PLANETA SINGLI 2

Scenariusz: Sam Akina, Jules Jones

Reżyseria: Sam Akina

Komedia romantyczna to gatunek, który zakłada mniejszą wiarygodność wydarzeń, decyzji i reakcji bohaterów. Prawda czy nie? Oczywiście, że nie, ponieważ jedyny gatunek, który zakłada jakikolwiek poziom niewiarygodności to gatunek zwany: "słabe scenariusze, których autorzy nie chcieli się postarać, żeby uczynić opowieść wiarygodną." Wiarygodność opowieści nie oznacza prawdopodobieństwa, tylko konsekwencję. Bohaterowie tego filmu cały czas zachowują się niekonsekwentnie.

Marcel od kilku miesięcy nic nie zarobił i bardzo chce coś zrobić. Sprzedaje szefowi stacji telewizyjnej pomysł na program oparty na dwóch konkretnych osobach. Jeden to były gwiazdor, z którym stacja nie ma kontraktu, a druga to nauczycielka muzyki, która nigdy nie występowała w telewizji. Dlaczego Marcel, mając z nimi kontakt, nie zapytał ich dzień wcześniej, czy są zainteresowani tym programem? Z Tomkiem rozmawiał kilka miesięcy temu, a z Anią chyba nigdy. Dlaczego szef stacji nie jest w ogóle zainteresowany, czy ta dwójka się zgodzi?

Szef stacji nie chce tego programu, ale dzwoni do niego Aleksander, właściciel aplikacji Planeta Singli, który ogląda ich na żywo i prawdopodobnie niezgodnie z prawem, bo jest sponsorem, a nie właścicielem stacji. W każdym razie przekonuje szefa stacji, żeby robić ten program. Dlaczego dla Aleksandra to jest ważne? Jeśli za 2-3 tygodnie jest premiera jego największego produktu, który ma zmienić świat, to czy on nie ma innych pomysłów na reklamę tego produktu? I czy w ogóle potrzebuje reklamy, skoro to nie jest nowy produkt, tylko aktualizacja? Przecież ludzie mają po kilkanaście aktualizacji aplikacji w miesiącu i nikt nie potrzebuje reklamy, żeby kliknąć. Jedyna możliwość, to że Aleksander już teraz kocha Anię. Ale jak może ją kochać, skoro ona, od kiedy jest w związku z Tomkiem, nie używa tej aplikacji, bo jej nie potrzebuje? I dlaczego, chcąc ją zdobyć, pakuje się w tak przedziwną rzecz, jak publiczne cementowanie jej miłości z Tomkiem, zamiast po prostu do niej podejść i pogadać, co i tak później robi?

Bogdan krytykuje żonę Olę, że ciągle ćwiczy jogę. Ola go prowokuje, żeby pokazał, co potrafi i on się zgadza. O co tu chodzi? Przecież on krytykował, że ona tyle czasu temu poświęca, a nie to, że joga jest łatwa. Dlaczego on zgadza się brać udział w czymś, w czym branie udziału krytykował?

Dlaczego Ani przeszkadza to, że jej matka prowadzi życie seksualne? To jest zupełnie niewytłumaczone. Czy ona zazdrości matce szczęścia? Czy martwi się, że matka zostanie zraniona tak jak ona? Czy po prostu jest obyczajową konserwatystką i uważa, że kobiety po 50 roku życia nie powinny mieć seksu?

Tomek zgadza się wziąć udział w wigilijnym programie, bo jest cynikiem i potrzebuje pieniędzy. Spoko. Ale dlaczego Ania się zgadza? Jest przekonana, że z Tomkiem to koniec, więc dlaczego pasuje jej udawanie miłości przed całą Polską? Bogdan, dyrektor szkoły, mówi, że dzięki temu dzieci wystąpią w tym programie. Po pierwsze: jeśli oni ją szantażują dziećmi i Marcel nie zaangażuje ich, jeśli ona się nie zgodzi, to ona (tak asertywna, jak w kłótni z Tomkiem) powinna spalić tę telewizję ze złości. Po drugie: to są małe dzieci, a nie absolwenci studiów muzycznych, którzy potrzebują się zaprezentować. Być może lepiej dla nich będzie spędzić święta w domu z rodziną, a nie w pracy. Dzieci to nie jest żadna stawka dla Ani. W najgorszym wypadku, jak się nie zgodzi, będzie tak miło, jak było wcześniej. Podczas rozmowy z Marcelem Ania zgadza się jednak, gdy Tomek zarzuca jej, że się boi. Dlaczego dla kobiety, która porzuciła dziecinnego mężczyznę, ważne jest, żeby grać z tym mężczyzną w jego dziecinne gierki i cokolwiek mu udowadniać?

