SKOŁOWANI

Scenariusz: Agata K. Koschmieder

Reżyseria: Jan Macierewicz

Konflikt jest atrakcyjny, a opowieść w wielu momentach jest wzruszająca. Kwestią do dyskusji jest uproszczenie gatunkowe. Czy jest tak komercyjnie, że już nieprawdziwie?


MAKS

Jego ekspozycja zdaje się przesadna względem wszystkiego, co jest opowiadane później. On wykorzystuje (porywa?) staruszkę na wózku, żeby szybciej przejść przez kontrolę paszportową. Kłamie, że przyjechał z Afryki, żeby mieć darmowy transport do centrum (jeśli kłamie, żeby poderwać panią, to nie jest jasne, bo wcale jej nie podrywa). Jest przemocowym szefem dla swoich pracowników, chociaż nigdy później ich (grupy) nie przeprasza i nie staje się życzliwy i partnerski. Jasna jest potrzeba wyeksponowania Maksa jako narcyza i egoisty, ale w takiej sekwencji on jest karykaturalny. Zamiast tego wszystkiego lepsza byłaby sekwencja, która dialog „W sobotę zadzwonię, w niedzielę przelecę, w poniedziałek rzucę” zamienia na sceny. Powinniśmy zobaczyć faceta, który wydaje się spoko i któremu zależy. Podrywa, przelatuje, a potem nagle rzuca. Wtedy byśmy pomyśleli: „Co za narcyz! Co za zamknięty na bliskość!”

Gdy Maks chce poderwać siostrę, mówi przyjacielowi „Jeśli wyrwę tę dziewczynę, to znaczy, że wyrwę każdą.” Co dla niego jest stawką w tym podrywie? Seks z siostrą czy poczucie własnej wartości mistrza podrywu? Dlaczego on potrzebuje czuć, że może poderwać każdą? Czy on ma kryzys wiary w siebie, czy jest znudzony i pragnie nowych wyzwań?

Jego atrakcyjny konflikt nie jest tak atrakcyjny, jakby mógł, ponieważ jest tylko wewnętrzny. Maks z łatwością udaje świat, którego nie zna. Mimo braku doświadczenia, umie poruszać się na wózku i umie o tym rozmawiać. Siostra, opiekunka osób niepełnosprawnych, nie poznaje jego butów jak ksiądz. Nie poznaje też, że jego mieszkanie (ona nie wie, że to po mamie) nie jest dostosowane do potrzeb osoby na wózku. Maks nigdy nie jest prawie przyłapany. Jego przyjaciele deklarują dyskomfort, ale brną w okrutne kłamstwo razem z nim. Przez większość filmu konflikt Maksa jest wewnętrzny. Jedyne, co sprawia, że utrzymanie tajemnicy jest trudne, to jego sumienie. Sumienie narcyza i kłamcy. Czyli niewiele.

Nie została zbudowana stawka, która tłumaczyłaby, dlaczego Maks woli brnąć w kłamstwo niż powiedzieć prawdę. Posiadanie zdrowych nóg nie czyni go osobą z innego świata i nie czyni ich miłości niemożliwą. Więc gdy już wie, że się w niej zakochuje, i widzi, że ona zakochuje się w nim, to on nie ma powodu udawać niepełnosprawności. Dopiero po godzinie opowieści Julia mówi, że najbardziej na świecie nienawidzi kłamstwa. Więc dopiero wtedy dla widzów jest jasne, że kłamanie mu się opłaca. Ale argument Julii jest bez sensu: zły lekarz kłamał, żeby się od niej odsunąć. Maks kłamie, żeby się do niej zbliżyć. Więc nie można tak samo ważyć tych kłamstw. Jeśli widzowie o tym wiedzą, Maks też powinien to wiedzieć.

