OSTATNIA WIECZERZA

Scenariusz: Bartosz M. Kowalski, Mirella Zaradkiewicz

Reżyseria: Bartosz M. Kowalski

Wspaniale zrealizowana opowieść bez bohatera, bez przesłania, niespójna gatunkowo. Ale jest tu kilka minut złota, gdy biednemu przeorowi nie wyszło przywoływanie szatana.


BOHATER

Na początku to opowieść o milicjancie Marku, który w przebraniu księdza prowadzi śledztwo w klasztorze. Jego cel: rozwiązać zagadkę zaginionych kobiet. Odkrycie prawdy jest trudne, więc jest angażujące dla widzów. Do tego w trakcie jego misji są dwie bardzo atrakcyjne przewrotki. Najpierw Marek odkrywa, że egzorcyzmy to oszustwo, a potem odkrywa, że to jednak nie oszustwo, bo on sam jest synem szatana. Super pomysł. Tylko ten pomysł został wymyślony i od razu wyrzucony do kosza. Od tego momentu to już nie jest opowieść o Marku. On nie ma żadnego dylematu, czy przejść na stronę zła. Nie ma też żadnego wpływu na to, co się z nim stanie. Nawet gdy powraca jako książę ciemności, to nie wiadomo, czy to wciąż on, czy jego ciało posłużyło tylko jako pokarm dla piekielnego pasożyta.

Gdy Marek odkrywa, że jest niezgładzonym dzieckiem króla piekieł, bohaterem opowieści zostaje przeor Andrzej. Jego cel: przywołać szatana, by ukarać wszystkich ludzi świata. Ta nowa opowieść też jest bardzo angażująca, ponieważ przywołanie szatana okazuje się bardzo trudne i Andrzej zupełnie sobie z tym nie radzi. Gdy upija się załamany, zostaje zabity przez Piotrka i przestaje być bohaterem opowieści. Andrzej nie ma szans zobaczyć, że jego plan jednak się udał, a my nie mamy szans zobaczyć jego reakcji emocjonalnej na przyjście umiłowanego Antychrysta.

W ostatnich minutach filmu bohaterem opowieści zostaje Piotrek. To jest ostatni niezabity człowiek w tym świecie, który nas jakkolwiek obchodzi. Ale Piotrek nie ma już żadnego celu, więc jego opowieść nie jest angażująca. Sprząta trupy, ale to nie jest proces, tylko jedna sytuacja i już jest posprzątane. Piotrek też nie ma szans zobaczyć, że jego plan jednak się udał, ponieważ od razu zostaje zabity przez przepoczwarzonego Marka.

W wyniku zabijania wszystkich bohaterów opowieści, przyjście szatana jest pozbawione jakiejkolwiek stawki i kontekstu emocjonalnego. Jest zachwycającą formalnie ilustracją puentującą opowieść o ludziach, których już nie ma. Ponieważ ich nie ma, to my nie możemy razem z nimi emocjonalnie doświadczyć narodzin królestwa piekielnego. Zatem spoko, ale trochę nudno.


GATUNEK

Opowieść o Marku to horror detektywistyczny. Chociaż tempo jest wolne i niewiele się dzieje, to znakomita realizacja pozwala nam zanurzyć się w tym mrocznym świecie. Jest super.

Ale ten super gatunek zostaje pożegnany razem z życiem Marka i zaczyna się komediodramat o kulisach oszołomstwa. Było wolno, mrocznie, strasznie, a teraz jest satyrycznie, a nawet czule, gdy z współczuciem patrzymy, jak ogarnięty pijackim tańcem przeor Andrzej stracił sens życia. To jest jeszcze bardziej super, ale to inny gatunek. Inny film.

Ale ten drugi super gatunek zostaje pożegnany razem z życiem Andrzeja i znów zaczyna się horror. Ale już nie detektywistyczny, bo nie ma bohatera. Teraz to horror ilustracyjny, czyli fajne efekty, które nic ciekawego nie opowiadają. Szkoda, że przyjście szatana nie jest utrzymane w gatunku komediodramatu i zakonnicy nie dyskutują o tym, czy długo tak mają wisieć głową w dół i czy za pomoc szatanowi dostaną jakieś dziewce, bo Rysiek z celi obok mówił, że podobno dostaną.


