WIELKA WARSZAWSKA

Scenariusz: Jan Purzycki, Bartłomiej Ignaciuk

Reżyseria: Bartłomiej Ignaciuk

Gatunek filmu zmienia się w połowie z opowieści sportowej na kryminalny film o skoku. Intryga bohatera jest niespójna, a zakończenie absurdalne. Bohater się nie zmienia, przez cały film jest taki sam. Nie wiadomo, na czym polega ten sport. A postacie kobiece są stereotypowym tłem dla sprawczych mężczyzn.


GATUNEK I GŁÓWNA OBIETNICA DRAMATURGICZNA

Chociaż od początku świat wyścigów jest przedstawiony w kontekście nieuczciwych zakładów, to dla widzów jest jasne, że oglądamy film sportowy. Młody bohater marzy o wygrywaniu i pewnego dnia (pierwsze zaburzenie) dostaje szansę, żeby udowodnić wszystkim, że jest dobry. Wygrywa, ale tata uświadamia mu, że wygrał dzięki układowi. Wtedy Krzysiek niszczy puchar i jedzie do Warszawy z tym samym pragnieniem: wygrać wyścig. Czyli przez pół filmu oglądamy opowieść o chłopaku, który chce być najlepszym dżokejem mimo niszczących ten sport gangsterskich układów.

Ale pewnego dnia (drugie zaburzenie w połowie filmu) bohater prawie ginie w wypadku spowodowanym przez złego Omara. Jego ukochany koń nigdy nie będzie się ścigał. Krzysiek rozumie, że wszystko, przed czym ostrzegał go tata, to prawda. Poznaje jego historię i w 60 minucie opowieści wyrusza na nową misję. Chce zemścić się na Omarze. Nie zajmuje się już dbaniem o konie i trenowaniem. Zajmuje się kryminalną intrygą.

Czyli w połowie filmu zmienia się gatunek. To już nie jest film sportowy, ale kryminalny film o skoku. Chociaż kulminacja jest wydarzeniem sportowym, to jej największą stawką nie jest to, czy bohater wygra wyścig, ale czy wygra intrygę. Genezą tego problemu jest odwrócenie priorytetów. W opowieści sportowej bohater powinien wygrać kulminacyjny wyścig mimo tego, że Omar chciał go powstrzymać. W tym filmie bohater wygrywa kulminacyjny wyścig, żeby wygrać z Omarem. Konsekwencją tego nowego kryminalnego celu bohatera jest wypełnienie drugiej połowy gangsterskimi rozmowami zamiast sportowymi przygotowaniami do wielkiego wyścigu. Ten film obiecuje opowieść o najlepszym dżokeju, ale w połowie kasuje tę obietnicę i daje nam opowieść o najlepszym gangsterze. Krzysiek okazuje się lepszy od Omara w jego grę. Buduje własne sojusze i w efekcie to on ogrywa Omara na wielkie pieniądze. To jest bardzo ciekawe, ale dlaczego ten proces gangsterowania się startuje dopiero w 60 minucie filmu?


INTRYGA I ZAKOŃCZENIE

Krzysiek przychodzi do Omara i ma pomysł, jak pokonać jego konkurenta Kaparskiego. Intryga się udaje, Kaparski bankrutuje. Krzysiek jedzie do niego do domu i widzi, że Kaparski prawie się zabił. Gdyby przyjechał godzinę później, Kaparski już by nie żył. Jak wtedy Krzysiek zemściłby się na potężnym Omarze? Czy porzuciłby pragnienie zemsty i byłby jego wiernym pracownikiem? Samobójcza próba Kaparskiego pokazuje, że intryga Krzyśka nie jest wymyślona, tylko improwizowana.

Po zbankrutowaniu Kaparskiego Omar ma pomysł na poważne biznesy z panem Ryszardem i jego mafią. Zamiast swojego zaufanego pomagiera, bierze na ważne spotkanie Krzyśka, którego prawie nie zna. Ale nie wiadomo, po co, bo nie ma dla niego żadnego zadania. Zdaje się, że Krzysiek nie idzie tam spełnić potrzebę Omara, tylko potrzebę autora, który chce, żeby Krzysiek podsłuchał, jaki problem ma pan Ryszard, i potem zaproponował mu swoją intrygę. Co Krzysiek by zrobił, gdyby nie dostał od Omara prezentu w formie tego spotkania? Jak wtedy by się na nim zemścił?

