LISTY DO M 3

Scenariusz: Marcin Baczyński, Mariusz Kuczewski

Reżyseria: Tomasz Konecki

Nie biorę pod uwagę kontynuacji wątków w stosunku do poprzednich części, z których pamiętam jedynie, że cośtam się nie dogadywali, a na końcu się pokochali. Ten film też taki jest, czyli jest to filmu z gatunku świątecznego romansu. Trochę śmiesznie, trochę smutno, trochę wzruszająco. Ludzie nie mogą się dogadać, ale na końcu dzięki Magii Świąt się dogadują i pokochują.

Jednak czynnikiem uniemożliwiającym mi śmiech, wzruszenie i smutek, jest brak wiarygodności. Nie chodzi mi o to, że wszystkie relacje w tym filmie są uproszczone (w każdym są, w tylko w różnej skali) i podstawowym założeniem dramaturgicznym jest "skoro to Święta, to mogą się dziać niesamowite zbiegi okoliczności w ilościach hurtowych". Chodzi mi o to, że nie znając motywacji bohaterów, nie rozumiem, dlaczego podejmują takie decyzje, a w efekcie rozpoznaję ich działania jako pozbawione sensu. Nie śmieszne, nie wzruszające, nie smutne, ale pozbawione sensu.


KAROLINA I GIBON I PINGWIN

Karolina prowadzi audycję w radiu. Jak się okazuje, od lat marzy o miłości i zachęca ludzi do wyznawania jej w ten świąteczny czas. Czy nigdy żaden człowiek nie zadzwonił do niej do radia albo nie zaczepił jej na ulicy i nie wyznał miłości? Albo chociaż nie zaprosił na kawę, co nauczyłoby ją, że są na świecie ludzie, którym ona może się podobać? Czy Gibon jest jej pierwszym adoratorem, który tak otwarcie mówi o swoich uczuciach? Czy ona mając taką super relację ze swoją koleżanką, nigdy nie rozmawiała o ludziach, którzy dzwonią do radia i wyznają miłość? Czy biorcą pod uwagę wszystko co ona mówi w tym radiu, naprawdę nigdy nie myślała: "A co ja bym zrobiła, jak ktoś zadzwonił i powiedział, że mnie kocha?" Myślę, że o tym myślała i po latach mówienia i marzenia o miłości myślę nawet, że sobie wymarzyła właśnie taką sytuację: ktoś do niej zadzwoni i powie, że właśnie ją kocha i cała Polska się dowie, jaką jest szczęściarą. Więc dlaczego, gdy dzwoni Gibon, to reaguje, jakby potrzeba miłości była dla niej czymś obcym? Jakby czyjeś uczucie było dla niej dyskomfortem?

Gibon przez cały dzień jest namawiany przez Bogusia i Pingwina, żeby zadzwonił do Karoliny i wyznał miłość. Czy to jest jego pierwszy dzień w policji? O czym oni rozmawiali przez ostatnie miesiące jeżdżąc razem autem kilka godzin i słuchając Karoliny w radiu? Czy Boguś dopiero dziś wpada na genialny pomysł: "Skoro Gibon od miesięcy ją kocha, to może... w końcu cokolwiek zrobi!"?

Pingwin jest królem ucieczek. Dlaczego kradnie bombki, a nie samochody albo miliony dolarów, skoro potrafi uciec z każdego radiowozu i aresztu w nie wiadomo w jaki sposób? Po co on w ogóle prze cały czas jest przebrany za pingwina? Czy ten strój pozwala mu wtopić się w tłum? Dlaczego każdy inny złodziej uciekając przez centrum handlowe wbiegłby do jakieś przymierzalni i przebrał się za zwykłego klienta, a on przez kilkanaście minut ucieka przed Gibonem bez wyraźnego planu? Dlaczego tak poważane centrum handlowe jak Arkadia nie ma służb, które pomogą policji w zatrzymaniu niebezpiecznego złodzieja i w ten sposób narażają swoich klientów i najemców?

