OBCE CIAŁO

Scenariusz: Krzysztof Zanussi

Reżyseria: Krzysztof Zanussi

Ten film jest popisem braku umiejętności budowania opowieści, braku poczucia absurdu i żenady, wreszcie braku jakiejkolwiek wiedzy na temat przedstawionego świata. Jest pozbawionym sensu wymysłem autora. Przykre, że nikt twórcy tak bardzo zasłużonego dla polskiego kina nie powstrzymał przed tym ośmieszeniem.

Ogólnie:

Film ma ambicję zdefiniować widzowi wszystkie najważniejsze pojęcia: wiary, miłości, sumienia, sensu życia. Oczywiście wypada to pretensjonalnie, sztucznie, nawet śmiesznie. Najgorsze jest to, że te definicje nie wynikają z działań bohaterów. Oni je po prostu wygłaszają. Mówią do siebie zdaniami, które księża wygłaszają z ambon, albo które w zeszytach zapisują gimnazjalni pseudo poeci. W swej niewiarygodności przestają być postaciami, prawdziwymi ludźmi, których perypetie możemy przeżywać i których los cokolwiek nas obchodzi. Stają się figurami powołanymi do istnienia tylko po to, żeby głosić wielkie prawdy wyznawane przez autora.

Nie ma bohatera. Są ludzie, których perypetie śledzimy, ale nie ma głównej postaci, której to byłaby opowieść. Autor chaotycznie przenosi naszą uwagę z osoby na osobę. Cały początek zapowiada nam film o Kasi - to ona ma dylemat, to ona podejmuje decyzję i musi jej bronić. Ale Kasia szybko znika w klasztorze i główną postacią zostaje Angelo (szkoda, że nie ma na imię Santo, a na nazwisko Subito). Im dalej w film, tym bardziej na główną bohaterkę wyrasta Kris.

Nie ma porządnego konfliktu, który niósłby cały film. Nie ma jednego pytania fabularnego, na które film starałby się odpowiedzieć. Wątki i rozwijające je intencje bohaterów pojawiają się i szybko znikają. Nie wiem, czy jest to opowieść o dziewczynie, która próbuje wytrwać w klasztorze, czy o mężczyźnie, który próbuje wytrwać w wierze czekając na nią, czy o mężczyźnie, który próbuje wytrwać w nowej pracy, czy o kobiecie, która próbuje uwieść mężczyznę, czy o kobiecie, która próbuje osiągnąć zawodowy sukces, czy o mężczyźnie, który próbuje przetrwać w więzieniu. Niestety film jest chaotycznym miksem tych wątków, przez co jest to po prostu nudna opowieść.

Świat, w którym dzieje się akcja, jest światem nieistniejącym. Korporacja, w której pracuje Kris, to wyobrażenie człowieka, który w korporacji nigdy nie był. Autor buduje obraz firmy, w której zamiast pracować, ludzie całymi dniami tworzą intrygi mające ich wynieść na kolejny szczebel władzy. Na zlecenie przełożonych sypiają z konkurentami, kradną im poufne dane z komputerów, wręczają łapówki, wrabiają swoich pracowników w szpiegostwo.

Wszystko w tym filmie jest czarno-białe. Nie ma ambiwalencji, nie ma odcieni szarości, nie ma prawdziwości życia. Jeśli ktoś jest dobry, to jest dobry do granic możliwości: idzie do klasztoru, pomaga biednym i umierającym, a mając erotyczne myśli wchodzi do wanny i polewa się zimną wodą. Jeśli ktoś jest zły, to zabija własną matkę, żeby umożliwić sobie karierę, a mając erotyczne myśli zamawia dwóch panów w stringach i smaga ich biczykiem. To w ogóle nie jest ciekawe. Oglądając film nie widzimy ludzi, ich złożoności i dylematów, ale widzimy starcie ideologii, w których nie ma nawet miejsca na pęknięcie. Kasia, Angelo i Kris przez prawie cały film pozostają bezrefleksyjnie wierni obranej drodze. Nie ma w ich reakcjach żadnych zaskoczeń, w każdej scenie możemy przewidzieć ich dalsze zachowanie. W tej opowieści nie ma napięcia. Czarno-biały świat, który rysuje nam Krzysztof Zanussi, jest nieprawdziwy, przewidywalny i koszmarnie nudny.