Krzysiek przekonuje Kaparskiego i pana Ryszarda, że zbankrutuje Omara. Jego plan opiera się na tym, że jest najlepszym dżokejem i ma najlepszego konia i może wygrać największy wyścig. Dlaczego oni tak łatwo mu wierzą i w ogóle nie widzą w tym żadnego ryzyka? Przecież tam jest co najmniej 5 innych zawodników, którzy nie są skorumpowani i też chcą wygrać.

Omar zbankrutował Kaparskiego i w ten sposób Kaparski był skończony. Krzysiek proponuje panu Ryszardowi zbankrutowanie Omara i w ten sposób Omar będzie skończony. Pan Ryszard się zgadza. Ale na końcu pan Ryszard zamiast powiedzieć Omarowi „Gdzie moje 50 milionów, jesteś skończony, ha ha!” po prostu go zabija. Przecież to nie jest spójne. Dlaczego zabija go akurat teraz, a nie po pierwszym spotkaniu, gdy dowiedział się, kto mu psuje zabawę? Nie zabija go dla przykładu, bo nikt nie pozna tego przykładu. Nie zabija go z powodu oszustwa Omara, bo Omar go nie oszukał. To on, przy użyciu swojego sojusznika Krzyśka, oszukał Omara. Więc okazuje się, że cała intryga Krzyśka była po nic. On niepotrzebnie starał się knuć, żeby pozbyć się Omara, bo wystarczyło podejść do niego z pistoletem i strzelić. Oczywiście to ciekawy zwrot akcji, że Omar był deszczem, by pan Ryszard okazał się rynną, ale ten ciekawy zwrot nie ma konsekwencji, bo film się kończy. W spójnej opowieści taki zwrot nastąpiłby przed kulminacją: przed wyścigiem, gdy bohater myśli, że pokonał Omara, musi walczyć z przepotężnym panem Ryszardem.


PORTRET WYŚCIGÓW KONNYCH

To film o sporcie, którego nikt nie rozumie, i po obejrzeniu filmu dalej nikt go nie rozumie. Nie wiadomo, na czym polega praca dżokeja. Jest zero rozmów z trenerem, jak jechać. Prawie zero analizy przeciwników (na końcu jedną radę na temat jednego konia daje tata). Krzysiek gubi okulary, nic nie widzi, ale i tak wygrywa. Jak to się stało? Po co te okulary, skoro i tak można wygrać bez nich? Nie ma technicznych rozmów z Ewą, która jest dżokejką tylko po to, żeby bohater mógł się w kimś zakochać. Nie ma eksperckich dyskusji z Pontonem i analizowania innych wyścigów. Krzysiek nie opowiada w wywiadzie lub w seksie, jakie to uczucie pędzić na ukochanym koniu w stronę mety. Komentator albo inne osoby oglądające wyścig nie mówią nic, co pomogłoby nam zrozumieć, co właściwie się dzieje. Przed najważniejszym wyścigiem sezonu on wcale nie trenuje i nie zajmuje się koniem, bo zajmuje się gangsterowaniem. Przez to w kulminacji nie wiadomo, dlaczego bohater wygrywa. Co w trakcie wyścigu musi zrobić zawodnik, żeby pojechać szybciej niż inni?