Pingwin dzięki Magii Świąt słyszy na posterunku, że Karolina szuka Gibona. Akurat w tym czasie nie ucieka jak zwykle, akurat Karolina przychodzi na ten posterunek i akurat posterunek jest tak zbudowany, że zatrzymani złodzieje mogą słuchać wszystkich zgłoszeń, z którymi przychodzą samotne kobiety, a nawet, dzięki uprzejmości dyżurnego, poznać ich miejsce zamieszkania. Spoko, podoba mi się taki obraz polskiej policji. Takie świąteczne wydanie patologii z filmow Vegi.

Pingwin wpada na pomysł, że połączy Karolinę i Gibona. Czyli z komentatora wątku staje się głównym motorem intrygi. Zatem należy zadać pytania, kim on właściwie jest i dlaczego chce poświęcać czas, który mógłby wykorzystać na skuteczną ucieczkę, żeby spełniać miłosne fantazje policjanta, który go ściga? Czy on jest szaleńcem? A skoro już się na to decyduje, to jaki on ma konkretnie plan? Ucieknie z tego posterunki i co dalej? Jak on chciał przekazać Gibonowi informację o zamieszkaniu Karoliny, czy też o fałszywym zamieszkaniu najbardziej poszukiwanego złoczyńcy? Przecież fakt, że trafia na Gibona pod cmentarzem, to kompletny przypadek.

Z wcześniejszych przygód Pingwina wiemy, że w intencji autorów polska policja to nieskończone patałachy, ale i tak kulminacyjny nalot na dom Karoliny był dla mnie zaskoczeniem, jak głupi są ci ludzie. Czy w tym świecie naprawdę antyterroryści mogą każdemu rozwalić drzwi, tylko dlatego, że jakiś złodziejaszek bombek powie "Tam jest ten zły pan z ogłoszenia."? Jak to możliwe, że nikt nie sprawdził wiarygodności słów Pingwina, nie zbadał jego związków ze złym panem, nie sprawdził, kto naprawdę tam mieszka i nie zapytał Pingwina, co według niego ta kobieta ma wspólnego ze złym panem? Przecież to nie jest szczęśliwe zakończenie. Karolina będzie mieć świąteczny seks, ale rano odkryje, że Gibon ma to przezwisko, bo ma mózg małpy.

ZUZA I RAFAŁ I ANDRZEJ I KOCHANKA

Zuza dostaje sukienkę od swojego chłopaka i wyrzuca ją przez okno. Rozumiem manifestowanie rozczarowania konkubentem i potrzebę scenarzystów, żeby sukienka poleciała do Arkadii, ale nie rozumiem Zuzy. Przecież ona się wydaje dobrą i mądra osobą, chciała leczyć zwierzęta i za chwilę przygarnie psa. Jakby oddała tę sukienkę do sklepu albo chociaż sprzedała komuś za pół ceny, to mogłaby kupić karmę do schroniska na miesiąc dla wszystkich psów, albo nakarmić kilkadziesiąt bezdomnych osób. Dlaczego ona robi coś tak głupiego, że wyrzuca bardzo wartościową rzecz, tylko dlatego, że jej nie chce? Kto tak robi?

Jak długo Zuza i Andrzej są parą i jak to w ogóle możliwe, że oni są parą choć jeden dzień? Czy on ją bije i ona się boi go zostawić? Przecież totalnie do siebie nie pasują. Czy ona nie widzi, jak on nią manipuluje i znęca się nad nią psychicznie? Co ona ma z tego związku? Czy on jej kiedyś uratował życie i ona teraz chce mu podziękować? Przecież on nawet nie jest nią zainteresowany, ma w pracy kochankę, którą przynajmniej traktuje po partnersku, a nie jak psa, który ma się go słuchać.

Zuza napotyka Rafała, którego w metrze trafiła strzała amora i od razu się w niej zakochał. Spoko, nie znam nikogo, kogo by to spotkało, ale chcę, żeby mnie spotkało, więc wierzę, że to możliwe. I Zuza od razu widzi, że Rafał jest zakochany do szaleństwa, a jak to widzi w domofonie, to nawet się cieszy. Ktoś ją pokochał, więc dlaczego świat nagle nie zawirował? Ona od lat jest nieszczęśliwa z Andrzejem, mówi to nawet tego samego dnia wieczorem, więc rano, kiedy poznaje Rafała, jest tak samo nieszczęśliwa. Dlaczego zakochanie Rafała nic nie zmienia w jej nastawieniu względem Andrzeja?