Szczegółowo:

Druga scena. Kasia jest już w Polsce, oznajmia ojcu, że idzie do Klasztoru. Ojciec się na to nie zgadza. Jednak zamiast śledzić w napięciu rozwój sytuacji, co chwilę jesteśmy do niej dystansowani przez absurdalne czarne plansze z nazwiskami twórców, które pojawiają się co kilka sekund w przez całą scenę. Dlaczego te napisy nie mogły być na tle dziejącej się sceny, jak w każdym innym filmie? Dlaczego autor co chwilę chce przenosić uwagę widzów z twarzy bohaterów na nazwiska twórców i z powrotem? Czy autor ma w ogóle świadomość, jak bardzo popsuł sobie tę scenę?

Kasia na pierwszym spotkaniu w klasztorze mówi Angelo, żeby jej nie odwiedzał. Przez rok, aż do ślubów, nie chce go widzieć. Dlaczego więc Angelo sprowadza się do Polski, a nie zostaje z mamą we Włoszech? Jeśli mimo to chce być blisko niej, to dlaczego zatrudnia się w warszawskiej korporacji, a nie na polu u rolnika we wsi, w której stoi klasztor? Wtedy byłby naprawdę blisko niej. Czy jego miłość nie jest dość mocna, by znieść niewygody wiejskiego życia? Czy być blisko znaczy dla niego być w tym samym kraju w super biurowcu i mieć wygodne mieszkanie na strzeżonym osiedlu?

Mira powiedziała Kris, że doświadczalnie sprawdziła heteroseksualność Angelo. Wszyscy widzowie myślą, że po prostu się z nim przespała, ale potem okazuje się, że jednak nie. Na czym więc polegało to doświadczenie?

Kris chce uwieść Angelo, ale on odmawia i wraca do domu. Koniec wątku. Dlaczego Kris nie próbuje go już więcej uwodzić?

Dlaczego policjanci, którzy zatrzymują Angelo, mówią do niego najpierw po polsku, a potem po angielsku? Przecież wcale się nie odezwał, nie zdradził z tym, że jest zagranicznym gościem, który nie zna polskiego.

Dlaczego warszawscy katolicy spotykają się w ukryciu, w podziemiach? Czy to jakaś konspiracja?

Angelo napotyka żebraka, który udaje, że zbiera na piwo, a naprawdę zbiera na ratowanie chorego ojca. Dobroć Angelo kruszy nawet dumę żebraka, który w końcu pozwala sobie pomóc. Angelo, zamiast rozwiązać problem i kupić maszynę dla ojca chłopaka, składa jakieś absurdalne wnioski do fundacji w swojej firmie. Czy on naprawdę myśli, że szefowa, która każe mu chować symbole religijne i łapie go za krocze, zainteresuje się takim wnioskiem? Jeśli tak bardzo chce pomóc, to dlaczego nie kupi tej maszyny na kredyt? Przecież stać go, w korporacji zarabia dużo pieniędzy, ma bogatą rodzinę, która mieszka w wielkim domu nad morzem, jego wujkiem jest watykański kardynał.

Kris szykuje zamach na matkę przy użyciu terapeuty. Nic nie rozumiem. Jak doszło do tego, że ta matka umarła? To przypadek, czy ten terapeuta naprawdę ją zahipnotyzował i zabił? Czemu po śmierci matki, nie ma żadnej sceny między Kris i terapeutą, przekazania pieniędzy za dobrze wykonany mord i ustalenia wspólnej wersji dla policji?

Po co Kasia wyrwała się z klasztoru na spotkanie z Angelo, jeśli z tego spotkania nic nie wynika? Rozumiem, że Kasia mogła tego potrzebować, ale to nic nie zmieniło w jej nastawieniu do klasztoru. Gdyby chociaż miała dylematy, czy nie wrócić do Angelo, pojechała do niego, dowiedziała się, że przespał się z Kris i wtedy wróciła do klasztoru. Albo gdyby jego to spotkanie jakoś osłabiło w wierze, gdyby po wizycie Kasi stał się bardziej podatny na kuszenie Kris. Ale nic takiego się nie stało, więc po co to spotkanie?

Po co Kasia spotyka przy windzie Kris, jeśli z tego spotkania nic nie wynika dla żadnej z nich? Gdyby chociaż Kris powiedziała coś, co by sugerowało, że przespała się z Angelo.

W Moskwie Angelo ucieka przed policją i na prostej drodze, zamiast przejechać obok nich, zjeżdża na pobocze i rozbija się na ścianie. O co chodzi? Czy to bóg skręcił koła, żeby wystawić Angelo na więzienną próbę?

W dalekich Włoszech bóg strąca z komody portret Angelo, co jego matka i widzowie odczytują jako śmierć Angelo w wypadku. Ale on przecież nie umarł, więc po co dawać taki znak? I co matka robi z tą wiedzą, że z jej synem nie jest dobrze? Po co ta scena?