PRZEMIANA I PRZESŁANIE

Bohater jest taki sam na początku, gdy pragnie wygrywać, jak na końcu, gdy wygrywa Wielką Warszawską. W sportowej części filmu nie ma przeszkód, po prostu jedzie i wygrywa. Więc nie ma okazji do przekroczeń. W kryminalnej części też nie ma przeszkód, po prostu mówi i wszyscy się zgadzają. Więc też nie ma okazji do przekroczeń. Jedyna przeszkoda, jaką napotyka, to wypadek w połowie filmu. Ale ta sytuacja nie jest przekroczeniem, które prowadzi go do zmiany wartości. Jest przeszkodą, która prowadzi go do zmiany celu. Sportowiec staje się gangsterem. Ale te przygody nie zmieniają jego stosunku do taty: po prostu się z nim nie zgadza, robi wszystko po swojemu i wygrywa. Nie musi się starać o miłość: nawet jak patronizuje Ewkę po swojej wygranej, to potem jej nie przeprasza, a ona i tak go całuje. Nawet próba samobójcza Kaparskiego, którego on swoją intrygą doprowadził do bankructwa, nie wpływa na jego uczucia i wartości. Krzysiek jest płaski. Wszystko zawsze wie najlepiej, wszystko mu się udaje. Ponieważ bohater (ani nikt inny w wyniku jego działań) nie przechodzi przemiany, to opowieść nie ma przesłania, które mogłoby z takiej przemiany wynikać.


PORTRET KOBIET

Kobiety w tej opowieści są tylko po to, żeby autor mógł na ich tle eksponować mężczyzn. W rolach mających znaczenie są trzy i wszystkie są stereotypowe.

Delikatna i naturalna do kochania. Jest w innym związku, ale uwielbia Krzyśka i chętnie jeździ do Warszawy, żeby go wspierać. On nigdy jej nie przeprasza, że ją patronizował, ale ona i tak go całuje i zostawia dla niego chłopaka. Nie ma konfliktu, ponieważ Ewka nie ma swoich potrzeb. To nie osoba, tylko nagroda. Nigdy nie dowiaduje się o jego romansie z Ireną. Nigdy nie tłumaczy też, dlaczego ma koszulkę z przyszłości z napisem „Like, follow, share”.

Ostra i upadła do seksu. Uzależniona od hazardu, poniewierana i sutenerowana przez Omara. Chociaż mówi, że zależy jej na Krzyśku, to nie robi nic, co potwierdzałoby jej słowa. W efekcie jej zbliżenia się do Krzyśka nie dzieje się zupełnie nic. Ich romans nie ma żadnych konsekwencji dla Krzyśka, dla Omara i dla niej. Ona nie ma żadnego dylematu i żadnego planu, jak wyjść z relacji z Omarem.

Rubaszna kucharka, która żartuje, że robi się mokra, gdy panu Ryszardowi smakuje jej kotlet.

Są też sekretarki, kasjerki i erotyczne tancerki w klubie, w którym mężczyźni prowadzą swoje intrygi. Jak to możliwe, że żadna z osób odpowiedzialnych za ten film nie powiedziała: „Hola, hola, robimy film o latach dziewięćdziesiątych, ale nie jesteśmy już w latach dziewięćdziesiątych!”?


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł:

Wspieraj Autora na Patronite
Postaw mi kawę na buycoffee.to


Zapraszam do obserwowania:



Zapraszam też do przeczytania innych analiz:

DZIKI

To być może pierwszy w historii kina przedstawiciel nowego gatunku: zwiastun. Ten film trwa dwie godziny i jest opowiadany technikami, którymi opowiada się dwuminutowe obietnice dwugodzinnych filmów.

MINISTRANCI

Ta opowieść jest zbudowana na dwóch znakomitych pomysłach: 1 - Ministranci podglądają spowiedzi i zaprowadzają porządek w parafii. 2 - Dzieci rozwiązują problemy dorosłych, których oni nie potrafią rozwiązać. Ale jakie są procesy i czy te procesy są spójne? Czy końcowa sekwencja jest fantazją aniołka w niebie?

POWRÓT DO LISTY ANALIZ



O MNIE


Artur Wyrzykowski - scenarzysta, reżyser i analityk opowieści. W 2025 roku miał premierę mój pełnometrażowy debiut "To się nie dzieje". Prowadzę prace scenariuszowe filmów i seriali: od streszczenia ustawiającego konstrukcję opowieści do tekstu gotowego do produkcji. Analizuję scenariusze, gdy producenci nie wiedzą, co dalej, albo gdy trzeba skrócić scenariusz i dopasować go do budżetu. Konsultuję wersje montażowe. Zapraszam: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:

Postaw mi kawę na buycoffee.to



DOUCZKI










ANALIZY ZAGRANICZNYCH FILMÓW










MOJE FILMY