Dlaczego Rafał sprząta mieszkanie, gotuje świąteczne pyszotki i kupuje choinkę, skoro rozmawiał z Andrzejem? Dlaczego nie zniechęca go fakt, że Zuza ma chłopaka i że to on do niego zadzwonił i że przyjadą zostawić psa, którego on miał odwiedzać u niej w domu? Przecież z jego punktu widzenia to gigantyczna przeszkoda, więc dlaczego on się zachowuje, jakby to on ona dzwoniła i się zapowiedziała? Czy Andrzej udawał Zuzę i mówił cieniutkim głosikiem?

Zuza decyduje się odjeść od Andrzeja dopiero, kiedy on się oświadcza. Czyli dopiero w momencie decyzji, czy spędzić z nim resztę życia, wybiera Rafała. Ale przecież podobną decyzję, bez deklaracji prawnej, ale z deklaracją uczuciową, już dziś podjęła i wybrała Andrzeja. Wolała spędzić święta z mężczyzną, który ją niszczy, niż z chłopakiem, który cieszył się jak wariat przed jej domofonem i nawet kupił złamaną choinkę i jest weterynarzem, tak jak ona marzyła. Więc dlaczego Zuza tak późno decyduje się na rozstanie z Andrzejem, gdy wszystkie kobiety na widowni od dawna myślą: "Głupia, przecież ten młody to twój ideał, a ten stary dziad to twój oprawca!" Co w końcu sprawia, że Zuza dojrzewa do przerwania tego toksycznego związku? (Poza scenarzystami, którzy mówią: "Poczekaj na pierwszą gwiazdkę.")

Dlaczego Andrzej w ogóle się jej oświadcza, skoro ma kochankę? Może z punktu widzenia dorosłego mężczyzny te dwie rzeczy się nie wykluczają, ale czy Andrzej nie chce być szczęśliwy? Przecież widać, że źle mu z tą Zuzą, co mu wyrzuca drogie sukienki za okno i znosi bezdomne kundle bez drogiego rodowodu. Po co mu 50 lat takiej męczarni? Nie wychował jej przez lata związku, więc pewnie już nie wychowa. Do tego jeszcze nie robi w łóżku tego wszystkiego, co mu robi ta kochanka. Więc dlaczego on się jej oświadcza?

Kochanka akurat dziś nabiera ochoty, żeby Andrzej porzucił dziewczynę i spędził z nią Święta. Czyli akurat dziś postanawia wyjść z roli kochanki i wejść w rolę dziewczyny Andrzeja. Skąd to się wzięło? Czy rozmawiali o tym wcześniej? Czy naprawdę jej na tym zależy, skoro za chwilę wypowiada mu wojnę, by stracić go zupełnie? Czy ona go kocha, czy go nienawidzi i postanawia się zemścić?

Kochanka spotyka się z matką Andrzeja, myśląc, że to jego dziewczyna. Fajne, ale dlaczego nic z tego nie wynika? To, że matka policzkuje syna, bo wie, że jest oszustem i gnidą, to oczywiście może dawać widzowi satysfakcję, ale chyba tylko widzowi, który nie oglądał w życiu żadnego filmu i nie ma oczekiwań związanych z intrygą. Czekałem, aż ta samotnie spędzająca święta kochanka, w wyniku intrygi z matką będzie zbłąkanym gościem na świątecznej kolacji. Czy one cokolwiek razem ustaliły, czy tylko poplotkowały, jaki to Andrzejek niedobry i wróciły do swoich żyć? Po co w ogóle jest ta kochanka, skoro Zuza nawet o niej nie wie i jej istnienie nie wpływa w żaden sposób na działania Zuzy?