PRZESŁANIE

Ponieważ ta opowieść nie ma jednego protagonisty i ponieważ dwa razy zmienia gatunek, nie ma przesłania. Nic nie wynika z opowieści o detektywie Marku, który rozwiązanie zagadki przypłacił przemianą w syna szatana. Nic nie wynika z opowieści o smutnym Andrzeju, który popełnił błąd życia, ale nie popełnił, tylko został zabity, zanim to się okazało. Nic nie wynika z opowieści o Piotrku, który chciał przejąć klasztorny biznes, ale został zabity przez króla branży. Postacie w tym filmie nie mają przekroczeń, które sprawiałyby, że jakoś się zmieniają. Zatem nie wiadomo, o czym jest ten film. Miło się na to patrzy, ale to jest puste.


MARZENIE

Najciekawsza z tego katalogu postaci i gatunków jest propozycja numer 2, czyli kulisy oszołomstwa. Marzę o opowieści o smutnym przeorze Andrzeju, któremu nie wyszło przywoływanie szatana i on nie wie, co ma teraz zrobić. Stracił sens życia, popada w alkoholizm, a do tego rozczarowani bracia zaczynają jątrzyć przeciwko niemu. Czy ten upadły mnich pokona wewnętrzne demony i spiskującą frakcję brata Piotra? Czy znajdzie nowy sposób na stworzenie ziemskiego piekła, które jest metaforą jego radości życia? A może zmieni drużyny, zostanie zawodnikiem Jezusa i ku zdziwieniu braci będzie szerzyć dobro? A gdy z niezachwianą pewnością siebie będzie zwiastować nadejście królestwa niebieskiego, czy będzie to robić dlatego, że w to wierzy, czy dlatego, że potrzebuje wierzyć w cokolwiek, żeby nie musieć co noc upijać się do nieprzytomności? Biedny Andrzej. Może powinien stąd wyjść, doświadczyć świata, miejsc, ludzi? Ale czy nie jest za późno? Tak dawno tam nie był, że nie pamięta już, jak wygląda prawdziwe życie. Czy się odważy? Może na początku wystarczy szczerze z kimś porozmawiać? Powiedzieć braciom o swoim strachu? Może nie zabiją, tylko pomogą? To mogłaby być bardzo śmieszna, ale też bardzo poruszająca opowieść o osobie, która walczy z depresją. A kulminacją jej odzyskanej równowagi jest nastanie królestwa piekielnego. Tylko, kiedy odważymy się poprosić o pomoc, mamy szansę pokonać depresję i spełnić nasze marzenia. Jeszcze wszystko może się udać 🥹.


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł na Patronite. Zapraszam też do przeczytania innych analiz:


WIELKA WODA

Ta opowieść przez długi czas jest bardzo angażująca, ponieważ składa wiele bardzo atrakcyjnych obietnic. Jednak na końcu nie ma kulminacji katastrofy, a rozwiązanie najbardziej emocjonującego konfliktu ze śmiercią dziecka jest absurdalnie słabe.

BROAD PEAK

Ekspozycja bohatera trwa godzinę, czyli 2/3 filmu. Zaburzenie pojawia się w 65 minucie, a decyzja kończąca pierwszy akt zostaje podjęta w 70 minucie filmu. Drugi akt trwa 10 minut i trzeci akt trwa 10 minut. Co wynika z takiej nietypowej konstrukcji?

POWRÓT DO LISTY ANALIZ





O MNIE


Nazywam się Artur Wyrzykowski i jestem analitykiem opowieści. Prowadziłem prace scenariuszowe filmów i seriali, analizowałem ponad 70 tekstów rocznie i wykładałem w różnych miejscach, głównie w StoryLab Pro. Teraz skupiam się na moim debiucie, który będę produkować w mojej firmie Bold Humans.

Do końca 2022 roku nie przyjmuję zleceń na analizy. Czas, który miałbym poświęcać na pomoc innym w rozwoju ich opowieści, poświęcę na pomoc sobie. Ale jeśli jesteś producentą/em w kryzysowej sytuacji i jesteś gotowa/y wydać dużo pieniędzy, żeby wyjść z tego kryzysu, to napisz: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:



DOUCZKI












MOJE FILMY