W LESIE DZIŚ NIE ZAŚNIE NIKT

Scenariusz: Bartosz M. Kowalski, Mirella Zaradkiewicz, Jan Kwieciński

Reżyseria: Bartosz M. Kowalski

To jest bardzo dobrze zrealizowana opowieść, która może zanudzić widza na śmierć. W trakcie oglądania tak bardzo nie obchodziło mnie, co się zaraz stanie, że wyobrażałem sobie, jak do tego wszystkiego doszło. Jak to możliwe, że mogąc zrobić dowolny film o czymś, ktoś postanowił zrobić właśnie ten film?


Myślę, że było tak:

- Jedziemy na wakacje do lasu! Juhu!

- Ej, słuchajcie! Mamy kilka milionów złotych, to może zrobimy w tym lesie film?

- Taaak! Ale wakacje są już jutro, a my nie mamy scenariusza :(

- No stary, widzieliśmy tyle filmów w życiu, po prostu napiszemy coś, co już widzieliśmy.

- Ale ja chcę zrobić coś oryginalnego, zaskoczyć czymś widzów!

- Nie ma na to czasu, jutro zdjęcia!

Kilka godzin później:

- No mam tu coś, ale nasz scenariusz ma tylko 30 stron.

- Nie szkodzi, rozciągnie się do 100 minut. Po prostu będziemy robić długie ujęcia i wszyscy będą wszystko robić bardzo wolno.

Nagrywają, nagrywają i ostatniego dnia taki dialog:

- Ej, nie nagraliśmy nic, dlaczego zmutowani bracia są zmutowani i zabijają. A za pięć minut koniec zdjęć. Szybko, dawaj jakiś pomysł.

- Dobra, to nie wiem, to może... no nie wiem.

- Jedna minuta do końca zdjęć! Albo teraz nagrywamy, albo nie będzie tego w filmie. Szybko, dawaj cokolwiek!

- Dobra, to kosmici! Przylecieli kosmici i zamienili tych braci w żądnych mordu mutantów. Ale nie, czekaj, to bez sensu.

- Już za późno, kręcimy! Poza tym jakie to ma znaczenie, że bez sensu. Są wakacje! To my mamy się dobrze bawić, a nie ludzie, którzy będą to potem oglądać.


Ja nie bawiłem się tak:

Dlaczego Zosia, która po stracie rodziny w wypadku chciała się zabić, przyjeżdża na obóz dla osób uzależnionych od internetu? Pomyliła autokary? Czy skierował ja tu jakiś szalony psycholog? Co brak sensu życia ma wspólnego z uzależnieniem od ekranu? Czego ona spodziewa się tutaj nauczyć? Czego organizatorzy spodziewają się ją nauczyć?

Jakie znaczenie ma to, że giną dzieci uzależnione od internetu? Czy gdyby nie były uzależnione, to ich walka o życie wyglądałaby inaczej? Jeśli celem było tylko pozbawić bohaterów telefonów, to przecież ktoś mógł ich okraść albo statek kosmitów mógł wydzielać jakieś promieniowanie, które dziwnie blokuje zasięg w całej okolicy. Pomysł na kosmicznych mutantów atakujących obóz offline jest spoko, ale lepszy byłby pomysł na kosmicznych mutantów atakujących obóz niedoszłych samobójców.

Jeśli 30 lat temu zmutowane dzieci odgryzły listonoszowi nogi, to dlaczego to wydarzenie nie ma żadnych konsekwencji? Czy lekarze go nie pytali, gdzie są jego nogi? Jeśli pytali, to dlaczego listonosz nie powiedział prawdy? Jeśli powiedział, to dlaczego nie przyjechała tam policja, tak jak przyjeżdża na końcu? Dlaczego listonosz przez 30 lat mieszkał w okolicy i ryzykował, że pewnego dnia zmutowani bracia odgryzą mu również głowę? Dlaczego nigdy nie próbował ich zabić? Nie chciał ich zastrzelić ze swojej strzelby albo podpalić ich domu? Dlaczego zaufał starej, szalonej kobiecie, że będzie kontrolować dwóch żądnych mordu mutantów? Skąd listonosz wie, że przylecieli kosmici i wlali swoje płynne ciała w ciała dzieci? Czy te dzieci opowiedziały mu swoją kosmiczną historię, kiedy obgryzały jego nóżki?

Jak działają kosmiczne moce mutantów? Dlaczego bracia mają siłę rzucać ludźmi, a nie mieli siły przez 30 lat zerwać się z kajdanów? Dlaczego zabijają wszystkich oprócz Zosi? Czy się w niej zakochali? Jeśli tak, to czy planowali ją trzymać w piwnicy, żeby im rodziła zmutowanych potomków? Dlaczego nie zakochali się w innych kobietach, które zabijali?