MELCHIOR I KAZIK I DZIADEK

Kazik chce poznać dziadka. Dlaczego akurat dziś? Czy chciał też wczoraj i tydzień temu i rok temu? Skoro cały czas ma przed oczami babcię, to na pewno wiele razy pytał o dziadka. Więc co się wydarzyło, ża akurat dziś zmusza ojca do wyprawy? I w jaki sposób go zmusza, dlaczego Melchior tak łatwo ulega synowi? Jaką Melchior ma stawkę w tej sytuacji? Co się stanie, jak zignoruje syna i po prostu pójdzie do pracy? Dlaczego dla Melchiora ważne jest, by spełnić życzenie dziecka i czy w ogóle rozumie, skąd to życzenie się wzięło? Czy babcia wie, gdzie oni jadą? Melchior pewnie by jej nie powiedział, ale czy ukochany wnusio powiedział? I co ona na to? I gdzie jest mama Kazika? Umarła czy co? Dlaczego my tego nie wiemy? Dlaczego Kazik chce poznać dziadka, a nie chce poznać mamy?

Dlaczego Melchior wyrusza na całodzienną przygodę w stroju Mikołaja? Wiem, że scenarzyści mają ważny powód: "Bo to jest nasz zwariowany Mikołaj, więc przez cały film musi być w stroju Mikołaja! To Magia Świąt, czyli nasz spisek!". Ale jaki powód ma Melchior, żeby się nie przebrać w wygodny strój, tylko być Mikołajem przed znajomymi ojca lub może nawet ojcem? Dlaczego wyruszając na przygodę uznaje, że tak będzie lepiej?

Melchior jedzie do domu dziadka. Chce go nie spotkać, więc wcześniej upewnia się, że dziadka nie ma. Potem okazuje się, że jednak jest. Potem okazuje się, że to jednak nie on. Bardzo to ciekawe, tylko dlaczego te wydarzenia są niezbędne do opowiedzenia historii o Melchiorze, który dojrzewa do wybaczenia ojcu? Nie są niezbędne. Są po nic. Przemiana Melchiora byłaby taka sama, a dramaturgicznie cała opowieść byłaby ciekawsze, gdyby od razu w Warszawie Kazik wszedł do jakiegoś busa i pojechał sam szukać dziadka i by go znalazł gdzieś tam na dworcu.

Kazik ucieka od ojca. Przyjechali razem do innego miasta, rozmawiali o dziadku i nagle Kazik uznaje, że już nie może polegać na ojcu i że ma większe szanse, jak sam poszuka dziadka. Z czego wynika ta decyzja? Jaki błąd popełnił Melchior, że Kazik stracił zaufanie i cierpliwość? Dlaczego syn nie może go przekonywać do dalszej podróży, tak jak to robił wcześniej?

Dlaczego dziadek, który odciął się od rodziny i nawet nie wie, że ma wnuka, w Święta jedzie pociągiem do Warszawy? Przecież on tam przyjeżdża i nic nie robi, nic nie załatwia, nie ma żadnego powodu, żeby tam być. Oczywiście scenarzyści mają powód, bo muszą go na koniec filmu wsadzić do domu Melchiora. Ale czy Dziadek, gdy podejmuje decyzję, żeby wsiąść do pociągu, wie, że robi to, bo jest ofiarą Spisku?

Dziadek jest doświadczonym złodziejem. Można założyć, że to jego strategia biznesowa, czyli robi to, bo z tego żyje, a nie dla sportu. Więc dlaczego popełnia proste błędy, które, jak się okazuje, sprawiają, że może zostać zdemaskowany przez dziecko? Dlaczego wyrzuca portfel na ziemi w toalecie, a nie przez okno pociągu? A jeśli jest dobrym złodziejem i chce oddać dokumenty, to dlaczego nie wyśle ich listem bez nadawcy? Stać go na paczkę, bo nakradł. I co wynika z tego okradania ludzi dla jego relacji z Kazikiem i Melchiorem? Kradzież jest sposobem na zbliżenie się Kazika do dziadka, ale czy nikomu nie przeszkadza, że dziadek to złodziej? Dlaczego on na końcu nie przechodzi przemiany i nie obiecuje być uczciwym dziadkiem? Czy jako dziadek będzie teraz uczyć Kazika okradać kolegów podstawówce?