Pierwszy wspólny wywiad Ani i Tomka jako prowadzących i oni są zupełnie nieprzygotowani do rozmowy na temat swojego związku. Dlaczego wcześniej tego nie przećwiczyli? Dlaczego Marcel tego nie przypilnował? Przecież ich niemiłość jest największym zagrożeniem dla tego programu, a Marcel zupełnie się tym nie przejmuje. Dlaczego martwi go pies, a nie martwi go, że jego prowadzący szczerze się nienawidzą, a muszą udawać zakochanych?

Marcel widzi, że Zośka nie śpi w domu, tylko w studiu, bo czuje się odtrącona przez rodzinę. Opowiada jej o swoich problemach z rodzicami. Dlaczego nie próbuje rozwiązać jej problemu? Dlaczego nie zadzwoni do Bogdana i nie zwróci mu na to uwagi? Szczególnie, że ze swojego doświadczenia wie, jak duży to problem. Dlaczego może dzwonić do Bogdana, żeby pogadał z Anią o programie, a nie może zadzwonić, żeby pogadał z córką o tym, że nie wraca na noc?

Skąd Aleksander ma w zegarku kosmiczną technologię, która pozwala sterować dowolną materią, w tym uruchamiać zacinające się mechanizmy w automatach z lokowanym produktem? Dlaczego nie sprzedaje takich zegarków, zamiast tego algorytmu do łączenia ludzi?

Tomek prawie całuje się z byłą dziewczyną Beatą, żeby wzbudzić zazdrość Ani. Czy on już na tym etapie opowieści znów ją kocha? Jeśli nie, to na jaką jej reakcję on liczy, skoro nie chce z nią być?

Bogdan jest tak pochłonięty zazdrością o Olę, że nie zwraca uwagi na Zuzę, która prowokuje go, mówiąc o tatuażu na piersiach. Jednak potem okazuje się, że słuchał. Czyli umyślnie i nieodpowiedzialnie dał córce odczuć, że ją lekceważy. Przecież on jest dyrektorem w szkole podstawowej, jak może tak traktować dzieci?

Ola zaprasza Panira na Wigilię. Dlaczego zachowuje się tak egoistycznie? Dlaczego nie pyta o to swojego męża, którego przecież kocha? Mówi, że Panir nikogo nie ma i jest sam. Dlaczego przejmuje się uczuciami Panira, a nie przejmuje się uczuciami męża?

Tomek wchodzi do garderoby. Beata czeka w bieliźnie, ma ochotę na seks, ale nie zamyka drzwi na klucz, nie przejmuje się tym, czy ktoś wejdzie. Tomek niby się opiera, ale pozwala sobie rozpiąć rozporek i zdjąć spodnie. Nie ma ochoty na seks, ale zamiast oddalić się od oferowanego ciała, coraz bardziej się do niego zbliża. Nagle, po raz pierwszy i jedyny w życiu, atakuje go ból pleców. Tomek zgina się i prostuje dokładnie w taki sposób, w jaki zginałby się i prostował mężczyzna penetrujący pochwę leżącej przed nim kobiety. Co za bieg okoliczności. Oczywiście Beata dostała rozkaz od scenarzystów, żeby w ogóle nie zauważać niczego niezwykłego i jęczeć tak, jakby naprawdę Tomek penetrował jej pochwę. Naturalną puentą tego festiwalu kuriozum jest wejście Ani, która, nie wiadomo dlaczego, przejmuje się tym, że chłopak, z którym zerwała, uprawia z kimś seks. Być może fani "Wyjazdu integracyjnego" się zaśmieją, ale widzowie, którzy oczekiwali rozrywki na poziomie, umrą z poczucia żenady.

