokalnych barów i społeczność odkrywa drugą naturę Sylwestra, wszyscy mają go dość. Nawet życzliwy dyrektor kopalni, dawny kochanek. Nawet rodzina tego nie rozumie. Od połowy serialu bohater nie musi walczyć tylko o relację z rodziną i dobro społeczności, ale też o siebie. Stawka wzrasta. Czy społeczność zaakceptuje królową drag? Zbliżanie się górników i Sylwestra teraz jest krótką montażówką w czwartym epizodzie, a powinno być procesem rozpisanym na kilkadziesiąt minut opowieści.

Sylwester stara się zdalnie zarządzać przygotowaniami do wielkiego francuskiego pokazu, ale cały czas coś zawala, bo pochłaniają go polskie sprawy. Im dłużej zajmuje się polską rodziną, tym bardziej przestaje mu zależeć na francuskiej karierze. Wreszcie przemieniony stwierdza, że już tam nie wraca. Nie musi nikomu niczego udowadniać, nie potrzebuje kulminacyjnego pokazu na koniec kariery. Zamiast lecieć na paryski bal dla modowej elity świata, decyduje się w tym czasie wystąpić dla górników i ich rodzin.

Tuż przed koncertem Loretty, stan Wioli bardzo się pogarsza i potrzebna jest operacja. Sylwester oddaje jej nerkę, ale musi leżeć w szpitalu. Koncert ma być odwołany, ale wtedy zaczyna się amerykańska sekwencja, w której patos wyciska widzom łzy: Sylwester odpina kroplówkę i ledwo trzymając się na nogach, zaczyna malować usta i zakładać pończochy. Wszyscy mówią: „Nie rób tego, bo umrzesz”, ale on nie słucha. Staje się Lorettą Iron Woman i robi najwspanialsze show świata! Oczywiście nie śpiewa amerykańskich piosenek z lat 80, tylko coś swojego. Kiedyś uciekał z tego miasta, a teraz oddaje tym ludziom swoje serce.

Sylwester musi nauczyć się współpracować z ludźmi, a nie tylko nimi zarządzać. Dopiero, gdy kruszy swoją skorupę i otwiera się przed innymi, jest w stanie budować zdrowe i partnerskie relacje. Dzięki temu, że zbliża się do społeczności i przestaje być paryskim bucem, udaje mu się zbliżyć do swojej rodziny. Jest w stanie pogodzić się z córką, która przyjmuje od niego nerkę. Jest w stanie pomóc wnuczce i przekonuje ją, żeby powiedziała ocalałemu z wybuchu chłopakowi, że to nie jest jego dziecko. A potem pomaga jej, gdy zdradzony chłopak ją porzuca. Sylwester zostaje z nimi jako szczęśliwy tata, dziadek i pradziadek. Zamiast kontynuować karierę krawca w Paryżu, kontynuuje karierę Loretty w lokalnym górniczym barze. On i Loretta stają się częścią tej rodziny i tej społeczności.


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł na Patronite. Zapraszam też do przeczytania innych analiz:


POD WIATR

Bardzo atrakcyjny katalog postaci i sytuacji, ale autor nie połączył tych elementów w spójną i angażującą opowieść. To wygląda, jakby pierwsza wersja scenariusza poszła do realizacji, bo już jest lato i trzeba kręcić.

GIEREK

Nic tu nie wiadomo. O czym jest ta opowieść? Jakie są motywacje tych ludzi? Jak działa ten świat? Gdzie jest scenariusz?

POWRÓT DO LISTY ANALIZ





O MNIE


Nazywam się Artur Wyrzykowski i jestem analitykiem opowieści. Prowadziłem prace scenariuszowe filmów i seriali, analizowałem ponad 70 tekstów rocznie i wykładałem w różnych miejscach, głównie w StoryLab Pro. Teraz skupiam się na moim debiucie, który będę produkować w mojej firmie Bold Humans.

Do końca 2022 roku nie przyjmuję zleceń na analizy. Czas, który miałbym poświęcać na pomoc innym w rozwoju ich opowieści, poświęcę na pomoc sobie. Ale jeśli jesteś producentą/em w kryzysowej sytuacji i jesteś gotowa/y wydać dużo pieniędzy, żeby wyjść z tego kryzysu, to napisz: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:



DOUCZKI














MOJE FILMY