Angelo trafia do więzienia. W jego celi źli bandyci chcą kogoś zgwałcić, on staje w jego obronie i zostaje pobity. Ale dlaczego on nie zostaje zgwałcony? Przecież jest pięknym, młodym Włochem. W moskiewskim więzieniu powinien być seksualnym rarytasem, a okazuje się, że jedyne, na co zasłużył, to mocz na twarzy.

W więzieniu jest spotkanie: Angelo, Kris, jej koleżanka i prawnik. Wszyscy namawiają go, by się przyznał. Dlaczego on nie mówi prawdy, że Mira kazała mu dać tę walizkę? Dlaczego jej nie atakuje, czy nie widzi że jest przez te dziewczyny wrabiany? A może jest taki święty, że nie wyda przestępcy i sam woli spędzić życie w rosyjskim więzieniu?

Skoro łapówka się nie udała, to co z kontraktem Kris? Cy udało się go podpisać mimo braku łapówki, czy wszystko przepadło? Dlaczego ten wątek zniknął? Czy taka łapówkarska afera nie powinna pogrążyć tej firmy, co najmniej w oczach tego zleceniodawcy? Przecież teraz ich pracownicy będą musieli zeznawać, a policja może przy okazji odkryć jeszcze coś niewygodnego. Czy Kris nie powinna zostać natychmiast zwolniona za taką akcję, która jest ogromną szkodą dla firmy?

Wielki powrót ojca Kasi. Pojawia się z walizką pieniędzy i uwalnia Angelo z więzienia. Prosi go o wyrwanie Kasi z klasztoru. Dlaczego dopiero teraz się spotykają? Gdzie był ojciec przez ostatnie miesiące? Dlaczego nie spotykali się co weekend na obiad w modnej warszawskiej knajpie? Dlaczego ojciec nie zwracał się wcześniej z takimi prośbami do Angelo? Dlaczego sam nic nie robił?

Angelo prosto z Moskwy jedzie do klasztoru. Nie zważając na deszcz kołacze w klasztorne drzwi, ale bez rezultatu. Dlaczego robi to dopiero teraz? Czy poczuł coś wyjątkowego, gdy moskiewscy kryminaliści sikali mu na twarz? Czy czuje się zobowiązany wobec ojca Kasi? Dlaczego nie robił tego przez ostatnie kilka miesięcy? Przecież mógł w każdy piątek po pracy tu przyjeżdżać i kołatać do niedzielnego wieczora.

Na koniec filmu pojawia się kolejna, czwarta perspektywa opowiadania. Młody żebrak biegnie przez Warszawę, by ratować ojca. Dobiega do domu i ze zdziwieniem odkrywa, że ojciec żyje i nie potrzebuje już drogiej maszyny. Rozumiem założenie autora, że jedni zyskują wiarę, inni ją tracą, wyroki boskie są niezbadane. Tylko ta sekwencja jest brudem montażowym. To jest dostosowywanie sposobu prowadzenia narracji do morału, jaki widzom chce przekazać autor. Powinno to być zrobione tak, że oddany syn jest z Angelo gdy Warszawa gaśnie i razem biegną przez miasto i Angelo to wszystko widzi. Wtedy jego zwątpienie byłoby nawet lepsze, gdyby zobaczył cud i wcale się nie cieszył, bo jego wiara już umarła.


Przeczytaj inne analizy

PANI Z PRZEDSZKOLA

Najnowszy film autora świetnej „Obławy” jest tym, czym jest: chaotyczną opowieścią irytującego dziecka.

CZYTAJ

SERCE, SERDUSZKO

Jaki to film, w którym nie ma logiki, napięcia i konfliktu, ale jest rezolutna dziewczynka i wesoła przygoda? To film dla dzieci.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

„Scenarzyści dzielą się na tych,
którzy piszą scenariusze i na tych,
którzy prowadzą blogi.”

Artur Wyrzykowski

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Tego bloga prowadzę głównie dla siebie, bo dzięki temu się uczę. Piszę o tym, czego nie rozumiem i dlaczego teksty, na podstawie których powstały analizowane filmy, uważam za nieskończone. Moją naostrzoną ekierką punktuję ich słabości i niekonsekwencje. Staram się pisać konkretnie i analitycznie i z humorem i poczytnie. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. Sobie życzę zrobienia filmu, który nie trafi na tego bloga.

Gdyby ktoś coś: halo@arturwyrzykowski.pl

REKLAMA

W kinach od 2 czerwca:

W kinach od 9 czerwca:

PRYWATA