Dlaczego Dziadek ukrywa się przed Melchiorem? Dlaczego pisał do niego listy, ale nigdy nie zadzwonił albo nie przyjechał? Czy pisał je, bo mu zależało, czy miał poczucie, że taki list załatwia sprawę bycia ojcem i może kraść z czystym sumieniem? Dlaczego matka chowała te listy przed dzieckiem? To bardzo okrutne, przecież to jego ojciec. Dlaczego pozbawiła go szansy kontaktu z nim? Nawet jak uznała, że był na to za młody, to przecież od 20 lat jest dorosły. Dlaczego przez cały ten czas nie porozmawiała z nim poważnie o jego ojcu? I dlaczego teraz akurat wyjawia prawdę i daje te listy? Kiedy dziadek przestał pisać do Melchiora? Na 18 urodziny? Dlaczego przestał? Dlaczego przez 20 lat nie chciał się spotkać z dorosłym synem? Jaką wartość ma teraz jego zaangażowanie w relację z synem i wnukiem, skoro przez 20 lat w ogóle się tym nie interesował? Melchior krzyczy na dziadka, że go zostawił. Ale dlaczego nie krzyczy, żeby powiedział, dlaczego zostawił? Dlaczego porzucone dziecko nie chce wiedzieć, dlaczego zostało porzucone?

KARINA I SZCZEPAN

Karina żyje w krainie fantazji. Opowiada obcym kobietom o swoim życiu seksualnym, kupuje łyżwy i marzy jej się nocna zabawa ze studentami. Szczepan natomiast jako dziadek jest bardzo odpowiedzialny i spokojny. Dobry konflikt, tylko dlaczego dopiero dziś oni go odkrywają? Od kiedy Karina ma ten problem? Przecież dzieckiem swoich dzieci zajmują się już kilka miesięcy. Przecież pewnie nie raz marzyła o dzikim seksie ze Szczepanem, to dlaczego dopiero dziś mu ten seks proponuje? Dlaczego nie poszła z nim wybierać łyżew, dlaczego nigdy wcześniej nie powiedziała mu, że chce jeździć i czuć młodość? Co takiego się wydarzyło (poza Magią Świąt, którą scenarzyści posypują głowy bohaterów), że właśnie dziś Karina postanowiła ogłosić swojemu mężowi, że chce innego życia? Czy oni w ogóle ze sobą rozmawiają?

Szczepan z tych nerwów zapragnął się zrelaksować. Jako odpowiedzialny dziadek nie wybrał spaceru, kina, ani nawet piwka. Wybrał zakazane w Polsce narkotyki. Trzy miliony widzów zobaczyło, że jak ktoś ma problem w związku, to zamiast iść do psychologa albo chociaż ze sobą porozmawiać, najlepiej uciec w narkotyki. Jest to oczywiście konsekwentne dla całego filmu, bo pewnie autorzy w trakcie pisania robili tak samo. Gdy ktoś im powiedział: "Ej, ale dlaczego ta postać to robi, przecież to nie ma sensu. Może to poprawicie?" to oni odpowiadali "A daj już spokój, i tak będą 3 miliony widzów, lepiej zapalmy skręta."

Szczepan oświecony narkotykiem zmienia swoje podejście do życia. Już nie chce być odpowiedzialny i dojrzały. Chce być młody i szalony, chce tego, co jego ukochana. Czy to jest trwała zmiana, którą powodują narkotyki, czy chwilowy efekt działania marihuany? Jak na tę zmianę reaguje córka Szczepana? Czy nie boi się, że jej mąż, który ukrywa przed nią, że pali, też stanie się lekkoduchem? Dlaczego córce nie przeszkadza, że ojciec jej dziecka i jej życiowy towarzysz bez konsultacji z nią trzyma w domu nielegalne substancje? Dlaczego nie boi się, że dziecko może to kiedyś znaleźć i zjeść?

Karina okazuje się być w ciąży. Kto jest ojcem, skoro z przebiegu opowieści wiemy, że seks ze Szczepanem to niezrealizowana fantazja? Czy Magia Świąt może powodować niepokalane poczęcie? Może tak, w końcu udało się dwa tysiące lat wcześniej. Hmm, ciekawe czy wtedy też był to spisek scenarzystów.

