OBYWATEL

Scenariusz: Jerzy Stuhr

Reżyseria: Jerzy Stuhr

Jerzy Stuhr ma dużą łatwość w opowiadaniu na poziomie scen i sekwencji. Tylko czy z tych sekwencji buduje się film, który ma swojego bohatera, swoją historię i czy coś z tego wynika? Według mnie nie.

Jan Bratek to nie jest ciekawa postać. Ciekawe są wszystkie niesamowite zbiegi okoliczności, jakie mu się przytrafiają, ale on sam w sobie jest żaden. Bierny, słaby, niedojrzały, wreszcie głupi. Oglądają film widzę idiotę, który nie rozumie, co się wokół niego dzieje, nie potrafi się odnaleźć, zająć jakiegoś stanowiska. Jan Bratek jest bardzo nudnym człowiekiem, który nic mnie nie obchodzi. Nie wzrusza mnie jego niezasłużone cierpienie, nie cieszą mnie zapowiedzi jego sukcesów.

Film nie opowiada historii. Jest kolażem dziwnych przygód, zbiorem małych historyjek, które układają się w portret życia bohatera, ale nie w jego historię. Można oczywiście powiedzieć, że to opowieść o człowieku, który całe życie chciał być po właściwej stronie, albo który po prostu chciał wieść normalne i spokojne życie. Można, tylko po pierwsze: to w ogóle nie jest ciekawe, po drugie: to nic nie znaczy, są to bardzo ogólne stwierdzenia. Ten film jest zabawnym, ironicznym, nawet inteligentnym portretem powojennej Polski i pojęcia patriotyzmu, ale wykorzystuje figurę głównego bohatera tylko jako formalny łącznik między anegdotkami. To za mało, żeby stworzyć dobrą opowieść.

Życie Bratka nie jest opowiadane chronologicznie wstecz. Najpierw cofamy się trochę i dochodzimy do teraźniejszości. Potem cofamy się jeszcze bardziej i dochodzimy do miejsca, do którego cofnęliśmy się za pierwszym razem. Zastanawiam się, czy tak zostało to zapisane w scenariuszu, czy była to decyzja podjęta na montażu, gdy twórcy zrozumieli, że jest to nudny film i potrzeba jakiegoś zabiegu formalnego, by go zdynamizować. Pomogło, ale nie wystarczyło.

Wszystkie momenty w szpitalu, którymi przetykany jest film, te rozmowy z odwiedzającymi i twarz w absurdalnym gipsie - to w ogóle nie jest potrzebne. Nic nie wnoszą do naszego postrzegania postaci Bratka, nie komentują retrospekcji, nie rzucają nowego światła na wydarzenia z przeszłości. Jedyną ich funkcją zdaje się być przypominanie nam, że Bratek jest w szpitalu i oddzielanie jednych epizodów od innych.

Końcowy żart jest tak słaby, że budowanie go przez cały film wygląda trochę jak kpina z widza. Naprawdę to jest ta puenta, na którą tyle czekaliśmy? Przecież to nawet nie jest zaskoczenie, bo w pewnym momencie lekarz powiedział, co się stanie z jego twarzą.

Żenując się tym żartem stawiam najważniejsze pytanie: co z tego wynika, o czym to jest? Nie wiem. O tym, że jak całe życie jesteś pierdołą, to skończysz jak pierdoła? To właśnie wynika z tego filmu, dokładnie taki wydźwięk ma końcowe ujęcie z twarzą Bratka. Czy to jest myśl warta zaczepiania w umysłach widzów? Czy to jest myśl warta robienia filmu?

Jest w życiu Bratka moment, który mnie wzrusza. Gdy traci prawdziwą miłość. Gdy Polska skazuje go na rozłąkę z ukochaną. Szkoda, że ten film nie jest opowieścią o próbie odzyskania tej miłości. O człowieku, który popełnił błąd, który przestraszył się, gdy powinien działać i przez całe życie nieudolnie stara się to naprawić. Lata mijają, a on wciąż wierzy, że spotka jeszcze ukochaną, że ją odnajdzie. I zawsze Polska, kraj który kocha, niweczy jego plany dokładnie takimi samymi zbiegami okoliczności, jak w filmie Stuhra. Miałbym sympatię do takiej postaci. Chciałbym obejrzeć taki film.


Przeczytaj inne analizy

SERCE, SERDUSZKO

Jaki to film, w którym nie ma logiki, napięcia i konfliktu, ale jest rezolutna dziewczynka i wesoła przygoda? To film dla dzieci.

CZYTAJ

ZBLIŻENIA

... Drugi rodzaj zła, to filmy takie, jak ten, w których opowiadana historia jest pretensjonalna, sztuczna, absurdalna. Autor to, co ma do powiedzenia, powinien zachować dla siebie.

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

Jestem analitykiem opowieści. Na zlecenie producentów i scenarzystów analizuję około 50 tekstów rocznie. Jestem kierownikiem literackim w TFP, wykładam analizę filmu w StoryLab Pro i konstrukcję opowieści na Uniwersytecie Gdańskim. Rozwijam i produkuję własne projekty w mojej firmie Bold Humans. Oglądam ponad 200 filmów rocznie.

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Nowe analizy publikuję dopiero, jak filmy znikają z kin. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino.

Artur Wyrzykowski

FAQ

· Jak wygląda współpraca z tobą?

Analizuję opowieści pod kątem gatunku, konstrukcji dramaturgicznej, przebiegu relacji, konstrukcji scen, przesłania i potencjału rynkowego. Nie jestem konsultantem scenariuszowym, ponieważ pracuję z tekstem, nie z autorem. Dekonstruuję opowieść i proponuję swoje rozwiązania, które autor może wykorzystać, jeśli chce. Najlepiej zgłosić się do mnie na etapie treatmentu lub pierwszej wersji scenariusza, kiedy opowieść dopiero się kształtuje. Albo kiedy wszyscy myślą, że scenariusz jest gotowy i nadaje się do produkcji. Albo kiedy przed zdjęciami okazuje się, że trzeba znacznie ograniczyć ilość scen. Albo kiedy po zdjęciach i zmontowaniu pierwszej wersji jest kłopot.

· Jak wygląda taka analiza?

Tak, jak "Zimna wojna", "Kler", "Juliusz", "Pokot", "Twarz", "Układ Zamknięty" i "Chrzest". Polecam też lekcję z podstaw konstruowania opowieści: "Córka trenera", "Dywizjon 303" i "Najlepszy", oraz lekcję z odpowiadania na oczekiwania widza: "Mowa ptaków".

· Ile to kosztuje?

Jeśli twój film jest już w kinach, to dostaniesz ją za darmo. Jeśli jednak wciąż rozwijasz projekt, to powinieneś mieć budżet na prace literackie. Dla autorów, którzy nie związali się jeszcze z producentami, przygotowałem promocje.

Potrzebujesz analizy? Napisz: halo@arturwyrzykowski.pl

DOUCZKI



POLECAM

W kinach od 20 września:

W kinach od 27 września:

W kinach od 11 października:

W kinach od 18 października:


W kinach od 25 października:

NAJMOCNIEJ POLECAM