Bogdan usłyszał, jak żona radzi Ani zamknąć rozdział życia i iść dalej, więc postanawia trenować. Jak on powiązał zainteresowanie żony jogą ze swoim zaniedbanym ciałem? Dlaczego liczy, że jak schudnie, to ona przestanie się interesować młodszym i natchnionym Panirem? Czy oni w ogóle rozmawiają przez te kilka dni przed świętami?

Po rozmowie z Aleksandrem, który chce oświadczyć się Ani, Tomek w deszczu przybiega do jej domu. Matka kłamie mu, że Ania jest szczęśliwa i Tomek odpuszcza. Co za szowinista! Dlaczego nie zapyta Ani? Przecież ona jest człowiekiem, a nie psem, za którego wszyscy wkoło mają decydować. Delegatowi z USA mówi, że chce wyjechać, bo nie może patrzeć, jak kobieta, którą kocha, wychodzi za mąż. Jak nie może patrzeć, to niech coś zrobi! Co to za bohater, każdy widz jest mądrzejszy od niego. Mam nadzieję, że Ania nigdy nie wróci do takiego lamusa.

Beata wyznaje Ani, że nie bzyknęła Tomka. Jakie to ma znaczenie? Przecież Ania to wie, bo jak go zobaczyła, to od razu wybiegł za nią. Poza tym Beata jest niewiarygodną alkoholiczką, pewnie wszystko co mówi to kłamstwa i urojenia. Poza tym, czy to jest właśnie moment, który przeważa o tym, że Ania jednak kocha Tomka? Ten jeden seks? Czy gdyby Beata powiedziała, że jednak bzyknęła Tomka, to Ania związałaby się z Aleksandrem?

Dlaczego Bogdan, dyrektor szkoły podstawowej, nie ogląda w telewizji swoich podopiecznych, których tak bardzo chciał tam wysłać? Dlaczego Ola nie ogląda debiutu swojej najlepszej przyjaciółki przed milionami telewidzów? Dlaczego ich obojga nie ma w studiu telewizyjnym? Potrzeba scenarzystów się nie liczy.

Dlaczego Ola atakuje Bogdana, że jest całowany przez Panira? Czy ona naprawdę myśli, że jej mąż, z którym mieszka kilka lat, jest utajonym gejem i postanowił zdradzić się akurat w trakcie Świąt? Dlaczego ona nie podejrzewa napalonego na wszystko Panira?

Zuza przyjeżdża do szpitala i ma akceptację rodziny. Nie musiała nic robić, wystarczyło poczekać, problem rozwiązał się sam.

Aleksander oświadcza się Ani, mają 92% zgodności. Ania mówi, że ważne jest pozostałe 8%. Woli być z Tomkiem, z którym ma tylko 8% zgodności. Aleksander postanawia odwołać aktualizację. Dlaczego nie może tego zrobić swoim magicznym zegarkiem, tylko musi zadzwonić do swojego pracownika i wypowiedzieć słowa: "odwołaj aktualizację"? Jak to możliwe, że taki geniusz informatyczny i bogacz nie widzi tego, co widzi każdy widz? Przecież wystarczy odwrócić wartości algorytmu: im mniejszy procent zbieżności, tym większe dopasowanie!

Ania jedzie na lotnisko, bo Tomek wylatuje. Dzwoni do niego, ale scenarzyści postanowili, że Tomek jest jedyną osobą w historii warszawskiego lotniska, która przed startem samolotu nie ma zasięgu w telefonie. Dlaczego Ania nie próbuje zrobić tego, co zrobiłby każdy widz, czyli napisać wiadomości? Poza tym co ten Tomek myśli, przecież kocha ją i ona dzwoni do niego, jak on ma wylatywać do USA. To czego ona może chcieć, jeśli nie tego, żeby został?

Tomek chce wyjść z samolotu, ale obsługa nie pozwala. Tomek krzyczy, że ma bombę. Dlaczego on zachowuje się tak, jakby nigdy nie widział żadnego filmu o ludziach wysiadających z samolotu w trakcie kołowania? Przecież wystarczyłoby, żeby zasymulował chorobę, położył się na ziemi i udawał drgawki. Albo żeby pobił się z innym pasażerem. Albo żeby po prostu podbiegł do drzwi i próbował je otworzyć. Musieliby go wyprowadzić z samolotu i nie trafiłby do więzienia. Teraz on, tak samo jak ona w hali przylotów, umyślnie sieją panikę, lekceważą bezpieczeństwo innych osób, a ona jeszcze grozi funkcjonariuszowi publicznemu. Mam nadzieję, że w trzeciej części nie zatrudni go żadna telewizja, a ją zwolnią ze szkoły i będzie odcinek o fajnym Marcelu i fajnej mamie Ani.