DUSIA I WOJCIECH I AGATA

Wojciech idzie na cmentarz i ukrywa się przed, jak się później okazuje, teściem. Dlaczego to robi? Czy nie chce wspominać żony razem z ojcem żony? Czy mają jakiś konflikt? Dlaczego Wojciech jest w stanie iść do niego w Święta i prosić o wydanie ilustracji obcej kobiety, a nie jest w stanie stanąć z nim nad grobem swojej żony?

Dusia chodzi po domu Wojciecha i szpera mu w tablecie i w szafie. Rozumiem, że matka, która rozpoczyna karierę gosposi domowej, nie jest w stanie cały czas jej pilnować i Dusia czasem znika jej z oczu. Ale dlaczego Wojciech nie ukrywa cenny rzeczy przed obcymi ludźmi? Dlaczego nie zamyka na klucz prezentów, które żona mu zostawiła do końca życia? Dlaczego nie ma hasła w tablecie?

Jak to w ogóle możliwe, że Wojciech z europejskiej metropolii 2017 roku ma jedną kopię filmów z ukochaną żoną? Pewnie ogląda je kilka razy w tygodniu, więc dlaczego nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby kupić dysk, który będzie automatycznie robił kopię przez wi-fi albo założyć konto w chmurze. Jest przebogaty, mógłby mieć w chmurze terabajty wspomnień. Dlaczego on nie robi oczywistej rzeczy, którą każda osoba z jego pieniędzmi, wykształceniem i doświadczeniem życiowym by zrobiła? A, wiem, dlaczego. Bo scenarzyści nie mieliby wątku. Więc porzucają logikę i konstruują intrygę przepełnioną fałszywymi emocjami wynikającymi z sytuacji, w którą nie da się uwierzyć.

Wojciech wyrzuca Agatę i córkę z pracy w Święta. Rozumiem jego depresję, ale przecież nic złego się nie stało, a on się zachowuje, jakby Agata przyszła do niego na wigilię próbną i go okradła. Czy oni nie mają żadnej relacji? Przecież ona tu pracuje od jakiegoś czasu. Dlaczego on robi coś tak głupiego i nie stara się porozmawiać z Agatą?

Zwolniona Agata wraca do domu i niszczy swoje rysunki. Dlaczego je niszczy, jaki to ma związek z Wojciechem? Przecież on nie pogardził jej rysunkami, tylko jej usługami gastronomicznymi, więc powinna niszczyć świąteczne potrawy. I dlaczego niszcząc swoje rysunki, nie robi tego, co każdy by robił, chcąc zniszczyć rysunek, czyli ich nie rwie na strzępy? Wtedy byłoby jasne, że chce je zniszczyć, a nie tylko dać dziecku lekcje prasowania.

Kim w ogóle jest ta Agata i jak trafiła do domu Wojciecha? Z ogłoszenia? Z polecenia? Czy coś robi ze swoją depresją, czy właśnie gotuje obcym ludziom, żeby poczuć się lepiej. Skoro była dyrektorem banku, to znaczy, że jest bogata i może sobie sama wydać książkę. A jak była tylko dyrektorem oddziału, to wciąż ma duże szanse znaleźć pracę w oddziale banku na niższym stanowisku. Czy w ogóle próbowała? Dlaczego zmieniając swoje życie, wybrała karierę gospodyni domowej, a nie wymarzoną karierę ilustratorki? Czy w ogóle próbowała? Czy wysyłała komukolwiek swoje rysunki? Dlaczego Dusia potrafi kraść komputery, a nie potrafi wysłać wyprasowanych rysunków mamy do jakiegoś miłego wydawcy ilustracji?

Dusia ukradła Wojciechowi komputer. Gdzie go schowała przed czujnym okiem matki? Jak to możliwe, że mała dziewczynka wraca do domu z laptopem i matka tego nie widzi? Jaki Dusia ma konkretny plan? Zmusić Wojciecha do przywrócenia mamy do pracy czy do rozpoczęcia jej kariery ilustratorki czy do ślubu z mamą? Czy gdyby Wojciech nie zwolnił mamy, to ona wciąż w jakiś sposób zmuszałaby go do pomocy w karierze ilustratorki? Czy Dusia wiedziała, że teść Wojciecha to wydawca ilustracji? Czy to ona wybrała jego dom jako ten, w którym matka najmie się na gosposię? Gdzie kończy się strategiczny geniusz Dusi, a zaczyna się Magia Świąt?

