ZIMNA WOJNA

Scenariusz: Paweł Pawlikowski, Janus Głowacki

Reżyseria: Paweł Pawlikowski

Gratuluję twórcom międzynarodowego sukcesu, uznania polskich widzów i życzę co najmniej nominacji do Oscara. Jestem zachwycony sposobem opowiadania i realizacji, ale również zdystansowany do tej opowieści i tych bohaterów. Mimo że jestem romantykiem o wrażliwości licealisty, oglądając miłosne przygody Wiktora i Zuli, pozostałem niewzruszony.

Skąd mój chłód i brak upragnionych łez? Z niezrozumienia. Motywacje bohaterów nie są dla mnie zrozumiałe, więc ich działania odbieram jako niewiarygodne. Nie wiem, dlaczego Wiktor i Zula robią, to co robią.


Możliwość 1: Takie były czasy.

Nie wiem, jakie to czasy, bo były kilkadziesiąt lat temu. Wiem tyle, co wiem z tego filmu i trochę z życia (ale tylko trochę - tyle, co przeciętny widz). Zatem:

Wiktor łatwo przechodzi przez granicę między Berlinem wschodnim i zachodnim, bo mur wtedy jeszcze nie istniał. Ale czy Niemcy zaczęli go budować już kolejnej nocy? Czy Wiktor mógł wrócić do hotelu, pomówić z Zulą i przejść następnego dnia? Nieważne, czy chciał, tylko czy miał taką możliwość?

Zula przyjeżdża do Francji i na imprezie mówi, że w Polsce żyło jej się lepiej. Czy kłamie z zawiści byłej kochance Wiktora? A może naprawdę żyło jej się lepiej? Nie widzimy Zuli w jej polskim życiu, ale jeśli rzeczywiście lepiej jej było w Polsce, to wtedy w tym rozczarowaniu poziomem francuskiego życia można upatrywać jej złośliwych reakcji. Jednak widz zawsze wybierze domyślne połączenie, czyli: PRL vs Francja = bieda vs cudowny kapitalizm, rozmowa z byłą kochanką Wiktora = wywyższanie się.

Wiktor przyjeżdża do Polski i idzie do więzienia za nielegalne przekroczenie granicy i szpiegostwo. Czy to jego świadoma decyzja, czy po prostu miał pecha, że go złapali? Jaki on miał plan? Nawet jakby go w Warszawie ktoś zobaczył, to też by Lech doniósł i by go złapali. Jakie możliwości wspólnego życia stwarzała PRL nielegalnemu imigrantowi i gwieździe zespołu muzycznego?

Nie wiedząc, jak kontekst historyczny wpływa na konkretne decyzje bohaterów, widz zakłada, że wcale nie wpływa i bohaterowie robią to, co akurat chcą. Więc dlaczego podejmują serię tak nierozsądnych decyzji?


Możliwość 2: To miłość.

Zatem trzeba rozsądzić, co to jest miłość:

Wiktor chce wyjechać z Zulą do lepszego świata. Organizuje wszystko i czeka na nią kilka godzin, a gdy Zula nie przychodzi, sam jedzie do lepszego świata. Nie interesuje go, czy coś jej się stało, czy Zula nie potrzebuje jego pomocy. Lata, które spędzili wspólnie i które mieli razem spędzić, nie zasługują na to, żeby wrócił do hotelu i sprawdził, dlaczego nie przyszła. Zasługują tylko na kilka godzin czekania. Czy Wiktor ją kocha, czy robi jej łaskę, że ją zabierze do Francji?

Zula przyjeżdża do Francji, psuje nagranie swojej płyty, twierdzi, że Wiktor nie jest już prawdziwym mężczyzną, zdradza go z jego przyjacielem, wyznaje mu to i wraca do Polski, a przy tym wszystkim ani razu nie mówi mu, jaki ma problem i czego tak naprawdę chce. Czy Zula go kocha, czy traktuje go jako usługodawcę, który ma czytać jej w myślach? Czy podczas tego pobytu przejmuje się tym, jak on się czuje?

Zula przyjeżdża do Francji, wszystko jej się nie podoba i wszystko krytykuje. Trwa to wiele tygodni, Wiktor to widzi i ani razu nie pyta ją, jaki ma problem i czego tak naprawdę chce. Czy Wiktor ją kocha, czy oczekuje bezwarunkowej wdzięczności i dostosowania się? Robi to wszystko dla niej czy dla siebie?

Wiktor wychodzi z więzienia i Zula każe mu się zabić. Mogą być parą, legalnie żyć razem z Warszawie albo w górach, ale ona chce, żeby umarli. Wyciągnęła go z więzienia, żeby go zabić, bo jej jest źle. Czy ona go kocha, czy nienawidzi? Czy można zrobić coś bardziej egoistycznego?