KONSTRUKCJA DRAMATURGICZNA
Bohaterowie przez pół filmu nie mają celu, więc jest nudno. Rozumiem pomysł budowania opowieści na oczekiwaniu widza, żeby w końcu się zeszli, ale oni schodząc się, powinni realizować jakiś cel, który będzie im trudno zrealizować. Na przykład: Tomek mógłby chcieć stworzyć program i cały czas musiałby walczyć o utrzymanie mistyfikacji, której Ania ma coraz bardziej dość. Pokonując te przeszkody, coraz bardziej rozumiałby, że jednak kocha Anię i dopiero, gdy w finale zachowałby się dojrzale i przyznał, że to wszystko było oszukane, zdobyłby jej uznanie. Teraz przez pół filmu nikt o nic nie walczy, a potem, jak już jest jasne, że Tomek kocha i będzie walczyć, to nie walczy, bo tak się dogadał z Aleksandrem i matką Ani. Zatem ten film nie ma obietnicy dramaturgicznej, czyli wynikającej z akcji, którą podejmuje bohater. Jest tylko obietnica gatunkowa.


Przeczytaj inne analizy

MIŁOŚĆ JEST WSZYSTKIM

Jak na świąteczną komedię romantyczną, jest za dużo wątków, a za mało spójności, logiki, konsekwencji, przesłania, żartów i świąt.

CZYTAJ

KLER

Najlepszy scenariusz 2018 roku, znakomite zarządzanie informacją i konfliktem. Jest jest jednak kilka małych problemów i pytanie o wiarygodność przesłania.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Na tym poczytnym blogu z humorem punktuję słabości i niekonsekwencje analizowanych produkcji, starając się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Nowe analizy publikuję dopiero, jak filmy znikają z kin. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. A jeśli ktoś marzy o takiej analizie swojego tekstu, zapraszam do przeczytania FAQ.

Artur Wyrzykowski

FAQ

· Hej Artur! Co ty właściwie robisz?

Jestem analitykiem. Czytam teksty i analizuję je pod kątem gatunku, konstrukcji opowieści, przebiegu wątków, przebiegu postaci, relacji, konstrukcji scen, przesłania.

· Czyli jesteś konsultantem scenariuszowym?

Nie. Zadaniem konsultanta jest towarzyszenie autorowi w procesie tworzenia. Konsultant nie daje autorowi gotowych rozwiązań, tylko poprzez zadawanie właściwych pytań uświadamia mu słabości w jego tekście i nakierowuje na lepsze rozwiązania. Wierzę, że każdy autor potrzebuje konsultanta i mogę wielu polecić. Ja natomiast pracuję z tekstem, nie z autorem. Dekonstruuję opowieść i proponuję swoje rozwiązania, które autor może wykorzystać, jeśli chce. Najlepiej zgłosić się do mnie, kiedy wszyscy myślą, że scenariusz jest gotowy i nadaje się do produkcji.

· Jak to właściwie wygląda?

Tak jak moja modelowa analiza filmów: "Zimna wojna", "Kler", "Juliusz", "Pokot", "Twarz", "Układ Zamknięty" i "Chrzest". Polecam też lekcję z podstaw konstruowania opowieści: "Dywizjon 303" i "Najlepszy".

· Ile kosztuje taka znakomita, modelowa analiza?

Jeśli Twój film jest już w kinach, to dostaniesz ją za darmo. Jeśli jednak wciąż rozwijasz projekt, to powinieneś mieć budżet na prace literackie. Dla autorów, którzy nie związali się jeszcze z producentami, przygotowałem promocje.

Masz projekt? Napisz: halo@arturwyrzykowski.pl

DOUCZKI





POLECAM

W kinach od 22 marca:

NAJMOCNIEJ POLECAM