MATECZNIK

Scenariusz: Grzegorz Mołda, Monika Powalisz

Reżyseria: Grzegorz Mołda

Jest kilka kwestii, które czynią tę opowieść trudną w odbiorze:


FAŁSZYWY PROTAGONISTA

Bardzo długo zdaje się, że to opowieść o Karolu. On jest w nowej sytuacji mieszkania treningowego. Z nim zostajemy, gdy Marta wychodzi. On musi wykonywać zadania i zbierać plusy, żeby za kilka miesięcy zacząć życie na zewnątrz. Ale on nie jest w procesie załatwiania sprawy, której załatwianie wypełnia film. Protagonistą jest Marta. To ona podejmuje decyzje, które pchają opowieść do przodu. Jej celem jest zrobić z Karola towarzysza swojego życia (nie partnera, bo to nie jest partnerska relacja). Chce mieć nad nim władzę i chce, żeby podczas jej masturbacji gryzł ją w nogę jak pies. To ona pokonuje przeszkody, czyli opór Karola i wizytę policjantów. Na końcu to jej porażkę obserwujemy, gdy Karol wybiera powrót do więzienia zamiast życia z nią. Postać wychowawczyni-psychopatki jest bardzo atrakcyjną propozycją na protagonistę filmu. Ale widz zbyt późno rozpoznaje tę propozycję.

Marta jest protagonistą, ale Karol jest bohaterem. To znaczy, że jego reakcje są najważniejsze. Więc obserwujemy jego dojrzewanie do buntu, do walki o swoje życie, wreszcie jego złamanie. Karol rozważa samobójstwo, potem zabójstwo, a w kulminacji poświęca swoją przyszłość i ucieka z mieszkania. Wie od policjanta, że za 5 minut zostanie złapany i wróci do więzienia. Woli kilka lat w więzieniu niż kilka miesięcy z psychopatyczną Martą.


PÓŹNY PUNKT ZWROTNY

Bardzo długo nic się nie dzieje. Nie wiadomo, na co mamy czekać, czyli nie wiadomo, o czym jest film. Karol zbiera jakieś plusy, ale nie wiemy, ile ma ich zebrać i jak długo będzie w tym mieszkaniu. Nie wiemy, kim jest Karol, z jakiego świata przychodzi, z jakimi doświadczeniami, więc nieznana jest stawka jego niekonkretnej plusowej misji. Dopiero w połowie filmu dzieje się coś, co uruchamia opowieść. Marta wprowadza się do Karola. Staje się jasne, że jakaś granica została przekroczona. Zostaje złożona obietnica: albo się pokochają, albo dojdzie do jakiejś katastrofy. To jest bardzo atrakcyjna obietnica, ale pojawia się bardzo późno.


SZTUCZNE OSOBY

Marta bardzo długo mówi i zachowuje się jak android zbudowany do nadzorowania byłych więźniów. Jednak w połowie filmu zaczyna realizować swoje potrzeby emocjonalne, więc jest jasne, że nie jest androidą. Jest tylko pozbawioną empatii, poczucia odpowiedzialności i jakiegokolwiek życia prywatnego psychopatką. Ale przecież nie ma takich ludzi. Dlaczego przez wiele dni wspólnego mieszkania nikt do niej nie dzwoni? Dlaczego nie musi zajmować się innymi podopiecznymi? Dlaczego nie ma do załatwienia żadnych spraw z innymi osobami? Może to pierwsza androida, która zbuntowała się przeciwko swojemu protokołowi i się zakochała?

Karol dostaje od Marty telefon. Czy przez kilka tygodni gdzieś dzwoni? Dlaczego nie odzywa się do rodziny, dawnych przyjaciół ze szkoły lub z osiedla? Dlaczego nie chce z kimś pogadać? Dlaczego nawet gdy szuka pomocy, to nie szuka jej u osób, które zna? Czy on kogoś zna? Dlaczego nigdy nie był w restauracji? Czy to mieszkanie treningowe dla byłych więźniów, czy dla klonów? Dlaczego ona musi mu pokazywać, na czym polega kopulacja? Dlaczego on nie ogląda porno w telefonie? Czy to jego pierwsza masturbacja? Czy to sztuczny człowiek stworzony w laboratorium i oddany na wychowanie robotowi? Czy jego przeznaczeniem jest opieka nad dziećmi prawdziwych ludzi?

Co Marta powiedziała policjantom, że zaniechali ratowania Karola? To jest bardzo wygodne dla autorów, że najtrudniejszą przeszkodę protagonista pokonuje poza ekranem. Dzieje się tak dlatego, że nie da się pokonać tej przeszkody na ekranie. Chłopiec dzwoni po policję i prosi o pomoc. Marta nie ma szans przekonać policjantki, że ofiara jednak nie jest ofiarą. Mogłaby ich przekonać tylko tym, że Karol jest klonem, a ona jest androidą i wszystko, co dzieje się w tym mieszkaniu, to prywatna sprawa jakiejś korporacji.


Jeśli ta analiza czegoś Cię nauczyła, rozważ wsparcie 5 zł:

Wspieraj Autora na Patronite
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zapraszam też do przeczytania innych analiz:


JESZCZE PRZED ŚWIĘTAMI

Ciepła i urocza opowieść o osobach, które w święta znajdują swoje miejsce. Ale czy przygoda, która ich (i nas) do tego prowadzi, jest angażująca? I dlaczego kończy się pół godziny przed końcem filmu?

PLAN LEKCJI

Ten film był oglądany przez kilkadziesiąt milionów godzin. Możliwe, że to rekord świata w stosunku ilości czasu zaangażowania widzów do ilości braku pracy autora. Ja dłużej pisałem analizę tego scenariusza, niż ten scenariusz był pisany.

POWRÓT DO LISTY ANALIZ



OBSERWUJ
InstagramFacebook

O MNIE


Artur Wyrzykowski - analityk opowieści. Prowadzę prace scenariuszowe filmów i seriali: od streszczenia ustawiającego konstrukcję opowieści do tekstu gotowego do produkcji. Analizuję scenariusze, gdy producenci nie wiedzą, co dalej, albo gdy trzeba skrócić scenariusz i dopasować go do budżetu. Konsultuję wersje montażowe.

Wkrótce będę robić debiut "To się nie dzieje", który piszę, reżyseruję i produkuję. Ale zdjęcia za troszkę, więc mam jeszcze czas na analizy. Zapraszam: artur@nieskonczone.pl

Na tym poczytnym blogu analizuję polskie filmy i staram się udowodnić, że ich scenariusze są nieskończone. Jeśli moje analizy są dla Ciebie wartościowe, zachęcam do wsparcia:

Postaw mi kawę na buycoffee.to



DOUCZKI














MOJE FILMY