Wojciech jest u swojego teścia i chce coś załatwić. Tylko co konkretnie, czym on chce przekonać Dusię? Czy on w ciągu tych kilku godzin ma załatwić Agacie kontrakt? Przecież Agata będzie musiała go podpisać, a wtedy Wojciech powie jej o komputerze i Agata nie podpisze, bo będzie się wstydzić i cały plan Dusi się nie uda. Więc jaki to plan, co Wojciech ma osiągnąć u teścia? Potem te ilustracje są już kupione. Jak to możliwe, że one pasują do jakiejś konkretnej opowieści? Czy są tak piękne, że ktoś teraz napisze książkę pod te obrazki?

Wojciech w świąteczną noc dobija się do cmentarza. Nagle nie wiadomo, skąd pojawia się tu Pingwin i nie wiadomo, dlaczego Wojciech nagle pozbywa się traumy po śmierci żony. CO TU SIĘ WYDARZYŁO?!!! W jaki sposób główny problem tego Wojciecha jest rozwiązany? Dlaczego on już nie chce pamiątek po żonie? Czy on ją teraz wymaże ze swojego życia? Na to wygląda, bo oddaje Dusi prezent, który żona przed śmiercią dla niego wybrała i zapakowała. Dlaczego nie chce tych pamiątek przekazać ojcu swojej żony? Albo dzieciom, jeśli jakieś mają? Dlaczego tak nagle stwierdził, że po prostu zniszczy pamięć o niej?

JOLKA I RODZICE

Kim jest ta Jolka, po co w ogóle jest ten wątek i o czym on jest? Czy ona uciekła z fryzjerskiego domu? Czy zrobiła to, jak była dzieckiem, czy dorosłą osobą? O co dokładnie rodzice mają do niej pretensje: że uciekała, czy że się nieodpowiednio związała? Dlaczego nie dzwonią do niej ani nie piszą na facebooku? Dlaczego ona nie dzwoni na Święta z życzeniami, czy ona ich nienawidzi? Co i kiedy między nimi się wydarzyło? Skoro do połączenia się Jolki i rodziców wystarczyły ich odwiedziny u niej w Warszawie, to dlaczego wcześniej takie odwiedziny były niemożliwe?

Po co Jolka dzwoni do radia, że czeka na Mikołaja? Czy chodzi o Melchiora, który w stroju Mikołaja zmienił plany przez syna? Jeśli na niego, to dlaczego nie mówi, że czeka na Melchiora? Kim oni dla siebie są? Dlaczego Jolka nie dzwoni do Mikołaja i jego kolegów, skoro na niego czeka? Dlaczego zakłada, że Mikołaj słucha radia i zdyscyplinowany komunikatem radiowym, stawi się na umówione spotkanie?

Dlaczego rodzice torturują Melchiora? Dlaczego przekonani, że on nie zna Jolki, puszczają go, ale jak się okazuje, że jednak zna, to też go puszczają, a nie torturują dalej? Czego oni od niego chcą? Czy w końcu to dostają? Jak on w ogóle trafił do ich salonu? Czy wiedział, że to rodzice Jolki? Czy fakt, że jakaś rzekoma znajoma Melchiora pochodzi z miasteczka, w którym ukrywa się jego ojciec, ma jakieś znaczenie, czy to tylko Magia Świątecznego Spisku Scenarzystów?


Na koniec zacytuję klasyka, czyli siebie z okresu premiery "Listów do M 2":

Twórcy tego filmu mieli dwa lata i dowolną ilość milionów na stworzenie tego scenariusza. Mogli zrobić najlepszy polski film, ale pomyśleli sobie tak: „Po co mamy robić dobry film i się męczyć, jak i tak zobaczą to 3 miliony ludzi?”