Wiktor wychodzi z więzienia i Zula każe mu się zabić. On właśnie wrócił do świata po kilku latach zamknięcia, ale nie stara się z nią pomówić, przekonać by chociaż spróbowali gdzieś ułożyć sobie życie. On bezwarunkowo zgadza się wykonać jej instrukcję samobójstwa. Tu już jest jasne, że na pewno jej nie kocha, bo nie można kochać kogoś, kto porzuca własne dziecko. Wiktor jest po prostu załamany, myśli sobie: "To ja porzuciłem karierę francuskiego pianisty, byłem torturowany, siedziałem w więzieniu, a ta wariatka chce się teraz zabić. Nic z tego nie będzie, zmarnowałem życie. Też się zabiję, bo co mam robić innego, z tą wariatką i tak nie czeka mnie już nic. Byłem idiotą, mogłem się związać z Ireną. Ech. Jeszcze mi mówi, żebym przeszedł z nią na drugą stronę, bo będzie lepszy widok. Przecież siedzimy na polu, jak przejdziemy dwa metry to będzie taki sam widok. Komu ona te pseudo metafory mówi, widzowi? Przecież widz widział, że się zabijamy, nie trzeba mu jeszcze słowami przekazywać, że przechodzimy na drugą stronę. Niech te pigułki zaczną już działać, dłużej tego nie wytrzymam!"

Nie wzrusza mnie ta opowieść, ponieważ rozpoznaję ją jako opowieść o miłym człowieku, którego opętała wariatka, zmarnowała mu życie i na końcu zabiła. Być może z ich punktu widzenia, to była wielka miłość, ale z mojego punktu widzenia to głupia miłość.

Drodzy czytelnicy, pamiętajcie, że brak komunikacji w związku może doprowadzić do śmierci lub kalectwa. Warto rozmawiać.


Przeczytaj inne analizy

PODSUMOWANIE FESTIWALU W GDYNI 2018

Dla fanów mojego poczytnego bloga przygotowałem coroczny raport o kondycji polskiego scenariopisarstwa. Czy statystyczny polski scenarzysta liczy się z potrzebami widza?

CZYTAJ

TWARZ

Jest bardzo śmiesznie, ale czy to jeszcze komediodramat społeczny, czy już satyra? Czy bohaterowie jako pozbawieni empatii, nietolerancyjni i chciwi egoiści to poważna diagnoza, czy żartobliwa stylizacja?

CZYTAJ
POWRÓT DO LISTY ANALIZ






O MNIE

Bardzo lubię oglądać filmy i zazdroszczę wszystkim, którzy spędzają życie na ich robieniu. Na tym poczytnym blogu z humorem punktuję słabości i niekonsekwencje analizowanych produkcji, starając się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Nowe analizy publikuję dopiero, jak filmy znikają z kin. Wszystkim czytelnikom, widzom i twórcom życzę lepszych scenariuszy i zachęcam do chodzenia na polskie kino. A jeśli ktoś marzy o takiej analizie swojego tekstu, zapraszam do przeczytania FAQ.

Artur Wyrzykowski

FAQ

· Hej Artur! Co ty właściwie robisz?

Jestem analitykiem. Czytam teksty i analizuję je pod kątem gatunku, konstrukcji opowieści, przebiegu wątków, przebiegu postaci, relacji, konstrukcji scen, przesłania.

· Czyli jesteś konsultantem scenariuszowym?

Nie. Zadaniem konsultanta jest towarzyszenie autorowi w procesie tworzenia. Konsultant nie daje autorowi gotowych rozwiązań, tylko poprzez zadawanie właściwych pytań uświadamia mu słabości w jego tekście i nakierowuje na lepsze rozwiązania. Wierzę, że każdy autor potrzebuje konsultanta i mogę wielu polecić. Ja natomiast nie biorę odpowiedzialności za proces tworzenia. Pracuję z tekstem, nie z autorem. Dekonstruuję tekst i proponuję swoje rozwiązania, które autor może wykorzystać, jeśli chce.

· Jak to właściwie wygląda?

Tak, jak moja modelowa analiza "Pokotu" lub "Twarzy". Polecam też analizę "Układu Zamkniętego", która jest pisana z perspektywy reakcji widza.

· Ile kosztuje taka znakomita, modelowa analiza?

Jeśli Twój film jest już w kinach, to dostaniesz ją za darmo. Jeśli jednak wciąż rozwijasz projekt, to powinieneś mieć budżet na prace literackie. Dla autorów, którzy nie związali się jeszcze z producentami, przygotowałem promocje.

Masz projekt? Napisz: halo@arturwyrzykowski.pl

DOUCZKI




POLECAM

W kinach od 14 września:



W kinach od 28 września:


W kinach od 12 października:


W kinach od 2 listopada:

NAJMOCNIEJ POLECAM