Gdy brat wyznał prawdę siostrze Julii, Maks dostaje 48 godzin na zerwanie z nią. Zaprasza ją do sanktuarium, ale nie wiadomo, jaki jest jego plan. Czy on chce z nią zerwać, jak kazała siostra? Czy wciąż walczy o jej miłość? Dlaczego w ogóle słucha siostry? Jaka jest stawka w tym konflikcie, skoro siostrze zależy, żeby Julia nigdy nie poznała prawdy? Jeśli Maks nie może nic stracić, lekceważąc nakaz siostry, to znaczy, że nie ma konfliktu.

Kulminacyjna przemowa Maksa jest super. Nie wiadomo tylko, co on musiał zrozumieć, żeby tak ładnie zawalczyć o miłość. Julia nigdy nie oskarżyła go o bycie narcyzem, kłamcą, niedostępnym emocjonalnie. Julia zawsze go chciała. Więc wygłoszenie autokrytyki nie jest konieczne, żeby zdobyć jej miłość. Więc nie wiadomo, dlaczego on tak późno o nią walczy. Wcześniej zaprzeczał, gdy przyjaciel mówił, że Maks się zakochał. Ale gdy Maks organizuje cudowną maskaradę, to musi już wiedzieć, dlaczego ją organizuje - bo kocha. Dlaczego nie wyznaje tej miłości, gdy bohatersko ratuje Julię od śmierci pod kołami rozpędzonej ciężarówki? Przecież to jest najlepszy moment, żeby się wytłumaczyć z kłamstwa, a jego szczerym wytłumaczeniem jest miłość. Potem poznaje historię rodziców i widzi żal taty, który nie walczył o związek. To jest dobre, ale nie wiadomo, dlaczego on potrzebuje inspirację do walki. Przecież Julia nie powiedziała mu na parkingu, że nie chce go więcej widzieć. Nie odeszła od niego jak mama od taty.


JULIA

Wie, że Maks nie ma niepełnosprawności. Super zaskoczenie. Mówi siostrze, że chciała poczuć się kochana. Więc dlaczego mówiła Maksowi, że nienawidzi kłamstwa? Przecież jest jasne, że zaprosił ją do domu na seks. Czyli ona wie, że ten fajny, sprawny, bogaty facet (trochę stary jednak) chce mieć seks z dziewczyną na wózku. Dlaczego nie pozwala mu wyznać prawdy? Czy ona myśli, że on się nią interesuje tylko dlatego, że może sobie poudawać typa na wózku?

Julia wiedziała, że Maks jest sprawny. Wiedziała, że jedzie na wycieczkę do sanktuarium, żeby oficjalnie się tego dowiedzieć. Na wyciecze się dowiaduje, płacze. Maks nie mówi, że jej nie chce. A kilka dni później przychodzi do niej i wyznaje, że ją kocha. Dlaczego ona wtedy go nie całuje? Co ona musiała zrozumieć / przeżyć między jego wyznaniem, a maratonem, żeby też go pokochać / zaryzykować związek z nim?

Wcześniej Julia mówi siostrze, że chce romansu. To niewykorzystany potencjał na super wątek. Podrywacz Maks mógłby paść ofiarą podrywaczki Julii, którą interesują tylko ONS i FWB. Maks mógłby kiedyś przyjechać do niej i zobaczyć, że z jej łóżka właśnie wychodzi kochanek, który nie ma niepełnosprawności. Wtedy z jego zazdrości jasno wynikałaby przemiana w monogamistę, który chce zbudować pierwszą w życiu relację.


INNE OSOBY

Maria i Dudek deklarują niechęć do kłamania, ale brną w okrutne oszustwo na kolacji. Można zrozumieć Marię, bo jest w zależności służbowej. Ale nie można zrozumieć Dudka, który jest przyjacielem i ma trzeźwą ocenę sytuacji. Jeśli wie, że to jest złe, dlaczego staje się wspólnikiem? Dlaczego uważa, że warto dołączyć do drużyny okrutnych oszustów?