Kolejny film z tytułem „Listy do M” i kolejny raz nikt nie pisze listów do M. Poza Melchiorem nie ma nawet odwołań do Mikołaja jako instytucji, która może spełniać marzenia. Większość bohaterów nie ma nawet oczekiwań, że Święta to czas spełniania marzeń. Jest oczywiście temat rodziny, znajdowania siebie nawzajem, dawania szansy, ale nie ma tego, co zapowiada nam tytuł. Nie ma marzeń, które właśnie z powodu Świąt miałyby się spełnić.

Równolegle jest prowadzonych kilka wątków. Nie mam jednak poczucia, że one nawzajem na siebie grają. Oczywiście ich bohaterowie czasem się ze sobą zderzają, ale na poziomie całej opowieści nie widzę klucza, który tłumaczyłby taki właśnie dobór bohaterów i ich problemów. Wszystko kulminuje w wigilijny wieczór, ale w przebiegu opowiadania skakanie z wątku na wątek jest podyktowanem przypadkiem, ewentualnie chęcią utrzymania tempa i uwagi widza na danym wątku, a nie wynika z historii i pomysłu na jej opowiedzenie.

Nie widzę też czegoś, co można by nazwać pomysłem na film. Dostrzegam pomysł na serię, ale jaki jest pomysł na ten konkretny film „Listy do M. 3”? Czy problemy, z jakimi mierzą się bohaterowie, są w jakiś sposób inne, niż te, z którymi mierzyli się bohaterowie poprzednich części?


Przeczytaj inne analizy

NAJLEPSZY

Wielu krytyków dopatrzyło się w tym filmie amerykańskiego stylu opowiadania, więc moja poczytna analiza przewiduje, co powiedzieliby Mityczni Amerykanie, gdyby przeczytali ten scenariusz.

CZYTAJ

CZŁOWIEK Z MAGICZNYM PUDEŁKIEM

Doceniam próbę stworzenia świata postapokaliptycznej Polski. Jednak nie rozumiem, jak działa ten świat, kim są bohaterowie, czego chcą i o czym to wszystko jest. Czyli nie rozumiem nic.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Na tym poczytnym blogu z humorem punktuję słabości i niekonsekwencje analizowanych produkcji, starając się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Nowe analizy publikuję dopiero, jak filmy znikają z kin. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. A jeśli ktoś marzy o takiej analizie swojego tekstu, zapraszam do przeczytania FAQ.

Artur Wyrzykowski

FAQ

· Hej Artur! Co ty właściwie robisz?

Jestem analitykiem. Czytam teksty i analizuję je pod kątem gatunku, konstrukcji opowieści, przebiegu wątków, przebiegu postaci, relacji, konstrukcji scen, przesłania.

· Czyli jesteś konsultantem scenariuszowym?

Nie. Zadaniem konsultanta jest towarzyszenie autorowi w procesie tworzenia. Konsultant nie daje autorowi gotowych rozwiązań, tylko poprzez zadawanie właściwych pytań uświadamia mu słabości w jego tekście i nakierowuje na lepsze rozwiązania. Wierzę, że każdy autor potrzebuje konsultanta i mogę wielu polecić. Ja natomiast nie biorę odpowiedzialności za proces tworzenia. Pracuję z tekstem, nie z autorem. Dekonstruuję tekst i proponuję swoje rozwiązania, które autor może wykorzystać, jeśli chce.

· Jak to właściwie wygląda?

Tak, jak moja modelowa analiza "Pokotu".

· Wow. Ile to trwa?

Analiza treatmentu zajmuje jeden dzień, analiza scenariusza to dwa lub trzy dni. Zależy od objętości i zaawansowania projektu.

· Ile kosztuje taka znakomita analiza?

Jeśli Twój film jest już w kinach, to dostaniesz ją za darmo. Jeśli jednak wciąż rozwijasz projekt, to powinieneś mieć budżet na prace literackie. Dla autorów, którzy nie związali się jeszcze z producentami, przygotowałem promocje.

Masz projekt? Napisz: halo@arturwyrzykowski.pl




POLECAM

W kinach od 2 lutego:


W kinach od 23 lutego:

W kinach od 2 marca:


W kinach od 16 marca:

W kinach od 13 kwietnia:

NAJMOCNIEJ POLECAM