Pierwsze 15 minut to ekspozycja, w której nie ma żadnej konfliktowej sytuacji. To tylko zbiór informacji, kto jest kim i co się akurat dzieje. Przez to wszystkie postacie są nieangażujące i wcale nie przejmuję się, kiedy umierają, mają seks albo wyznają komuś swoje problemy. Szczytem mojego dystansu do tych ludzi jest moment, gdy młody gej zostaje zastrzelony przez listonosza. Co mnie to obchodzi, tylko mi czas zabiera na ekranie swoim umieraniem. I tak nic z tego nie wynika dla niczego.

Decyzje podejmowane przez bohaterów są niekonkretne, a przez to niezrozumiałe. Opiekunka chce szukać chłopaka, który zniknął. Spoko, ale jak chce go szukać? Dlaczego idzie akurat tam, a nie dokładnie w przeciwną stronę? Dlaczego nie woła zaginionego, skoro go szuka? Na co ona liczy?

Dlaczego, jak Zosia i Julek dowiedzieli się, że ich przeciwnikami są zmutowani kosmici, to podejmują decyzją, żeby zrobić szturm na ich bazę? Dlaczego nie chcą przez dwa dni uciekać do najbliższej wsi, skoro nie mają żadnych podstaw, żeby sądzić, że mutanci będą ich gonić? Dlaczego nie biorą pod uwagę, że telefon kolegi może być rozładowany albo mieć blokadę na kod? Dlaczego przynajmniej nie wzięli broni od listonosza albo nie prosili go, żeby poszedł z nimi na szturm? Może chciałby odzyskać swoje kości piszczelowe.

Julek przez cały film jest rozważnie przestraszony. Ale jak się dowiedział, że nie walczą ze zwykłymi mordercami, tylko ze zmutowanymi kosmitami, to stał się nierozważnie odważny. Dlaczego to się zmieniło? I dlaczego zmieniło się tak nagle? Bo Zosia go spoliczkowała i popatrzyła mu w oczy? Jeśli on miał się nauczyć odwagi i odpowiedzialności za innych, to się nie nauczył, bo nie było takiego procesu.

Dlaczego Zosia po zrzuceniu kajdanów nie ucieka, tylko postanawia zabić kosmicznego najeźdźcę? Dlaczego zabija tylko jednego, a nie chce poczekać na drugiego i też go zaatakować? Dlaczego odwagi starcza jej tylko na konfrontację z jednym mutantem, a potem biegnie spanikowana do policjanta?

Dlaczego odrzucony kosmiczny kochanek chce ją zabić, zamiast siłą zawlec ją do piwnicy, żeby dała początek nowej rasie mutantów? Dlaczego Zosia tylko rozjeżdża go autem, zamiast odciąć mu głowę siekierą? Przecież jednego mutanta odważnie poćwiartowała, jak leżał nieprzytomny. Dlaczego nie może zrobić dokładnie tego samego z drugim?

Czy Zosia, powstrzymując kosmiczną inwazję, pokochała swoje puste życie? Czy widząc śmierć tylu obcych ludzi, zaakceptowała śmierć swoich bliskich? Czy po tej przygodzie już nie będzie chciała się zabić? Jaki związek ma jej walka z kosmicznymi mutantami z jej walką z depresją? W amerykańskim horrorze to byłoby połączone: walka bohaterki z zewnętrznymi siłami zła byłaby metaforą jej walki z wewnętrznymi siłami zła. Wtedy, walcząc z kosmitami, walczyłaby ze swoją depresją. Wtedy ta opowieść byłaby o czymś.


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł na Patronite. Zapraszam też do przeczytania innych analiz:


SUKIENKA

Jeden z pięciu najlepszych krótkich filmów świata w 2022 roku. Co sprawia, że ta opowieść jest wyjątkowa?

SALA SAMOBÓJCÓW. HEJTER

To nie jest film, który mówi coś prawdziwego na temat nienawiści i współczesnego świata. To jest fantazja na temat tego, co z nienawiścią może zrobić człowiek, który jest połączeniem Wertera i Franka Underwooda.

POWRÓT DO LISTY ANALIZ





O MNIE


Nazywam się Artur Wyrzykowski i jestem analitykiem opowieści. Prowadziłem prace scenariuszowe filmów i seriali, analizowałem ponad 70 tekstów rocznie i wykładałem w różnych miejscach, głównie w StoryLab Pro. Teraz skupiam się na moim debiucie, który będę produkować w mojej firmie Bold Humans.

Do końca 2022 roku nie przyjmuję zleceń na analizy. Czas, który miałbym poświęcać na pomoc innym w rozwoju ich opowieści, poświęcę na pomoc sobie. Ale jeśli jesteś producentą/em w kryzysowej sytuacji i jesteś gotowa/y wydać dużo pieniędzy, żeby wyjść z tego kryzysu, to napisz: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:



DOUCZKI












MOJE FILMY