Siostra każe Maksowi zerwać z Julią i zabrania mu mówić prawdę. Dlaczego ona ocenia, że to będzie lepsze dla Julii? Dlaczego według siostry Julia będzie mniej cierpieć jako porzucona dziewczyna niż jako dziewczyna, którą typ chciał poderwać tak bardzo, że aż udawał niepełnosprawność? To nie ma sensu. Przecież Maks nie udaje niepełnosprawności, bo chce zdobyć jej rodzinny spadek albo bo się założył, że przeleci laskę na wózku. Siostra wie, że Julia naprawdę podoba się Maksowi. Dlaczego odbiera Julii podmiotowość i możliwość podjęcia decyzji, czy chce dalej randkować z Maksem?

Ksiądz zaprasza Maksa na rozmowę. Wie, że Maks jest sprawny i każe mu nie przestawać udawać, bo przyjechały tu osoby, które chcą wierzyć. W co chcą wierzyć? Że zdrowie jest możliwe? Jeśli tak, to przecież ksiądz powinien się cieszyć, że ma tutaj takiego oszusta, którego może wykorzystać do zbudowania wiary. Jeśli Maks ma wyjechać na wózku nieuzdrowiony, to w co według księdza mają wierzyć te wszystkie osoby, które przyjechały po zdrowie?

Maria to bardzo atrakcyjna postać. Zabawna i po 12 latach dojrzewa do asertywności. Czy ona na końcu wyznaje szefowi, że jest w nim zakochana? Na to wskazuje pragnienie, żeby szef komentował jej ubranie i zapach. Na to wskazuje żal, że ma zdrowe nogi. To jest zaskakujące, ponieważ ona wcześniej nie zachowywała się jak zakochana osoba. Nie starała się doprowadzić do końca romansu Maksa i Julki i nie starała się w żaden sposób zbliżyć do Maksa. Nie ma też puenty jej złamanego serduszka. Może powinna wpaść w ramiona Dudka, który przecież nie jest gejem? Romantyczny klasyk, ale i tak bardziej pasuje do takiej opowieści niż ta przerysowana ekspozycja.


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł:

Wspieraj Autora na Patronite
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zapraszam też do przeczytania innych analiz:


FANFIK

W tej opowieści jest wiele bardzo angażujących elementów. Są atrakcyjne postacie, procesy i relacje. Ale jeśli ktoś ma poczucie, że jest chaotycznie, za szybko lub za krótko, to dlatego, że nie wszystkie elementy zostały uporządkowane w spójne przebiegi.

ŚWIĘTY

Ta opowieść nie spełnia obietnicy gatunku detektywistycznego, ponieważ bohater nie ma wielu przeszkód, nie jest sprawczy, a stawka jest niezrozumiała. Atrakcyjny jest pomysł na jego proces wewnętrzny: nieudacznik marzy o wielkości i musi zderzyć się z rzeczywistością. Jednak ten proces nie ma kulminacji, więc nie wiadomo, czy na końcu śledztwa bohater jest inny niż był na początku.

POWRÓT DO LISTY ANALIZ



OBSERWUJ
InstagramFacebook

O MNIE


Artur Wyrzykowski - analityk opowieści. Prowadzę prace scenariuszowe filmów i seriali: od streszczenia ustawiającego konstrukcję opowieści do tekstu gotowego do produkcji. Analizuję scenariusze, gdy producenci nie wiedzą, co dalej, albo gdy trzeba skrócić scenariusz i dopasować go do budżetu. Konsultuję wersje montażowe.

Wkrótce będę robić debiut "To się nie dzieje", który piszę, reżyseruję i produkuję. Ale zdjęcia za troszkę, więc mam jeszcze czas na analizy. Zapraszam: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:

Postaw mi kawę na buycoffee.to



DOUCZKI








ANALIZY ZAGRANICZNYCH FILMÓW








MOJE FILMY